Kamienice Poznania
autorski fotocykl Zbigniewa Zachariasika

Zbigniew Zachariasik
„Klatki schodowe w Poznaniu.
Centrum, Jeżyce, Łazarz”
Wydawnictwo Miejskie Posnania
Kup książkę!
Spacerując dziś ulicami Chwaliszewa trudno sobie wyobrazić jego charakter sprzed lat. Trudno również wyobrazić sobie, że była to jedna z najpiękniejszych dzielnic Poznania, co widać wyraźnie na starych fotografiach, których na szczęście zachowało się całkiem sporo.
Największą zaletą, jak i problemem Chwaliszewa była zawsze woda. Tę dzielnicę miasta, położoną między odnogami Warty, blisko ujść jej dopływów, w latach świetności nazywano poznańską Wenecją. Wszystko zmieniała druga wojna światowa, która naszą Wenecję zmiotła niemal doszczętnie. Z monumentalnych kamienic zostały zgliszcza, mosty wysadzono, niektóre ulice zniknęły na zawsze – również za sprawą zmian powojennych. Zasypano wówczas koryto okalającej Chwaliszewo Warty, przez co nieodwracalnie utraciło ono swój unikalny charakter. Utraconych pejzaży już nie przywrócimy do życia.
Mamy natomiast kamienicznych świadków historii, prezentujących dawną rangę i znaczenie Chwaliszewa.
Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku wprowadzono szereg zmian mających na celu poprawę życia mieszkańców nękanych regularnymi wylewami rzeki. Budowa wysokich murów oporowych i podniesienie gruntów było asumptem do wzmożonej rozbudowy dzielnicy. Kamienica zajmująca obszerną narożną działkę przy dzisiejszej ulicy Chwaliszewo 70, jako jedyna z nielicznych przetrwała wojenną pożogę, a była, warto dodać, pierwszym budynkiem ukończonym w 1900 roku, w ramach wspomnianych zmian rozwojowych dzielnicy.
Należała do destylatora i kupca Jakuba Schachmanna, poznańskiego Żyda, który swe pochodzenie postanowił zaznaczyć na fasadzie.

Nasz wzrok przykuwa bowiem płycina odwołująca się do kamiennych tablic z dziesięcioma przykazaniami, wręczonymi, jak donosi Stary Testament, przez Boga Mojżeszowi. Co ciekawe, taką samą dekorację fasady zobaczymy na domu gminy żydowskiej przy ulicy Stawnej 10.
Tymczasem kamienica przy ulicy Chwaliszewo 70 jest jednym z zaledwie kilku przedwojennych ostańców dawnej poznańskiej Wenecji, której wody zasypano ziemią i wspomnieniami.