
MIASTOTWÓRCY
autorski podcast Jakuba Głaza
o architekturze i przestrzeni miejskiej Poznania
Posłuchaj!
Na Placu Wolności słychać odgłosy przebudów i remontów, choćby w Hotelu Rzymskim i gmachu po banku Santander na rogu ul. Nowowiejskiego. Szorowanie fasady Muzeum Narodowego zakończyło się w grudniu. Wcześniej dźwięki maszyn dobiegały z zabudowywanego podwórza pod numerem 6 i z przebudowy południowej części placu w ramach Projektu Centrum. Zmiany dowodzą, że miejsce nieustannie żyje, choć pewnie nie tak, jak w czasach największej świetności, trwających od końca XIX wieku do ostatniej wojny. Na „Plajcie”, jak kiedyś przezywali plac Poznaniacy, strojne mieszczaństwo gromadziło się wówczas w niedziele i święta, jadło i piło w modnych restauracjach oraz robiło towarzyski przegląd.
Początki pierwszego (poza Starym Rynkiem) publicznego placu Poznania były mniej rozrywkowe. O jego zbyt wydłużonej formie zdecydowało wojsko, gdy – po zabraniu miasta Polsce w 1793 roku – Prusacy zaczęli rozbudowę Poznania według wytycznych słynnego architekta Davida Gilly’ego. Na plac przeznaczono Muszą Górę, wznoszącą się od zachodu ponad rozbieranymi średniowiecznymi murami.
Wzniesienie zniwelowano i wytyczono Plac Wilhelma (Fryderyka Wilhelma III) o wymiarach 205 na 85 metrów, by zmieścił się „pułk piechoty w szyku rozwiniętym”. W czasach Księstwa Warszawskiego placowi patronował Napoleon.
Od wschodu Wilhelmsplatz przylegał do nowej Wilhelmstrasse (Aleje Marcinkowskiego), pierwszej na polskich ziemiach alei spacerowej, dla której wzorem była berlińska Unter den Linden (przy okazji zlikwidowano cmentarz żydowski po północnej stronie). Od zachodu stanął zaś przy placu, w roku 1804, pierwszy publiczny teatr w mieście. Prosty i skromny gmach służący Niemcom i Polakom powstał według projektu Friedricha Gilly’ego, syna Dawida. Przetrwał do lat 70. XIX wieku, zastąpiony nowym, tym razem czysto niemieckim teatrem – odpowiedzią na otwarty nieopodal w 1875 roku Teatr Polski. Jego bryłę i detale widać dziś częściowo w bryle Arkadii, która jest efektem dokonanej w 1912 roku przebudowy.
Kolejny gmach o podobnej randze i funkcji, ale o okazalszej formie, wyrósł przy placu w 1829 roku. Była to pierwsza w Poznaniu publiczna książnica, ufundowana przez Edwarda Raczyńskiego. Hrabia miał ambicje, by z Poznania stworzyć silny ośrodek nauki i kultury – Nowe Ateny. Biblioteka Raczyńskich z żeliwną kolumnadą wzorowaną na wschodniej fasadzie Luwru do dziś nie ma sobie równych na placu. Od strony alej stanął wraz z nią nieistniejący dziś gmach, przeznaczony na galerię sztuki ze zbiorów brata Edwarda – Atanazego. Ten jednak umieścił kolekcję w Berlinie. Pierwszy w Poznaniu taki przybytek z prawdziwego zdarzenia powstał dopiero w 1903 roku, także przy placu/alejach, jako muzeum prowincjonalne imienia Cesarza Fryderyka III. Dziś gmach mieści Muzeum Narodowe (do 1950 roku – Wielkopolskie).
Pod koniec lat 30. XIX wieku plac nabrał nowego znaczenia. Przy nim i w pobliżu wyrosły istotne hotele: de Rome (Rzymski) z wieżyczką na rogu alej oraz hotel Bazar – słynne centrum polskiego życia kulturalnego i gospodarczego.
Stanął przy przebitej w 1837 ulicy Nowej (dzisiaj Paderewskiego), wiodącej do Starego Rynku. Na bezpośredni styk z placem Bazar czekał do 1900 roku, kiedy otwarto neobarokowe skrzydło projektu Rogera Sławskiego. W latach 50. XIX wieku do konkurujących ze sobą hoteli dołączył kolejny – Północny (w miejscu dzisiejszego gmachu po PKO).
Używany przez wojskowych plac długo nie dorobił się artystycznych i symbolicznych urozmaiceń. Dopiero w 1870 roku stanął przez teatrem pierwszy niemiecki pomnik – statua lwa poświęcona poległym w bitwie pod Nachodem z 1866 roku. Wkrótce do lwa, u wylotu ul. Nowowiejskiego, dołączył pomnik generała Steinmetza, a w 1903 samego cesarza Fryderyka III – ustawiono go wraz z małym wodotryskiem przy alejach, naprzeciw nowego muzeum, na tle zwartej grupy drzew. Od lat 40. XIX wieku plac dzielono bowiem na mniejsze enklawy o parkowym charakterze.
W 1880 roku przejechał przez Wilhelmsplatz – z dworca głównego na Stary Rynek – pierwszy w Poznaniu konny tramwaj.
Kilka lat później, aż po drugą dekadę XX wieku zaczęły obrastać „Plajtę” okazalsze kamienice i siedziby instytucji sięgające przepisowych 17,5 m wysokości do gzymsu. Splendoru nabierały również przeobrażone hotele. Wilhelmsplatz miał wielkomiejski sznyt, czynsze szybowały w górę, podobnie jak standard nowych budynków. Na rogu ul. 3 Maja, w kamienicy dawnego towarzystwa ubezpieczeniowego Union z 1910 roku, do dziś działa najstarsza w mieście winda. Rosły także siedziby banków, między innymi Włościańskiego (1912) i Wschodniego (1911, Ostbank für Handel und Gewerbe).
W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia 1918 roku z wychodzącego na plac balkonu Bazaru przemawiał do licznie zgromadzonych Ignacy Paderewski. Następnego dnia wybuchło powstanie wielkopolskie. W jego trakcie na placu, który już wtedy zyskał obecną nazwę, odbyła się 26 stycznia 1919 roku przysięga Armii Wielkopolskiej, co upamiętnia tablica w posadzce przed Arkadią. W międzywojniu „Plajta” kwitła handlowo i towarzysko. W 1923 roku, podzielona na zadrzewione enklawy, odzyskała jednolity, choć mało ciekawy kształt: środkiem pusta przestrzeń, drzewa i pasy strzyżonej zieleni po bokach, okrągły klomb na osi, taras Arkadii i dwa – jak pisał Władysław Czarnecki, szef Wydziału Rozbudowy Miasta z lat 30. – „kulfoniaste” kandelabry. I do tego żwirowa, pyląca nawierzchnia. Komentowano, że to przestrzeń rodem z uzdrowiska.
W 1927 roku odbył się konkurs na pomnik Wolności – bez udanego rezultatu i realizacji, a kilka lat później przymierzano do placu i alej prezydenta Wilsona.
Kwitło życie handlowe i towarzyskie, słynne były tutejsze restauracje, jak popularna Grandka w okazałym Domu Przemysłowców koło biblioteki czy Esplanade w budynku po teatrze (od 1938 – Arkadia). W tym ostatnim od 1927 roku działało pierwsze studio poznańskiego radia. Obok, w latach 30., na gmachu Banku Wschodniego zamontowano pierwszy stały zegar elektryczny wyświetlający cyfry (ostatnio wyłączono jego powojennego następcę). U progu wojny Czarnecki przewidywał pod placem podziemny parking.
Przy Placu Wolności stanął też pierwszy w przedwojennym Poznaniu budynek jednoznacznie modernistyczny, Pocztowa Kasa Oszczędności (późniejszy bank PKO). Miał być też pierwszym u nas wieżowcem – tak przewidywał konkurs z 1934 roku. Słuszny sprzeciw zgłosił jednak Czarnecki. Autorzy projektu, warszawscy moderniści Jadwiga Dobrzyńska i Zbigniew Łoboda, przycięli więc wieżowiec do typowej dla placu wysokości. Po otwarciu PKO w 1937 roku odbył się kolejny konkurs na siedzibę Banku Gospodarstwa Krajowego, w którym również zwyciężyła praca nowoczesna, choć mocniej osadzona w tradycji (tzw. styl 1937). Autorami było trio młodych wówczas stołecznych architektów: Wacław Kłyszewski, Jerzy Mokrzyński i Eugeniusz Wierzbicki. Budowa BGK rozpoczęła się rok przed wojną. Ukończyli ją Niemcy, którym po drodze było z monumentalną nowoczesnością projektu. Nieznacznie przerobili elewację oraz zastąpili płaski dach stromym, tak by dopasować się do kształtu dachów sąsiednich domów i do nazistowskich poglądów na architekturę.
Przy okazji uprościli elewację sąsiedniego gmachu i – naprzeciw – dawny Hotel Rzymski (w międzywojniu siedziba Księgarni św. Wojciecha, po przebudowie z 1941 roku Hotel Ostland).
Modernizacje takie zaczęli przy placu jednak Polacy. Rok przed wojną skuli detale z kamienicy pod 5 oraz „uspokoili” formę przeciwległego Domu Przemysłowców. Za okupacji patronem głównego placu został, co ciekawe, nie Hitler, a – ponownie Wilhelm. Führer w ogóle nie doczekał w „Alte Deutsche Stadt Posen” ani ulicy swego imienia, ani placu. Być może szykowano dla niego coś większego.
Podczas walk o Poznań w 1945 roku spłonęła Biblioteka Raczyńskich i sąsiednie budynki. W ruinę obróciły się Bazar, Hotel Rzymski oraz część domów od południa. Lepszy los spotkał muzeum, banki PKO i dawny Wschodni oraz Arkadię. Częściowo uszkodzone, szybko wróciły do życia. Bazar w uproszczonej i obniżonej wersji został otwarty w 1950 roku, a biblioteka – w 1956, po rekonstrukcji według projektu Zofii Czarneckiej. Część kamienic odbudowano w okrojonej formie, kilka zastąpiono nowymi, prostszymi domami. Od końca lat 50. do początku lat 90. „Plajtę”, zasobną w liczne sklepy, ożywiały bardzo udane neony.
Za to aranżacja placu zmieniła się w latach tużpowojennych nieznacznie. Dopiero w latach 60. rewolucji chcieli architekci Witold Milewski i Zygmunt Skupniewicz. Plac miał według nich stworzyć jednolitą całość z otwartym terenem przed Teatrem Polskim aż po Okrąglak.
Arkadię planowali zastąpić nowym budynkiem, a muzeum przesłonić wysokim gmachem, który odgrodziłby plac od planowanej arterii północ-południe (miała biec przez aleje). Tramwaj jechałby tunelem pod ul. 27 Grudnia. Skończyło się na koncepcji. Było tak też z planami ustawienia handlowych pawilonów na placu (projekt Bohdana Celichowskiego z zespołem) czy przekształcenia środkowej części w… parking.
Mało wywrotowe, ale współczesne przeobrażenie placu odbyło się na przełomie lat 60. i 70. według projektu Aleksandry Michałowskiej. Wyłożono go granitowymi płytami i po raz pierwszy zaopatrzono w dwie znaczące fontanny. Pierwszą, z wodotryskiem przed Biblioteką Raczyńskich i drugą – w formie kaskady z siedziskami i zielenią – bliżej Arkadii. Przed biblioteką stanął posąg Hygiei przeniesiony z alej, a od północy szybko wyrosły bujne topole. Na placu odbywały się często festyny, kiermasze i plenerowe ekspozycje.
U progu lat 90. w Arkadii powstało pierwsze powojenne kasyno gry, sklepy gwałtownie zmieniały właścicieli i asortyment. Pilna stała się potrzeba budowy parkingu pod placem. Odbył się zatem konkurs na projekt przebudowy, który wygrał w 1994 roku Piotr Wędrychowicz z zespołem. Plac, poza podziemnym parkingiem, miał mieć przy alejach zagłębione prostokątne atrium, które łączyłoby się pod ziemią z kulturalnymi placówkami. Pośrodku przewidziano miejsce na pomnik Wolności. Projekt odłożono jednak ad acta, a pod koniec lat 90. na placu zamierzano ulokować pomnik Jana Pawła II. Odbył się nawet konkurs, ale po burzliwej dyskusji, papieża oddelegowano na Ostrów Tumski. Jednocześnie plac niszczał, fontanny się popsuły. Ożywiały go tylko czasem artystyczne akcje (pierwsza lokalizacja KontenerArtu) i raz w roku spektakle festiwalu Malta oraz skaterzy.
Pierwszy w mieście podziemny parking pod miejskim placem wybudował wreszcie w 2006 roku prywatny inwestor, ale bez konkursu na aranżację. Miejska konserwator zabytków zdecydowała arbitralnie o powrocie „uzdrowiskowych” form sprzed wojny.
Jedynie żwir zastąpiono betonową kostką niskiej jakości, a od północy wyrosły pawilony obsługujące podziemia. Drzewa posadzone nad parkingiem nie rozrosły się i pozbawiony wody plac stał się „patelnią”, którą ożywiła dopiero w 2012 roku fontanna Wolności, pożyteczna, choć ciężkawa i daleka od formy wybranej w osobnym konkursie.
Zasobny w „wodny magnes” plac zaczął w latach dziesiątych przyciągać ludzi oraz liczne imprezy, w tym także spontaniczne akcje społeczne, wydarzenia sportowe i kulturalne. Działały tu choćby strefa kibica EURO 2012, łóżkowa widownia festiwalu Transatlantyk czy kilka edycji bardzo udanego Generatora Malta (projekt aranżacji Atelier Starzak Strebicki). Współcześnie, na stałe rozgościł się na placu coroczny jarmark świąteczny, a po pracach w ramach Projektu Centrum, przybyło wkoło zieleni i przestrzeni dla pieszych oraz rowerzystów, co jest dużą zmianą na plus. Po 2015 roku Plac Wolności stał się również przestrzenią wielu politycznych manifestacji w obronie demokracji, gromadzących tysiące Poznaniaków. Widocznym znakiem tych czasów jest zamontowany w 2019 roku na Arkadii neon WOLNOŚĆ.