
HERSTORIE POZNANIA
autorski podcast Pauliny Kirschke
Posłuchaj!
Chroniczne przeciążenie macierzyństwem, lęk przed byciem matką, trudność w doborze życiowego partnera, brak dostępu do wsparcia psychologicznego, usług zdrowotnych, opiekuńczych i edukacyjnych – to tylko część kobiecych problemów wyłaniających się z pilotażowego badania przeprowadzonego na próbie ponad pięciuset kobiet w ostatnim kwartale 2025 roku przez think tank „Widzialne kobiety” działający w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich w Fundacji im. Julii Woykowskiej. O poczuciu osamotnienia i braku wsparcia – zarówno w najbliższym otoczeniu, jak i systemowego – mówiły matki i kobiety bezdzietne, trzydziesto- i sześćdziesięciolatki, pracujące na etacie i prowadzące własną działalność, zaangażowane i niezaangażowane społecznie.
– Paradoksalnie w świecie, który jest otwarty i zapewnia mnóstwo sposobów komunikacji, naczelnym problemem społecznym staje się dojmująca samotność – mówi Paulina Kirschke, prezeska Fundacji im. Julii Woykowskiej, dziennikarka, aktywistka, autorka dynksowego podcastu Herstorie Poznania. – Kobiety czują się same, bo nie mogą znaleźć partnera, co zwłaszcza u młodych osób wiąże się z narastającą tzw. wojną płci. Ale kobiety czują się same także wtedy, gdy mają partnera i zostają matkami, bo okazuje się, że większość obowiązków spoczywa na ich barkach.
„Czuję się przeciążona mimo wsparcia drugiego rodzica” – takie zdanie napisała jedna z ankietowanych. Nie jest ono odosobnione, bo w badaniu, wśród głosów matek, przewijały się wypowiedzi sugerujące chroniczne zmęczenie.
Zarówno fizyczne wyczerpanie, jak i emocjonalne wypalenie, które nie znika wraz z pomocą drugiej osoby, ponieważ obciążenie jest nierówne. W pytaniach otwartych padały słowa o konflikcie ról prywatnych i zawodowych, trudnościach w sprostaniu oczekiwaniom społecznym i kulturowym, braku czasu i przestrzeni na zadbanie o siebie.
Warto zaznaczyć, że słowa te padały ze strony kobiet najprawdopodobniej reprezentujących klasę średnią, w stabilnej sytuacji życiowej i zawodowej.
Badanie było bowiem pilotażem, zrealizowanym oddolnie, poprzez kanały internetowe, przy współpracy z innymi organizacjami społecznymi, a nie zadaniem zleconym na reprezentatywnej próbie kobiet. Ponad 60% ankietowanych mieszka w mieście powyżej 500 tys. mieszkańców lub na terenie podmiejskim, blisko 90% ankietowanych ma wykształcenie wyższe, dwie najliczniejsze grupy zarabiały 4-6 tys. zł (21,4%) lub 6-8 tys. zł (26,6%) miesięcznie netto, 75% deklarowało bycie w długoletnim, stabilnym związku i mieszkanie z rodziną lub partnerem. Najwięcej respondentek należy do przedziału wiekowego 41-50 lat (41,6 proc.), drugi był przedział 31-40 lat (32,7 proc.).

rys. Grzegorz Myćka
– Celem tego badania, tak jak w ogóle działalności think tanku „Widzialne kobiety”, było dostarczenie wiedzy i rekomendacji dla polityk publicznych, czyli wskazanie, jakie zmiany są pożądane z perspektywy kobiet. W tym przypadku chodziło konkretnie o odniesienie się do rządowego projektu Strategii Rozwoju Polski do 2035 r. – wyjaśnia Zofia Rutkowska, socjolożka, autorka raportu, koordynatorka ds. polityk publicznych w Fundacji im. Julii Woykowskiej. – To ważny, horyzontalny dokument, który wyznacza kierunki rozwoju państwa, przez co pośrednio wpływa na życie każdej z nas w wielu ważnych obszarach.
Strategia Rozwoju Polski do 2035 r. określa trzy główne krajowe cele w najbliższej dekadzie: łagodzenie zmian demograficznych, konkurencyjną i sprawiedliwą gospodarkę, wzmocnienie bezpieczeństwa oraz jeden cel horyzontalny: zrównoważony rozwój terytorialny.
Struktura ankiety Jaka Polska dla kobiet? odzwierciedlała zakres strategii, zadając pytania dotyczące macierzyństwa i rodziny, edukacji, pracy, bezpieczeństwa i aktywności społecznej.
– W Strategii Rozwoju Polski rola kobiety głównie wybrzmiewa w obszarze jednego celu – dzietności, sprowadzając ją de facto do roli reprodukcyjnej – mówi Zofia Rutkowska. – A przecież cele gospodarcze i bezpieczeństwo też dotyczą kobiet. Tym bardziej zdecydowałyśmy, że chcemy szczegółowo zapytać o wszystkie te obszary, a także rozbudować część dotyczącą macierzyństwa i sprawdzić, czy kobiety rzeczywiście nie chcą mieć dzieci dlatego, że są wygodne. Takie zdanie padło z ust premiera Donalda Tuska w październiku 2025 roku.
„Wygodne” to chyba ostatnie słowo, jakie może skojarzyć się z wynikami badań fundacji. Wyłania się z nich raczej obraz zmęczonych, samotnych i obawiających się o przyszłość kobiet. 69,5% ankietowanych zadeklarowało, że są matkami, 14,6% nie ma i nie zamierza mieć dzieci w przyszłości. Niemal po równo (21-25%) rozkładają się przedziały wiekowe dzieci badanych matek – w przeważającej części mieściły się pomiędzy trzecim a osiemnastym rokiem życia. Znakiem współczesnych czasów jest to, że dziecko co trzeciej ankietowanej wykazywało się cechami neuroróżnorodności – spektrum lub ADHD.
71,5% matek, które wzięły udział w ankiecie, zadeklarowało, że nie chce mieć więcej dzieci, a 15,6% raczej nie chce. Główne powody są dwa: posiadanie już tylu dzieci, ile respondentka chciała oraz przeciążenie rodzicielstwem i godzeniem pracy zawodowej z opieką.
Mowa o presji wielozadaniowości, chronicznym wyczerpaniu i poczucia bycia niewystarczającą matką, żoną, pracowniczką. Z kolei kobiety, które w badaniu deklarowały, że nie zamierzają mieć dzieci, jako ważniejszy powód wskazywały strach przed nadmiernym przeciążeniem i niemożnością poradzenia sobie z nim.
– To są bardzo ważne informacje w kontekście polityk publicznych, bo wskazują, że nie wystarczy budowa mieszkań, szpitali czy innych elementów strukturalnego bezpieczeństwa, choć one też są ważne, ale potrzeba również bezpieczeństwa psychologicznego oraz kulturowego i społecznego wsparcia – mówi Zofia Rutkowska.
Takie kobiece potrzeby wyłaniają się z odpowiedzi na pytanie o działania pomocne dla matek. W pytaniu zamkniętym najwięcej ankietowanych wskazało na dostęp do opieki zdrowotnej i placówek opiekuńczych, za to w pytaniu otwartym na pierwszym miejscu była potrzeba wsparcia psychologicznego. Kobiety wyraźnie wskazywały, że są wyczerpane, ale nie mają do kogo pójść po pomoc. Doprecyzowały, że chodzi zarówno o ich zdrowie psychiczne, jak i całych rodzin. Na drugim biegunie ich potrzeb znalazły się te związane z pracą: elastyczny czas pracy, tryb zdalny lub hybrydowy, ochrona kobiet w ciąży, wsparcie dla prowadzących własną działalność.

rys. Grzegorz Myćka
Dość podobne potrzeby ujawniły się wśród respondentek, które nieodpłatnie opiekują się innymi niż dzieci bliskimi osobami (np. własnymi rodzicami). Znów mowa była o zmęczeniu fizycznym i psychicznym oraz samotności. Kobiety wskazywały z jednej strony na potrzebę szerszego dostępu do profesjonalnych opiekunów środowiskowych, którzy przychodzą do domu i nowoczesnych domów dziennej opieki, a z drugiej, na potrzebę zadbania o własne zdrowie psychiczne i emocjonalne, dostęp do tzw. opieki wytchnieniowej, czyli kogoś, kto regularnie mógłby je zastępować oraz istnienie narzędzi wsparcia ich na rynku pracy.
O zapewnieniu odpowiedniej opieki zdrowotnej i stabilności finansowej mówiły też respondentki w kontekście planów po sześćdziesiątym roku życia. Niemal 70% z nich przyznało bowiem, że myśli o tym, jak będzie wtedy funkcjonować.
– Tu znów mowa o samotności – zauważa Zofia Rutkowska. – Ze statystyk trajektorii życia kobiet i mężczyzn, a także w kontekście starzenia się społeczeństwa, wiemy, że seniorki tworzą coraz liczniejszą grupę singielek, jednoosobowych gospodarstw domowych, które nie mają w nikim oparcia, a często nawet nie mają gdzie go szukać. Starzeją się samotnie.
Dlatego w pytaniu o działania wspierające ankietowane na pierwszym miejscu wskazały tworzenie wspólnot mieszkaniowych. Padały różne, często progresywne propozycje, jak wspólne domy lub mieszkania, zamiana wielkich instytucji pomocy na małe ośrodki dla seniorów czy tworzenie modeli międzypokoleniowych – łączenie domów seniora z domami dziecka.
Ta ostatnia propozycja pokazuje, jak szerokim problemem społecznym jest samotność. Dotyka już najmłodszych, którzy z różnych powodów wychowują się bez rodziców.
Dotyka też tych młodych ludzi, którzy teoretycznie żyją w szczęśliwych domach, ale w praktyce więzi rodzinne są bardzo płytkie. Tradycyjne spoiwa społeczne – rodzina, religia, podwórko – się rozpadły, a w ich miejsce nie ma nowych. Jeśli jeszcze kilka lat temu myśleliśmy tak o internecie i technologiach, to dziś raczej nie mamy złudzeń – pozorne ułatwienie komunikacji na odległość tylko ją spłyciło i wywołało przebodźcowanie. Załatwiamy w telefonach milion spraw, dostajemy milion wiadomości, milion influencerów daje nam milion wzajemnie wykluczających się porad.
– Smartfon dzisiaj potrafi zaspokoić nasze wszystkie potrzeby bez wychodzenia z domu, nawet w tak niepokojący sposób, jak zwierzanie się sztucznej inteligencji niczym najbliższej przyjaciółce – mówi Zofia Rutkowska. – W związku z tym powoli zanika, zwłaszcza u młodych ludzi, chęć wchodzenia w relacje społeczne, bo są trudniejsze i trzeba w nie więcej zainwestować. Więcej czasu, organizacji, pieniędzy i umiejętności.
Z drugiej strony Paulina Kirschke obserwuje podczas organizowanych przez fundację cyklicznych warsztatów dla kobiet, że gdy już uda się je nakłonić do spotkania na żywo, często zawiązują się przyjaźnie. Zaraz po tym, jak odkryją, że ich problemy nie są odosobnione. Kobiety łakną relacji i wymiany doświadczeń. Ludzkie mózgi przyzwyczajają się do pozornie łatwiejszych rozwiązań, ale gdy się przełamiemy, okazuje się, że bardziej sprzyja im jakość.

rys. Grzegorz Myćka
Jedną z form powrotu do jakościowych relacji jest zaangażowanie społeczne, choćby w ruchy pomocowe, 49% kobiet biorących udział w badaniu deklarowało aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Wśród pozostałych, prawie 77% tłumaczyło się brakiem czasu z powodu opieki nad dziećmi lub spraw zawodowych. Gdyby jednak miały czas, najchętniej zaangażowałyby się w działania wspierające inne kobiety, dzieci, zwierzęta, osoby wykluczone. Obserwują bowiem w swoim otoczeniu wiele społecznych problemów.
Wśród najczęstszych wymieniają osamotnienie, uzależnienia, przemoc rówieśniczą i cyberprzemoc, zaburzenia psychiczne, konflikty rodzinne i przemoc domową.
– Nasze badanie pokazuje, że sprowadzanie kobiet wyłącznie do roli reproduktorek jest nieporozumieniem, bo jesteśmy obecne i aktywne jako podmioty, a jednocześnie inne od mężczyzn w każdej dziedzinie życia i w każdym celu strategii rozwoju kraju – mówi Paulina Kirschke, dodając: – Prawdziwa polityka równościowa polega na projektowaniu działań publicznych z uwzględnieniem wszystkich grup społecznych i ich potrzeb.
Fundacja im. Julii Woykowskiej w ramach konsultacji społecznych Strategii Rozwoju Polski do 2035 r. zgłosiła dwadzieścia uwag. Trzy ministerstwo przyjęło w całości, zapowiadając wpisanie ich do dokumentu. Chodzi o uwzględnienie, zarówno w diagnozie społecznej, jak i celach, objęcia wsparciem opiekuńczym dzieci przebywających w pieczy zastępczej. Mimo że dotyczy to około siedemdziesięciu tysięcy dzieci, a liczba rośnie z roku na rok, rząd nie zauważył tego problemu w strategii. Fundacja przedstawiła też kilka propozycji dotyczących tworzenia warunków sprzyjających rodzicielstwu, wskazując, że założony w strategii model skupia się głównie na doprowadzeniu do decyzji i aktu prokreacji. Zaproponowała jednocześnie konkretne narzędzia pracy psychologicznej i edukacyjnej z młodymi ludźmi w zakresie wchodzenia w relacje czy przeciwdziałania polaryzacji płci. Apelowała o pogłębioną analizę sytuacji emerytalnej kobiet, zmiany w zakresie opieki wytchnieniowej.
Ministerstwo na większość odpowiedziało, że albo postulaty są zbyt szczegółowe jak na dokument obejmujący przekrojowo funkcjonowanie państwa, albo zgłoszone działania są już w jakiś sposób uregulowane.
Fundacja bierze udział w konsultacjach wielu aktów prawnych, zakładając, że taka jest rola organizacji reprezentujących społeczeństwo obywatelskie. W przyszłości aktywistki chciałaby pozyskać fundusze na przeprowadzenie jeszcze szerszego badania na reprezentatywnej grupie Polek, by zgłębić stan życia i potrzeby mieszkanek, także tych z mniejszych miast i wsi oraz sprawdzić czy problem samotności ewoluuje. Dzisiaj można uznać go na bolączkę społeczną niezależną od płci, pochodzenia i wykształcenia.