
Enea Poznań Open
14-20 czerwca 2026
Zaglądamy w miejsce, obok którego trudno przejść obojętnie. Położony w Lasku Golęcińskim Park Tenisowy Olimpia działa prężnie cały rok, ale największe tłumy odwiedzają go w połowie roku. Już 14 czerwca odbędzie się tu 31. edycja turnieju tenisowego Enea Poznań Open. Rok temu najstarszy w Polsce challenger otrzymał specjalną nagrodę od ATP, Stowarzyszenia Zawodowych Tenisistów, najważniejszej organizacji w męskim tenisie. – Grałam na kortach Parku Tenisowego Olimpia, jeszcze w ramach sekcji studenckiej Uniwersytetu Ekonomicznego – zaczyna swoją opowieść Marta Jankowska, która od lat jest kluczową postacią przy organizacji Enea Poznań Open. – Prezes Krzysztof Jordan przechadzał się między kortami w czasie ogólnopolskiego turnieju studenckiego, w którym grałam akurat półfinałowy mecz. Zapytał mojego trenera, czy kojarzy kogoś z sekcji, kto zna się na marketingu. Trener wskazał na mnie. I tak to się zaczęło.
Rola Marty Jankowskiej z roku na rok zyskiwała na znaczeniu. Słuchając jej opowieści przekonujemy się, że Enea Poznań Open to coś więcej niż rywalizacja klasowych tenisistów: – Z roku na rok oczekiwania były coraz większe. Dziś nie wystarczy pokazać kibicom tylko tenisa, trzeba czegoś ekstra, co przyciągnie ich uwagę, dlatego w naszym miasteczku turniejowym zapewniamy dodatkowe atrakcje i organizujemy wydarzenia towarzyszące.
Wszystko zaczęło się na początku lat 90. XX wieku od Turnieju Polish Open wymyślonego przez Wojciecha Fibaka, legendę polskiego tenisa.
Czterokrotny ćwierćfinalista turniejów wielkoszlemowych i zwycięzca Australian Open w deblu wiedział doskonale, że jeżeli chcemy rozwoju polskiego tenisa, taki turniej jest niezbędny. „To były pierwsze zawody w Polsce, w których można było wywalczyć punkty do rankingu ATP, a to jest dla tenisistów najważniejsze. Cieszę się, że zostałem twórcą turnieju, który jest teraz marką i jest bardzo ceniony w gronie challengerów ATP” – mówił Fibak w jednym z wywiadów.

Björn Borg i Wojciech Fibak, Poznań Open 2021 | foto Enea Poznań Open
Czym właściwie jest challenger? To cykl turniejów rozgrywanych na całym świecie, ustępujących rangą i punktacją największym imprezom rozgrywanym w ramach ATP Tour. Możliwość startu najlepszych tenisistów na świecie w challengerach jest ograniczona. Dlaczego to ważne? Bo tworzy przestrzeń dla zawodników mniej znanych, którzy właśnie w challengerach mogą powoli piąć się w rankingu światowej federacji.
Celem, który przyświeca organizatorom Poznań Open jest oczywiście promocja polskich zawodników: – Cieszymy się, że dzięki naszemu turniejowi możemy dać Polakom szansę na zdobycie pierwszych punktów w rankingu ATP. Bo to nie jest takie proste, żeby dostać dziką kartę. Przez lata Polacy mieli w kraju tylko dwa turnieje rangi challenger: w Szczecinie i u nas. Ostatnio doszły jeszcze Kozerki. To jest ważne, żeby tutaj mogli się zaprezentować przed własną publicznością i powalczyć o punkty rankingowe. Bez tego ich kariera się nie rozwinie – tłumaczy Jankowska.
Poprzez przyznawanie tak zwanych dzikich kart organizatorzy mogą wyróżniać najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia. W tym roku szansę otrzymał m.in. siedemnastoletni Aleksander Błuś.
– To bardzo ambitny i zdeterminowany zawodnik, obserwujemy jego rozwój od lat, a dając mu możliwość gry w eliminacjach naszego challengera chcemy nagrodzić go za pracę i zaangażowanie w ciągu ostatniego roku – cieszy się dyrektor turnieju Krzysztof Jordan i wie, co mówi, bo tak się składa, że Błuś od najmłodszych lat trenuje właśnie w Parku Tenisowym Olimpia.

Aleksander Błuś | foto Enea Poznań Open
– Dla nas to jest piękna historia, która pokazuje, że to, co robimy ma sens. W Polsce to jest jakiś ewenement, że zawodnik od samego początku, od szóstego roku życia, aż do końca okresu juniora trenuje w jednym klubie i to jeszcze z jednym szkoleniowcem. To z pewnością zasługa trenera Rafała Soińskiego oraz ogromnego zaufania ze strony Olka i jego rodziców dla tego, co robimy dla zawodników w Parku Tenisowym Olimpia – przekonuje Marta Jankowska.
Ale oczywiście dzikiej karty by nie było, gdyby nie wyniki osiągane przez Olka. To jeden z najzdolniejszych polskich tenisistów młodego pokolenia.
W styczniu osiągnął swój największy sukces, zadebiutował w głównej drabince wielkoszlemowego juniorskiego Australian Open. – Zobaczył wielki tenis, wielki obiekt i wielki rozmach. Wszystko to robi wrażenie nie tylko na tak młodych tenisistach – słusznie zauważa trener Soiński, a Marta Jankowska dodaje: – Olek często sam jeździ na turnieje i to w tak odległe miejsca, jak Tajlandia czy Kazachstan. Rafał, jako trener klubowy, nie może zostawić reszty podopiecznych i pojechać z Olkiem do Azji na trzy tygodnie. Rodzice więc też mają tu swoje obowiązki, ale Olek jest na tyle samodzielny, że wsiada w samolot i sam leci na takie turnieje. Z pewnością zasłużył żeby zagrać w naszym challengerze.
Tacy zawodnicy jak Błuś marzą o tym, by pójść w ślady Polaków, którzy w przeszłości wygrywali Enea Poznań Open. Często był to dla nich początek pięknej tenisowej kariery. W 2012 roku w Parku Tenisowym Olimpia triumfował po pięknej walce Jerzy Janowicz, który rok później dotarł do półfinału wielkoszlemowego Wimbledonu.
Jeszcze bardziej inspirująca jest historia Huberta Hurkacza, dziś powszechnie znanego tenisisty, który w swoich najlepszych latach gościł na długo w pierwszej dziesiątce rankingu ATP, czyli był w gronie najlepszych z najlepszych.
Swój pierwszy poważny sukces też odniósł na Golęcinie. To w ogóle ciekawa historia: przez pięć lat Hurkacz otrzymywał od organizatorów Poznań Open dziką kartę i za każdym razem odpadał w pierwszej rundzie, ale organizatorzy byli cierpliwi i wciąż zapraszali go do udziału w imprezie. Przełom nastąpił w 2018 roku. Marta Jankowska: – Na dzień dobry wylosowałam mu, bo ja wtedy przeprowadzałam losowanie, argentyńskiego tenisistę rozstawionego z dwójką, Guido Andreozziego. Pomyślałam, że Hubert znów pewnie przegra, jak w ostatnich latach, a ja jeszcze przyłożyłam do tego rękę.

Hubert Hurkacz podczas Poznań Open 2018 | foto Enea Poznań Open
Historia potoczyła się zupełnie inaczej. Hubert najpierw wygrał z Andreozzim, a potem ze wszystkimi innymi rywalami. –Długo czekaliśmy na triumf Polaka w imprezie singlowej. Minęło już sześć lat od wygranej Jerzego Janowicza, ale Hurkacz zagrał świetnie, co nie było wtedy normą. Polacy, u nas czy w Szczecinie, odpadali zazwyczaj w pierwszych meczach, a tutaj taka niespodzianka! Zwycięstwo Hurkacza w Poznaniu przywróciło nam wiarę, że polscy tenisiści znów mogą być w czołówce męskiego tenisa.
Rok później Hurkacz wrócił na turniej w Poznaniu, mimo że wcale nie musiał, bo ranking pozwalał mu startować w bardziej prestiżowych imprezach.
Chciał się jednak odwdzięczyć organizatorom za cierpliwość. – Polskie zwycięstwa są bodźcem dla młodych zawodników, którzy mówią potem, że też by chcieli, tak jak Hurkacz – wyjaśnia Jankowska. W 2024 roku turniej wygrał kolejny Polak, Maks Kaśnikowski, który w tegorocznej edycji znów zaprezentuje się poznańskiej publiczności.
Park Tenisowy Olimpia to pięknie położony obiekt. Wszędzie wokół drzewa, po sąsiedzku stadion lekkoatletyczny i niedaleko Jezioro Rusałka. – To nie jest tak, że wynajmujemy obiekt na miesiąc, organizujemy na nim challengera i na tym koniec, bo w Parku Tenisowym Olimpia funkcjonujemy aktywnie przez cały rok. Oczywiście Enea Poznań Open jest naszym flagowym wydarzeniem, ale organizujemy też wiele innych imprez tenisowych – zapewnia Marta Jankowska.
Szkolenie młodzieży to jedno z najważniejszych zadań jakie stawia przed sobą klub z Golęcina. Ubiegły rok był wyjątkowo udany pod względem wyników młodych tenisistek i tenisistów z Parku Tenisowego Olimpia.
Jego reprezentanci wywalczyli w sumie siedemnaście medali podczas halowych i letnich Mistrzostw Polski w kategoriach od U-18 do U-12. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, podczas Enea Poznań Open uda się złowić kolejne talenty. Jankowska: – Razem z Eneą robimy akcję „Z klasą na korty”. W tym roku przetestujemy osiemset dzieci pod kątem predyspozycji sportowych. Najzdolniejsze otrzymają finansowanie na całoroczny cykl treningowy w naszym klubie.
Warto spróbować, bo dzieci może czekać niezwykła przygoda. Świetnym przykładem jest Natasza Łukaszewicz, która reprezentuje Park Tenisowy Olimpia i jest najwyżej sklasyfikowana wśród wszystkich polskich tenisistek do lat dwunastu. Dzięki temu mogła wziąć udział w grudniowym turnieju Orange Bowl Miami 2025, czyli w nieoficjalnych mistrzostwach świata. – Zawsze chciałam pojechać do Miami. Jestem zadowolona ze swoich wyników, bo bardzo ciężko na to pracowałam – przekonuje Natasza.
Podczas Enea Poznań Open na Golęcinie będzie czekać dużo więcej atrakcji niż tylko te związane z samym turniejem. Zaplanowano koncerty, kino plenerowe, lot balonem i Strefę Równowagi Mentalnej, miejsce ważnych rozmów.
– Ściągamy na te rozmowy znanych sportowców, którzy opowiadają, jak wymagające jest profesjonalne uprawianie sportu, z jakimi wyzwaniami wiąże się taka kariera. Będziemy szukać odpowiedzi na pytanie, jak sobie radzić z problemami mentalnymi, które w tenisie, sporcie indywidualnym, są niezwykle ważne do pokonania – opowiada Marta Jankowska. W tym roku Strefę Równowagi Mentalnej odwiedzą medaliści olimpijscy, pływaczka Otylia Jędrzejczak oraz panczenista Jan Szymański.
Oczywiście największe tuzy tenisa nie grają w challengerach, ale obsada Enea Poznań Open i tak jest solidna. W tegorocznej edycji listę zgłoszeń ATP otwiera dobrze znany poznańskiej publiczności Kazach Aleksandr Szewczenko, sklasyfikowany w światowym rankingu na 88. miejscu. Warto zwrócić też uwagę na Argentyńczyka Facundo Diaza Acostę, Amerykana Emilio Navę czy Brytyjczyka Jana Choinskiego.
W przeszłości do Poznania nie raz przyjeżdżali zawodnicy wybitni, jak choćby brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Tokio Pablo Carreno Busta czy zdobywca Pucharu Davisa Tommy Robredo.
Turniej ma specyficzny klimat, który sprawia, że spotkanie idola jest całkiem prawdopodobne. – Na największych międzynarodowych turniejach, zdecydowanie trudniej jest złapać bezpośredni kontakt z zawodnikami. U nas jest z tym prościej, idole są na wyciągnięcie ręki, w pierwszych dniach imprezy można ich podziwiać z bliska i to za darmo – zachęca dyrektorka sportowa poznańskiego turnieju, Marta Jankowska. Ja czuję się zachęcony.