Miasto tysiąca świateł

Neonizacja Polski zaczęła się na dobre w latach 50. XX wieku. W 1961 roku w Poznaniu świeciło już siedemdziesiąt neonów, znakomitych przykładów wzornictwa.
MAGDALENA MRUGALSKA-BANASZAK
Plac Wolności – pierzeja południowa, ok. 1965 | foto Piotr Krassowski | zbiory prywatne

Pierwsze powojenne neony zainstalowano w Poznaniu pod koniec lat 50. XX wieku. Najbardziej charakterystyczne były dwa, które przez następne dekady stały się ważnym elementem publicznej przestrzeni. Pierwszy to świetlny globus, usytuowany w pierwszej połowie 1959 roku przed ażurową iglicą, którą cztery lata wcześniej postawiono na obrysie fundamentów dawnej Wieży Górnośląskiej. Iglica stała się symbolem Międzynarodowych Targów Poznańskich. Artysta-plastyk Zbigniew Kaja stworzył znak graficzny MTP, który znalazł się w środku targowego globusa, oplecionego siatką neonowych równoleżników i południków.

Niewykluczone, że to także Kaja zaprojektował świetlną kulę ziemską. Był za to na pewno autorem iluminacji iglicy.

Nie wiadomo, kto opracował na budynku Arkadii napis KOZIOŁKI/NASZA GRA LICZBOWA. Przechodzień zmierzający wieczorową porą przez plac Wolności widział dwie figury bodących się koziołków, wyraźnie wzorowanych na tych z ratusza, a między nimi zarys budynku i poniżej czerwono-biały napis. Neon towarzyszył Poznaniakom od sierpnia 1959 roku aż do 1982 roku, kiedy ta popularna gra, regionalne lotto, zakończyła swój żywot.

Międzynarodowe Targi Poznańskie – iglica i globus, lata 60. | foto Piotr Krassowski | zbiory prywatne

W połowie 1960 roku iluminacja miasta ruszyła pełną parą. Na początek przystąpiono do realizacji czterech dużych reklam dachowych na północnej pierzei placu Wolności. Pierwsza to BAR AS. Ogromna, błyszcząca żółtym światłem filiżanka stanęła na kamienicy pod numerem 18. Jej spodek tworzyły proste neonowe rurki spływające aż do parteru, gdzie załamane pod kątem prostym oddzielały część usługową od pozostałych kondygnacji.

Otwarcie na początku czerwca tego najnowocześniejszego wówczas baru szybkiej obsługi w Poznaniu zbiegło się z inauguracją iluminacji.

Na drugą nie trzeba było długo czekać. Rozbłysła w drugiej połowie 1960 roku na dachu sąsiedniej kamienicy, a neonowy napis brzmiał: CWF [Centrala Wynajmu Filmów] poleca film pt., po którym raz na tydzień umieszczano nazwę nowego dzieła kinematograficznego. Rok później, pod numerem 19, pojawiły się KOSMETYKI Lechia/najlepsze dla wszystkich, a wśród nich m.in. KREM NIVEA. W tym samym czasie na dachu budynku (pod szesnastką) zainstalowano świetlną reklamę największego wówczas zakładu przemysłowego w mieście – fabryki Hipolita Cegielskiego. Pod piętnastką zaś na wiele lat zagościł neon PZU/UBEZPIECZA CIEBIE I TWOJE MIENIE. W sumie w 1961 roku w mieście było już 70 neonów!

Plac Wolności – pierzeja północna, pierwsza połowa lat 60. | foto Piotr Krassowski | zbiory prywatne

Po rozświetleniu północnej pierzei placu Wolności (i częściowo Alej Marcinkowskiego z hotelem Bazar), nadszedł czas na efektowne doświetlenie południowej strony placu, tej bardziej uczęszczanej. W drugiej połowie 1962 roku na kamienicy pod czwórką rozbłysnął semaforowy neon delikatesów spożywczych, który od razu zdobył serca Poznaniaków, bo przedstawiał palmę, po której wspinały się dwie małpki podrzucające kokosowe orzechy.

Był dynamiczny – zwierzęta wchodziły i schodziły z drzewa, na moment znikały, a orzechy cały czas migotały.

Wkrótce małpkom przybyło towarzystwo, bo pod dwójką pojawił się wielki, kolorowy, poruszający skrzydłami – zaprojektowany przez Mieczysława Skrobackiego – motyl, zapraszający do sklepu z tkaninami. Przede wszystkim z jedwabiami, bo tak naprawdę ten kolorowy owad to jedwabnik morwowy. Pod nim widoczne były również morwowe kokony. Mówiąc krótko, neon ten pokazywał, jak powstaje jedna z najszlachetniejszych tkanin.

Aleje Marcinkowskiego, koniec lat 60. | foto Piotr Krassowski | zbiory prywatne

Z kolei na elewacji budynku pod szóstką zamontowano wielkich rozmiarów klucz. Jego pióro ulokowano prostopadle do ulicy, powyżej parteru; długi trzpień biegł przez wszystkie kondygnacje, a okrągły otwór z napisem BIURO/ ZBYTU OKUĆ mocno wystawał nad linię dachu.

Lata 1962–1966 to czas najintensywniejszego rozświetlania miasta. Wówczas niemal każdy sklep i lokal gastronomiczny w śródmieściu zaopatrzono w świetlną reklamę.

Decydenci od upiększania miasta nie działali chaotycznie. Wszystko zostało skrupulatnie zaplanowane, przyjęto jasny plan, wyznaczono rejony neonizacji i jej zakres. Pod względem liczby iluminowanych lokali rok 1962 był rekordowy. Po wschodniej stronie ulicy Gwarnej, nad wejściem do kawiarni nazwanej od tej właśnie ulicy, rozbłysły żółto-czerwone koła autorstwa architekta Jana Dudka-Korneckiego. Dalej zapraszał bar Fregata, a jego znakiem rozpoznawczym była długa łódź wikingów z ruchomymi wiosłami, którą zaprojektował Mieczysław Skrobacki.

Na niespotykaną do tej pory skalę neonizacji poddano ul. Święty Marcin (na odcinku od Ratajczaka do Piekar) i ulice do niej dochodzące. W bardzo krótkim czasie świetlne reklamy zawisły na prawie każdym sklepie i lokalu. Nie były to tylko informacyjne napisy, ale i graficzne przedstawienia świetnie, dobrze opracowane od strony plastycznej.

Proste i czytelne, nierzadko dowcipne, były znakomitym przykładem wzornictwa tamtych lat.

Wystarczy przypomnieć neon sklepu samoobsługowego SAM na narożniku ulicy Ratajczaka, restauracji DIETETYCZNA, sklepu spożywczego TEMPO czy kultowego baru Kociak Olgi Pogórskiej, zamontowany w 1961 roku na elewacji kamienicy pod nr 28. Był to neon semaforowy i czterofazowy z wizerunkiem kota pijącego mleko przez słomkę z wysokiej szklanki: najpierw gasły (w pięciosekundowych odstępach) kreski na szklance mleka, później słomka i górne łuki oczu kota, a po dziesięciu sekundach, już na koniec, znikał kot z przymrużonymi oczami i pustą szklanką. Zostawał tylko napis COCTAIL.

Ulica Ratajczaka, połowa lat 60. | foto Piotr Krassowski | zbiory prywatne

W drugiej połowie lat 60. iluminacja Świętego Marcina ruszyła w kierunku zachodnim. Do najbardziej charakterystycznych w tej przestrzeni należały dwa neony: kawiarni KOLOROWA z barwnymi balonikami i sklepu ROWERY z wielkim bicyklem.

W owym czasie właściwie każdy nowo wznoszony budynek, zarówno mieszkalny, jak i użyteczności publicznej, wyposażano w świetlną reklamę albo dekorację. Przez całe lata 60. przestrzegano tego bardzo konsekwentnie.

Jeden z pierwszych obiektów mieszkalnych posiadających neon, zaprojektowany w drugiej połowie 1959 roku przez malarza Tadeusza Kalinowskiego, to socrealistyczny blok przy placu Cyryla Ratajskiego 1a z Domem Mody Chic. Z kolei pierwszym rozświetlonym obiektem użyteczności publicznej był budynek Powszechnego Domu Towarowego, czyli popularny, otwarty 29 stycznia 1955 roku Okrąglak. W 1960 roku budynek pokryły kolorowe rurki ułożone w proste, geometryczne wzory, które doskonale podkreślały jego modernistyczną bryłę.

9.
Ulica Fredry, w głębi Okrąglak, 1964 | foto Jerzy Korpal | Muzeum Poznania
7.
Ulica Święty Marcin w kierunku zachodnim, lata 60. | foto Jerzy Unierzyski | Muzeum Poznania

Dekoracja Okrąglaka rozpoczęła trwającą stosunkowo krótko modę na geometryzujące neony, na co przykładem był semaforowy znak na kawiarni WZ, stworzony w końcu 1960 roku przez artystów-plastyków Zbigniewa Kaję i jego żonę Stefanię. Przecinające się pionowe i poziome świecące rurki, szczególnie rzucające się w oczy od strony ulicy Fredry, wpisywały się w nowy sposób iluminowania budynków.

Kiedy w 1963 roku naprzeciw Okrąglaka otwarto Dom Mody Roxana, nie mogło na nim oczywiście zabraknąć świetlnego elementu. Architekt Karol Waniorek zaprojektował nowoczesny obiekt, który wyraźnie odwoływał się do modernistycznej bryły PeDeTu. Budynek z cofniętą ostatnią kondygnacją nakryto żelbetową płytą z charakterystycznymi okrągłymi otworami, a krawędź płyty obwiedziono neonową rurką, która idealnie korespondowała z dekoracją Okrąglaka.

Z nowych obiektów wzniesionych w centrum miasta, na szczególną uwagę zasługuje blok mieszkalny przy ulicy Ratajczaka z wielkim, bo na całą wysokość bloku, semaforowym pawiem z 1964 roku.

Z kolei trzy lata później na dachu domu mieszkalnego, zbudowanego według projektu Jerzego Liśniewicza przy Świętym Marcinie 51–57, zamontowano neon Stanisława Marcińca radia telewizory, a przy skrajnej osi cztery wizerunki ekranów odbiorników telewizyjnych. Marciniec był również autorem napisu IXI 65 pierze delikatne tkaniny, który od marca 1967 roku świecił na nowym biurowcu, wzniesionym u zbiegu ulic Strzeleckiej i Półwiejskiej.

Plac Wiosny Ludów, w głębi ulica Strzelecka, lata 60. | foto Piotr Krassowski | zbiory prywatne

Ulica Głogowska to jedna z głównych arterii komunikacyjnych Poznania. To tędy wjeżdżało się do miasta z południowego zachodu, a przystankiem końcowym były zazwyczaj Międzynarodowe Targi Poznańskie. Nic więc dziwnego, że Głogowska była oczkiem w głowie ówczesnych władz, które postanowiły uczynić z niej wizytówkę reklamową miasta. W 1965 roku rozpoczął się generalny remont ulicy, po którym rozbłysła tysiącami neonów.

Pojawiło się ich najwięcej w 1967 roku. W styczniu prasa informowała, że na Głogowskiej zamontowanych zostanie ich 150, a już dwa miesiące później liczba ta wzrosła do 185!

Kompleksowy plan iluminacji, sporządzony przez Pracownie Sztuk Plastycznych, zakładał założenie całych ciągów neonów. Czy faktycznie na Głogowskiej zainstalowano tak dużą liczbę świetlnych reklam? Nie wiadomo. Jeśli wliczyć także niewielkie znaki informacyjne typu „sklep spożywczy”, wydaje się, że liczba ta nie jest przesadzona.

W 1967 roku zrealizowano cztery najważniejsze wielkie neony w tym rejonie Poznania. Pierwszy zamontowano na bocznej elewacji domu mieszkalnego z restauracją Magnolia (pod numerem 40). Był świetnie widoczny podczas jazdy ulicą w kierunku centrum, czyli przy wjeździe na targi od południowego zachodu. Na dachu budynku błyszczał żółty staromodny bicykl i równie żółty napis: zwiedzajcie zabytki. Naprzeciw można było podziwiać palmę z neonowych rurek i napis palmiarnia – zachęcający do odwiedzenia ogrodu pełnego egzotycznych kwiatów i roślin, znajdującego się tuż obok, w parku Kasprzaka (dzisiaj Wilsona).

13.
Ulica Głogowska w kierunku południowym, połowa lat 60. | foto Jerzy Korpal | zbiory prywatne
12.
Ulica Głogowska w kierunku północnym, druga połowa lat 60. | foto Jerzy Korpal | zbiory prywatne

Z kolei po drugiej stronie Głogowskiej, na szczytowej ścianie budynku stojącego u zbiegu z ulicą Strusia, zainstalowano w drugiej połowie roku napis ZWIEDZAJCIE ZOO autorstwa Anny Przybył-Kopczyńskiej. Do poznańskiego ogrodu zoologicznego zapraszały: ogromna żyrafa, lew i lis. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia udało się jeszcze skończyć montaż wielkiego neonu na południowej elewacji kina Bałtyk.

Przez całą długość dachu, od strony ulicy Bukowskiej, biegł napis: JEZIORA + CAMPING + LASY + ZABYTKI = WIELKOPOLSKA.

Jego uzupełnieniem był neon umieszczony w 1968 roku po przeciwnej stronie ulicy, na dachu targowego budynku. Wcale nie tak oczywisty i prosty w odczytaniu, a raczej wyrafinowany w treści, wymagał od widza „ruszenia głową” i szybkich skojarzeń – działał na zasadzie rebusu. W powtarzających się kołach, które zapalały się i gasły, pojawiały się charakterystyczne dla MTP litery T i Q. Oznaczały, że Targi (są zawsze) Q, czyli najwyższej jakości. Pomysłodawcą tego neonu był dziennikarz Adam Kochanowski, a projektantami Zbigniew Kaja, Aleksander Borys i Witold Tomaszewski.

Neonowy duet Kaja i Kochanowski stworzył także jedną z najpopularniejszych poznańskich świetlnych reklam NA SPOTKANIE/Z BIAŁĄ/DAMĄ/KÓRNIK ulokowaną na Bukowskiej 11, naprzeciw targów. Nawiązując do turystyczno-krajoznawczych walorów regionu, zachęcała do poznania historii Wielkopolski. Wybór białej damy był strzałem w dziesiątkę. Teofila Działyńska, bo to o niej mowa, owiana legendą, intrygowała i wprowadzała element grozy i tajemniczości. Ponadto dzięki specjalnie opracowanemu programowi, postać białej damy wychodząca z kórnickiego zamku stawała się coraz większa, co dawało złudzenie zbliżania się do widza.

Neon z Białą Damą, 1968 | rys. Tomasz Niziołek | Muzeum Poznania

Adam Kochanowski wymyślił jeszcze kilka neonów nawiązujących tematyką do piękna Wielkopolski. Wszystkie ozdobiły Głogowską. Wspólnie ze Stanisławem Mrowińskim, wszechstronnym artystą – grafikiem, malarzem, ilustratorem i scenografem – stworzyli w 1968 roku neon o pięknie kilkusetletnich dębów z Rogalina, który umieszczono na bloku mieszkalnym pod numerem 98.

Z kolei na dachu kamienicy stojącej naprzeciw zajezdni tramwajowej w lutym 1970 roku pojawiły się konwalie i napis: WIELKOPOLSKI PARK NARODOWY/REZERWATEM/PRZYRODY I TWEGO SPOKOJU. Liczył on jedenaście metrów długości, a każdy kwiat miał dwa i pół metra wysokości. Było to wspólne dzieło Borysa, Kai i Tomaszewskiego.

Neon kina „Bałtyk”, 1969 | foto Muzeum Poznania

Mocnym neonowym akcentem tej strategicznej dla władz przestrzeni miejskiej był słynny Indianin z elewacji kina Bałtyk, zaprojektowany w 1969 roku przez Antoniego Rzyskiego we współpracy z Mieczysławem Skrobackim.

Dzieło dopracowane w każdym szczególe, obrazkowe, o znakomitej ekspresji i bez żadnego informacyjnego tekstu. W pierwszej fazie rozsuwała się kurtyna, w drugiej zaś zapalał ekran. Następnie na obrysie ekranu pojawiały się sylwetki widza, amanta, Indianina i generała. W siódmej fazie następowało zasłonięcie kurtyny, a na koniec całkowite wygaszenie przedstawienia. I za chwilę znów od początku. Neon doskonale oddawał klimat kinowego doświadczenia.

Indianin i świetlne instalacje z Głogowskiej kończyły neonowy boom. Coraz częściej zaczęły pojawiać się krytyczne uwagi o neonach: że są za drogie w utrzymaniu, że ciągle się psują, że reklamują coś, co dla przeciętnego obywatela jest niedostępne. Najbardziej drażniła ulica Głogowska, na której świeciło mnóstwo, uznanych za niepotrzebne, reklam. Chodziło między innymi o ZOO, Palmiarnię czy dęby rogalińskie, które wkrótce zniknęły. Neonowy blask Poznania powoli gasnął.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!