Nowonarodzona

Gdyby Le Corbusier przyjechał do Polski, wybrałby się do Piły, znakomicie zaplanowanego miasta, którego architekci spoglądali w przyszłość z nadzieją.
PIOTR LIBICKI
Gwda i dawny kościół luterański | foto Piotr Libicki

Weekendowa Wielkopolska
autorski cykl Piotra Libickiego

Rozległa dolina Noteci na północy Wielkopolski, niegdyś bagnista i trudna do przebycia, wyznaczała szeroką granicę dwóch światów. Santok, Drzeń (Drezdenko), Wieleń, Czarnków, Ujście i potem Nakło broniły Pomorzan przed Wielkopolanami, zanim zdobyte przez Kazimierza Wielkiego nie weszły na kilkaset lat w skład Królestwa Polskiego. To właśnie na tej granicy, zaraz za Piłą, w Ujściu, stanęli Szwedzi w 1655 roku, a wojewodowie poznański Krzysztof Opaliński i kaliski Andrzej Grudziński podpisali haniebną kapitulację Wielkopolski, otwierając przed najeźdźcą cały kraj. A jeszcze kilka dni przed kapitulacją, właśnie z Piły, Grudziński nawoływał wielkopolską szlachtę: „chciejcie wielmożni Panowie przynajmniej w tym ostatnim terminie nie odstępować ojczyzny”.

Wjeżdżam do współczesnej Piły wspaniałą, szeroką, dwupasmową arterią wśród zieleni. Mijam „witacz” w formie dwóch grunwaldzkich mieczy i tarczy z piastowskim orłem projektu Zbigniewa Kai, jakby chciały powiedzieć „Zawsze tu byliśmy!”. Jeszcze tylko wiadukt nad torami i dworzec po prawej stronie, i znów szeroka Aleja Piastów do samego centrum. Nie wiem, czy to już serce miasta, ale w każdym razie przy placu Zwycięstwa stoi mój monumentalny, gierkowsko-orbisowski hotel.

Plac Zwycięstwa wygląda wspaniale z perspektywy dwunastego piętra, na którym mam pokój. Jest to rozległa, zielona przestrzeń, przymknięta niskimi, mieszkalnymi blokami z wyróżniającym się dziesięciokondygnacyjnym punktowcem.

Do czasu budowy hotelu na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, ów punktowiec był dominantą w krajobrazie śródmieścia. Dlatego właśnie na nim umieszczono neon „Piła Wita” wraz z herbem miasta. „Rogaczem na wieżowcu Piła witała jeleni” – śpiewały Strachy na Lachy w najsłynniejszym chyba współczesnym utworze o Pile.

Plac Konstytucji 3 Maja (dawniej PPR) z Pomnikiem Rodła Józefa Kopczyńskiego z okazji XX-lecia PRL | foto Piotr Libicki

Mnie ten obraz rozległego, zielonego placu i zanurzonych w nieskończonej zieleni gdzieś dalej wieżowców przypomina odległą o tysiące kilometrów Brasilię, zbudowaną z końcem lat 50. XX wieku, jako nowa stolica kraju, w środku brazylijskiego płaskowyżu. „Przestrzeń otwarta powinna być zaprojektowana rozrzutnie” – pisał w Karcie Ateńskiej w 1943 roku, biblii modernistycznej urbanistyki, Le Corbusier. A w innym miejscu dodawał: „Słońce, zieleń i otwarta przestrzeń są trzema podstawowymi tworzywami urbanistyki”.

Kartę czytali zarówno twórcy Brasilii jak i planiści tworzący po drugiej wojnie wizję modernistycznej Piły. A przynajmniej mieli ją w swoim DNA, jak wielu urbanistów i architektów tego czasu.

Różnica polegała jedynie na tym, że Brasilia powstawała na surowym korzeniu, a Piła rodziła się na nowo na ruinach miasta o pięćsetletniej historii. Miejsce placu Zwycięstwa zajmował niegdyś cały kwartał kamienicznej zabudowy oraz tętniący życiem Nowy Rynek, z Hotelem Pruskim, luterańskim zborem, apteką Pod Złotym Lwem i luksusowym sklepem z porcelaną Preul&Berning. Był jeszcze pomnik cesarza Wilhelma I.

2 Centrum Piły - Plac Zwycięstwa
Centrum Piły, plac Zwycięstwa | foto Piotr Libicki
16 bloki mieszkalne przy Alei Wojska Polskiego niegdyś Bohaterów Stalingradu
Bloki mieszkalne przy alei Wojska Polskiego, niegdyś alei Bohaterów Stalingradu | foto Piotr Libicki

Powszechną ewakuację mieszkańców Piły ogłoszono późno, 26 stycznia 1945 roku, kiedy już od dwóch dni toczyły się zażarte walki o miasto. Uciekano koleją, samochodami, furmankami i na piechotę pod sowieckim ostrzałem. Operowało także lotnictwo sowieckie, a także polskie, które weszło do działań na początku lutego. Zrzucano bomby i ostrzeliwano pozycje niemieckie. Ostatecznie 13 lutego, o godzinie 18:00, obrońcy nadali swój ostatni meldunek. 14 lutego miasto było wolne, a raczej zdobyte.

Zapewne gdyby Piła była polskim miastem, odbudowano by ją w całości lub części, ale od 1772 roku była miastem niemieckim.

Na zdjęciu z 1945 roku, krótko po zdobyciu, widzimy oficerów sowieckich na Nowym Rynku, pozujących przy niemieckiej limuzynie i cokole pomnika Bismarcka. W tle stoi całkiem dobrze zachowany luterański zbór, a za drzewami pierzeja placu. Zresztą na licznych zdjęciach zrobionych w 1947 roku przez Romana Zaranka, którego zakład fotograficzny działa w Pile do dziś, widzimy zrujnowane śródmieście, ale domy wciąż mają swoje mury obwodowe i w części przynajmniej nadawały się do odbudowy.

Pomnik Stanisława Staniszca na brzegu Gwdy | foto Piotr Libicki

Stało się jednak inaczej. Prace wyburzeniowe organizował i realizował Oddział Rozbiórkowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Budowlanych. I to na szeroką skalę. Działała również Akcja Rozbiórkowa przy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej oraz Przedsiębiorstwo Robót Rozbiórkowych „Pabianice”. Burzono zarówno budynki użyteczności publicznej, jak i budynki mieszkalne. Znikał ratusz, sąd, ewangelickie kościoły, secesyjne i eklektyczne kamienice nadające miastu wielkomiejski rys i modernistyczne budynki z okresu międzywojennego nadające rys nowoczesności. Zacierała się siatka historycznych ulic. Z początkiem lat 50., po wywiezieniu całego gruzu, opustoszałe śródmieście przedstawiało przerażający widok.

Ale było też szansą na „przeobrażenie rozwijanego niegdyś metodą prób i błędów miejskiego konglomeratu w zorganizowaną, nieskazitelnie higieniczną i przejrzyście skonstruowaną miejską maszynę” – pisał o wizji miasta z Karty Ateńskiej jej kronikarz Jan Bosman.

Pierwsze prace planistyczne rozpoczęto w 1947 roku Uproszczonym planem zagospodarowania przestrzennego opracowanym w Poznaniu i kontynuowano Wstępnym planem zagospodarowania przestrzennego z 1949 roku, także przygotowanym w Poznaniu przez architekta Tadeusza Płończaka. Kontynuacją były Założenia programowe do ogólnego planu zagospodarowania przestrzennego poznańskiego Miastoprojektu z 1954 roku, a ogromne znaczenie miał też Szczegółowy plan koordynacyjny śródmieścia miasta Piły z 1958 roku opracowany, a jakże, w Poznaniu – „…poszukiwanie najprzyjemniejszych widoków, najczystszego powietrza, najpełniejszego nasłonecznienia” zgodnie z Kartą Ateńską motywowało poznańskich planistów.

W tak precyzyjnie zarysowaną i konsekwentną wizję urbanistycznego rozwoju miasta i jego nowego centrum zaczynały wpisywać się powstające od 1955 roku budynki – bloki mieszkalne przy ul. Bohaterów Stalingradu (od 2017 roku Spacerowa), Sikorskiego i Kilińskiego. Te ostatnie zyskały w parterach lokale usługowe i handlowe. Były to pierwsze nowe sklepy w centrum. Podobna zabudowa – bloków mieszkalnych ze sklepami – zaczęła od 1960 roku powstawać przy ulicy Świerczewskiego (dziś Śródmiejskiej). Potem była nowa zabudowa przy ulicach Karola Marksa (obecnie pl. Konstytucji 3 Maja), 14 Lutego, Okrzei, Dzieci Polskich.

Z końcem lat 60. domykały się też pierzeje pl. Zwycięstwa z galeriowcami po stronie południowej i przestrzenną dominantą – punktowcem „Piła Wita” z 1965 roku.

„Nowoczesne powiązania urbanistyczno-architektoniczne, podniesienie wysokości zabudowy, sprawiają, że Plac Powstańców Wlkp. [od lat siedemdziesiątych plac Zwycięstwa] posiada dziś nowe oblicze, w niczym nieprzypominające okresu przedwojennego i to stanowi dla nas powód do dumy” – stwierdzały z zadowoleniem władze budowlane miasta. Jedynie po stronie wschodniej straszyły wciąż ruiny nieodbudowanego, w części gotyckiego kościoła świętych Janów.

4 Widok w kierunku północy z korytarza hotelu Gromada pierwotnie hotelu Rodło
Widok w kierunku północy z korytarza hotelu Gromada (pierwotnie hotelu „Rodło”) | foto Piotr Libicki
5 Widok w kierunku północy z korytarza hotelu Gromada pierwotnie hotelu Rodło
Widok w kierunku północy z korytarza hotelu Gromada, pierwotnie hotelu Rodło | foto Piotr Libickiv

Między nowymi budynkami pojawiało się dużo przestrzeni i zieleni, nowe parki, wykorzystano wijącą się rzekę, ruch poprowadziły szerokie arterie. Wszystko zgodnie z Kartą Ateńską, „aby dzielnice mieszkaniowe (…) korzystały z rzeźby terenu, klimatu, dysponowały terenami najbardziej nasłonecznionymi i właściwym obszarem zieleni”. Ponadto, „domy mieszkalne powinny być a priori oddalone od pojazdów. Które będą miały swoje łożyska ruchu, podczas gdy przechodzień będzie poruszał się drogą bezpośrednią lub spacerową przeznaczoną wyłącznie dla niego”.

Tę zasadę realizowano konsekwentnie także w latach 70. rozbudowując układ komunikacyjny i wznosząc kolejne bloki mieszkalne w rejonie śródmieścia, zgodne z nowymi planami przestrzennymi z 1965 i 1970 roku.

Powstawały też przedszkola, szkoły, pawilony handlowo-usługowe i – w wyznaczonej części miasta – zakłady przemysłowe. Przy ulicy Kossaka już od 1958 roku działał najsłynniejszy zakład przemysłowy Piły – Pilska Fabryka Żarówek „Lumen”, która w 1974 roku wyprodukowała ich 99 milionów 979 tysięcy. Młode miasto, w którym średnia wieku wynosiła dwadzieścia cztery lata, rozwijało się dynamicznie. W 1946 roku Piła liczyła około 10 tysięcy mieszkańców, by w roku 1975 dojść do 50 tysięcy, czyli tyle, co na początku II wojny światowej i z ambitną prognozą z tamtego czasu: 100 tysięcy mieszkańców w roku 2000 roku (Piła nigdy nie przekroczyła 80 tysięcy).

Następnego dnia wędruję po zielonym, zadbanym mieście i jestem zachwycony. Nawet jeżeli przecinają je wielkie arterie, po których mkną samochody, to szerokie chodniki pozwalają wygodnie spacerować, a pasy zieleni często oddzielają je od jezdni. Znów, zgodnie z biblią modernistycznej urbanistyki, Kartą Ateńską, zachęcającą, „aby pasy zieleni co do zasady oddzielały łożyska ruchu miejskiego”. W pełni pieszy charakter ma ulica Śródmiejska, zamieniona w latach 70. na deptak, w tym samym czasie, co Półwiejska w Poznaniu. Uruchamiam wyobraźnię i widzę wszystkie te miejsca, które w tamtym czasie tętniły życiem: restaurację Stylową, kawiarnię Wrzos, Klub Międzynarodowej Prasy i Książki czy kultowy sklep z odzieżą dziecięcą Jaś i Małgosia. Dziś przy Śródmiejskiej są już nowe lokale, a życie przeniosło się na targowisko i do niedalekiego centrum handlowego.

13 Spółdzielczy Dom Towarowy Merkury
Spółdzielczy dom towarowy „Merkury” | foto Piotr Libicki
11 Piła Wita - wieżowiec mieszkalny z 1964 roku stanowiący akcent wysokościowy Placu Zwycięstwa przed budową hotelu Rodło obecnie Gromada
„Piła wita” – wieżowiec mieszkalny z 1964 roku stanowiący akcent wysokościowy placu Zwycięstwa przed budową hotelu Rodło, obecnie Gromada | foto Piotr Libicki

Wśród tej nowej zabudowy trafiam na ostańce – archeologiczne ślady przeszłości: kilka kamienic w zwartej zabudowie przy ulicy 11 Listopada (niegdyś Bolesława Bieruta) i kilka budynków przy ulicy Staromiejskiej oraz pełna uroku, obsadzona drzewami ulica Kilińskiego, w którą wchodzi się podcieniem od strony Staromiejskiej. Przy niej zachował się katolicki kościół św. Rodziny, który jest jedynym historycznym budynkiem widocznym w panoramie miasta. Ale największe wrażenie robi skrzyżowanie ulic Piekarskiej i Wodnej.

Miejsce lokalizacji pierwotnego Starego Rynku | foto Piotr Libicki

Dziś to otwarty, zielony skwer z blokiem mieszkalnym z jednej strony w miejscu dawnego kościoła staroluterańskiego i budynkiem loży masońskiej Borussia z połowy XIX wieku. Tu biło serce średniowiecznego miasta.

W okresie międzywojennym na placu Hindenburga, a wcześniej Starym Rynku, Niemcy ustawili pomnik w formie otwartej rotundy na filarach, upamiętniający żołnierzy niemieckich poległych w I wojnie światowej. „Ku przestrodze by chronić ojczyznę” – głosił po niemiecku napis na fryzie. Pomnik rozebrano dopiero w latach 60. XX wieku, po wojnie skuto jedynie płaskorzeźby i napisy.

Gwda w Pile | foto Piotr Libicki

Kładką nad rzeką przechodzę do rozległego, usytuowanego na wyspie parku w rozwidleniu Gwdy. Tu urządza się uroczystości i festyny, spędza wolny czas, siada w barze z piwem nad samą rzeką. Właśnie grupa kilkudziesięciu kajakarzy rusza na szlak, by Gwdą spłynąć zapewne do samego ujścia, kilkanaście kilometrów dalej. Jest to ostatni etap wspaniałego kajakowego szlaku liczącego około 130 kilometrów. W końcu wypoczynek i czas wolny to według Karty Ateńskiej jedna z czterech funkcji miejskich obok mieszkania, pracy i przemieszczania się: „Należy wymagać, aby cotygodniowe godziny odpoczynku można było spędzać w miejscach odpowiednio przygotowanych: w parkach, lasach, na terenach sportowych, stadionach, plażach…”. Piła to ma. W końcu aż połowę obszaru miasta stanowią lasy i zieleń.

Tak rozplanowane i zbudowane miasto było gotowe, by w 1975 roku, w ramach reformy administracyjnej powołującej 49 województw, wyzwolić się z zależności województwa koszalińskiego i przyjąć rolę nowej, regionalnej stolicy.

Była do nagroda za lata rozwoju, potwierdzenie odczuwalnego statusu miasta i wypełnienie aspiracji lokalnych władz. Nowym wojewodą został dotychczasowy wicewojewoda poznański Andrzej Śliwiński. Okres jego pięcioletnich rządów określa się mianem „pilskiego przyspieszenia”. Z wykorzystaniem funduszy centralnych powstawały nowe, szerokie arterie – Trasa Poznańska, Trasa Złotowska, Trasa Gorzowska, aleja Powstańców Wielkopolskich, obwodnica, zajazdy, wiele nowych osiedli mieszkaniowych i gmachów użyteczności publicznej. Rozpoczęto budowę Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego i gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Powstało Centrum Strzelectwa i przebudowano stadion. Zaczęła rozwijać się turystyka w regionie. Powstało nawet, zlikwidowane w 1992 roku, Muzeum Wyzwolenia Miasta Piły. Brakowało tylko jednego – hotelu z prawdziwego zdarzenia.

8 Hotel Gromada pierwotnie hotel Rodło
Hotel Gromada, pierwotnie hotel Rodło | foto Piotr Libicki
9 Hotel Gromada pierwotnie hotel Rodło
Hotel Gromada, pierwotnie hotel Rodło | foto Piotr Libicki

Gdziekolwiek byśmy nie stanęli jego sylwetka wyrasta ponad zabudowę śródmieścia. W ramach samego placu Zwycięstwa tworzy wyrazistą dominantę – Hotel Gromada. Kiedy się wchodzi szerokimi schodami do kilkunastopiętrowego budynku, odczuwa się rozmach gierkowskiego luksusu, na który składał się Pewex, Cepelia, Ruch, Biuro Obsługi Ruchu Turystycznego, kasa wymiany walut, sauna, solarium, gabinet masażu no i oczywiście restauracja, bar, kawiarnia i przede wszystkim dwieście pokoi! To był inny, wielki świat.

Kamień węgielny pod budowę hotelu Rodło, bo taką nazwę nosił do końca lat 90. XX wieku, wmurowano 19 lipca 1978 roku, a budowę ukończono dziewięć lat później. Zajmował miejsce po ruinach kościoła świętych Janów i domykał brakującą stronę placu Zwycięstwa. Stawał się nowym symbolem Piły.

Gośćmi hotelu byli niewątpliwie działacze partyjni i pracownicy przedsiębiorstw, przyjeżdżający do miasta w delegację. Ale były także grupy niemieckich turystów, którzy w tym czasie ruszali w sentymentalne podróże do dawnych Prus Wschodnich i w połowie drogi zatrzymywali się w dawnym Schneidemühl, w hotelu odpowiadającym ich oczekiwaniom. Byli też polscy wczasowicze zmierzający na nadbałtyckie plaże.

Hol w hotelu Gromada, pierwotnie hotelu Rodło | foto Piotr Libicki

Ten krótki okres świetności hotelu jest już dawno za nami. Łabędzi śpiew stolicy regionu – na pustych korytarzach spotykam pojedyncze osoby, w hotelowej restauracji siedzę prawie sam. Pewnie wszyscy są przejazdem, bo dziś takie jest pierwsze skojarzenie z Piłą, która w 1998 roku straciła swoją stołeczność na rzecz Poznania, Bydgoszczy i Szczecina, stając się punktem na mapie między Poznaniem a Kołobrzegiem. W holu mijam grupę francuskich sportowców i zastanawiam się, co oni tutaj robią? Czy też są tylko przejazdem? A może to pasjonaci podróżujący śladami modernistycznego dziedzictwa w poszukiwaniu ducha Corbusiera?

Po raz ostatni wychodzę wieczorem na miasto, by zobaczyć jeszcze jedno miejsce, związane tym razem z dawną, międzywojenną Piłą. Jest to plac Gdański, przemianowany po wojnie na plac Stanisława Staszica, który w Pile się urodził. To kilkaset metrów od hotelu, po tej samej stronie Gwdy.

20 Siedziba władz Marchii Granicznej Poznań Prusy Zachodnie z z lat dwudziestych XX wieku obecnie Szkoła Policji
Siedziba władz Marchii Granicznej Poznań–Prusy Zachodnie z lat dwudziestych XX wieku, obecnie Szkoła Policji | foto Piotr Libicki
23 Cześć mieszkalna siedziby władz Marchii Granicznej Poznań Prusy Zachodnie z z lat dwudziestych XX wieku obecnie Szkoła Policji
Część mieszkalna siedziby władz Marchii Granicznej Poznań–Prusy Zachodnie z lat dwudziestych XX wieku, obecnie Szkoły Policji | foto Piotr Libicki
24 Herb Piły na siedzibie władz Marchii Granicznej Poznań Prusy Zachodnie z z lat dwudziestych XX wieku obecnie Szkoła Policji
Herb Piły na siedzibie władz Marchii Granicznej Poznań–Prusy Zachodnie z lat dwudziestych XX wieku, obecnie Szkole Policji | foto Piotr Libicki
22 Cześć mieszkalna siedziby władz Marchii Granicznej Poznań Prusy Zachodnie z z lat dwudziestych XX wieku obecnie Szkoła Policji
Część mieszkalna siedziby władz Marchii Granicznej Poznań–Prusy Zachodnie z lat dwudziestych XX wieku, obecnie Szkoły Policji | foto Piotr Libicki
21 Wejście główne do siedziby władz Marchii Granicznej Poznań Prusy Zachodnie z z lat dwudziestych XX ieku obecnie Szkoła Policji
Wejście główne do siedziby władz Marchii Granicznej Poznań–Prusy Zachodnie z lat dwudziestych XX wieku, obecnie Szkoły Policji | foto Piotr Libicki
26 Siedziba władz Marchii Granicznej Poznań Prusy Zachodnie z z lat dwudziestych XX wieku obecnie Szkoła Policji
Siedziba władz Marchii Granicznej Poznań–Prusy Zachodnie z lat dwudziestych XX wieku, obecnie Szkoła Policji | foto Piotr Libicki

Idę więc ulicą Marii Konopnickiej i z boku wchodzę na plac, mając po lewej stronie gigantyczny gmach w duchu niemieckiego modernizmu, a może krzyżackiej, zamkowej architektury Pomorza?

Plac jest ogromny, liczy 150 metrów długości, a gmach imponujący, z fasadą zamykającą jedną ze stron placu. A właściwie dłuższy niż plac o kilkadziesiąt metrów – o siedzibę naczelnego prezesa Grenzmark Posen-Westpreussen (Marchii Granicznej Poznań-Prusy Zachodnie). Była to prowincja administracyjna powołana w 1922 roku z resztek terenów Wielkopolski, które nie zostały w powstaniu wielkopolskim 1918–1919 wyzwolone z rąk niemieckich (Trzcianka, Wałcz, Złotów, Międzyrzecz, Piła). Objęła ona również oddalony o 300 kilometrów powiat wschowski, by cały czas podkreślać jedność ziem utraconej prowincji. Ale czego nie robi się dla propagandy i manifestowania niemieckiego trwania mimo zmiennej historii. Zresztą sama nazwa prowincji mówiła wiele.

Gmach był więc manifestem niemieckiej, wyobrażonej dominacji nad Wielkopolską po 1919 roku, siedzibą prowincjonalnego parlamentu i centralnych urzędów. Fresk Symboliczne zwycięstwo Rzeszy autorstwa Heinricha Campendonk z Düsseldorfu zdobił salę plenarną i był krzykiem rozpaczy po przegranej wojnie. W tym samym gmachu, po zachodniej i wschodniej stronie placu, mieściły się też Urząd Pracy, Urząd Finansowy i Główny Urząd Celny, a także teatr połączony z budynkami administracyjnymi, usługowymi i kulturalnymi.

To germańskie forum w mieście granicznym powstało w latach 1926–1928 na podstawie konkursowego projektu autorstwa urbanisty profesora Bonatza i architekta Scholera ze Stuttgartu.

W tym czasie w Pile mieszkało prawie 40 tysięcy ludzi, wśród nich kilkuset Polaków (w mieście funkcjonował polski konsulat). Dziś jest tu Szkoła Policji, nad którą powiewa polska flaga. Mam wrażenie, że kompleks ten kryje te same niezrealizowane i przeskalowane niemieckie aspiracje, co Hotel Rodło, oczywiście przy wszystkich odmiennych kontekstach historycznych, narodowych i lokalnych.

Opuszczam Piłę w nostalgicznym nastroju, bo czas szczytowej formy tego miasta minął, a wielkie aspiracje nigdy nie wypełniły się do końca. Jest to mimo tego wspaniałe miasto, które znikło i krótko potem narodziło się na nowo. Miasto znakomicie zaplanowane, którego architekci spoglądali w przyszłość z nadzieją, chcąc poprawić świat i życie ludzi. Warto się mu przyjrzeć samemu.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!