HERSTORIE POZNANIA
autorski podcast Pauliny Kirschke
Posłuchaj!
Tłum w Parku Wilsona gęstniał z minuty na minutę. Punktualnie o siedemnastej pod Pawilon Pracy Kobiet na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu podjechał samochód z prezydentową Michaliną Mościcką. Szefowa komitetu organizacyjnego wręczyła jej bukiet kremowych róż i skromnie wyraziła nadzieję, że to, co prezydentowa ujrzy w środku, jej nie rozczaruje. Mościcka zapewniła zgromadzonych, że cała wystawa zrobiła już na niej olbrzymie wrażenie, więc i pawilon, w którym „zobrazowano trud i poczynania kobiet we wszystkich dziedzinach życia na pewno pozostawi po sobie niezatarte wspomnienie”. A potem przecięła wstęgę i ruszyła oglądać wystawę, nad którą objęła osobistą kuratelę, i w której organizację zaangażowało się kilkaset kobiet z całej Polski.
„Zbiorowa wola całego Narodu stworzyła Powszechna Wystawę Krajową. Biorą w niej udział wszystkie ziemie Polski z rządem Rzeczypospolitej na czele. Ma ona dać obraz całokształtu kulturalnego i gospodarczego życia naszego Państwa, ma podnieść konsumpcję i eksport, ma się stać potężnem przypomnieniem, że Polska w Europie Środkowej tworzy dziś pierwszorzędny czynnik pracy, pokoju i równowagi.” – pisali w przewodniku po wystawie przedstawiciele Komitetu Organizacyjnego. Dziś już niewielu pamięta, czym była PeWuKa dla Polski i Poznania. Jak kolosalne znaczenie miała dla zjednoczenia wszystkich części młodego państwa, które przez sto dwadzieścia trzy lata znajdowało się pod obcymi rządami.
Pomysł, by na dziesięciolecie odzyskania przez Polskę niepodległości zorganizować wielką wystawę, krążył w głowach polskich władz już na początku lat 20. XX wieku.
Miała się odbyć oczywiście w stolicy. Szybko okazało się jednak, że Warszawa nie udźwignie ciężaru jej organizacji. Wówczas prezydent Poznania Cyryl Ratajski wyczuł szansę i zaproponował, by Powszechna Wystawa Krajowa odbyła się w naszym mieście. Ten świetny samorządowiec, wizjoner i menedżer wiedział, co dla rozwoju miasta może dać jej organizacja. Nie bez znaczenia był też fakt, że dzięki poprzedniemu prezydentowi, Jarogniewowi Drwęskiemu, w mieście działały Międzynarodowe Targi Poznańskie, których teren mógł być zalążkiem wielkiej wystawy.

Wystawa Pracy Kobiet. Prezydentowa Mościcka w otoczeniu grupy pań komitetowych | „Echo Powszechnej Wystawy Krajowej”, 1929 | foto Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu
Prace planistyczne rozpoczęto w 1927 roku, gdy powstało Towarzystwo Powszechna Wystawa Krajowa i wybrany został zarząd. To, co udało się wybudować w Poznaniu przez następne dwa lata jest dziś trudne do wyobrażenia, bo to nie tylko ponad sto dwadzieścia pawilonów i budynków na sześćdziesięciu pięciu hektarach (teren trzy razy rozleglejszy niż dzisiaj zajmują Międzynarodowe Targi Poznańskie), w których prezentowany był dorobek każdej dziedziny i branży. To także gigantyczne prace w całym mieście, których logistyka przebiegała w ramach ściśle ułożonego planu, raportowanego prezydentowi Ratajskiemu w każdy poniedziałek.
Przed wystawą zbudowano między innymi Dworzec Zachodni, zmodernizowano infrastrukturę tramwajową (do legendy przeszło zerwanie nawierzchni na ulicy Paderewskiego i ułożenie jej na nowo łącznie z torowiskiem w trzydzieści osiem godzin!), postawiono nową spalarnię śmieci na Wilczaku, wybudowano stację wodociągową na Dębcu oraz zmodernizowano i przebudowano dziesiątki ulic oraz placów w centrum i na obrzeżach – Szelągowską, Głogowską, Półwiejską, Obornicką, Bukowską, Mickiewicza, Poznańską… Mało tego, dokonywano tego w bardzo trudnych warunkach, kiedy zimą 1928/1929 temperatura w lutym spadła do minus trzydziestu sześciu stopni Celsjusza, uniemożliwiając transport materiałów budowlanych ze względu na popękane tory i zamarznięty port w Gdańsku.
Mimo tego, w wyniku szaleńczej wręcz determinacji władz miasta i kraju, wystawa została otwarta na czas.
Zdjęcie członków komitetu organizacyjnego PeWuKi nie zostawia złudzeń – obecności kobiet w nim nie przewidziano. Nic więc dziwnego, że dziennikarka Maria Ruszczyńska wymyśliła, że kobiety powinny mieć własny pawilon. Pomysł trafił na podatny grunt, bo w latach 20. ruch emancypacyjny, dążący do większej obecności kobiet w każdej dziedzinie życia, był bardzo intensywny. Stowarzyszenia i organizacje kobiece robiły wiele, by przekonać swoje rodaczki do aktywności publicznej i wzięcia większej odpowiedzialności za kształtowanie ustroju młodego państwa. Duch XIX wieku był jednak wciąż mocno obecny na poziomie przekonań o roli kobiet w społeczeństwie.

Pawilon Pracy Kobiet na PeWuKa | „Tęcza”, 1929 | foto Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu
Setki aktywistek z całej Polski nie dały jednak za wygraną i postanowiono, że Pawilon Pracy Kobiet powstanie. Do zamkniętego konkursu na projekt budynku zaproszono cztery architektki: Marię Buckiewiczównę, Mirutę Słońską, Irenę Obmińską-Wieczorkową oraz Anatolię Hryniewicką-Piotrowską. Wygrała ta ostatnia, świeżo upieczona absolwentka architektury. To jej propozycja modernistycznego i lekkiego budynku najbardziej spodobała się jury. Wpasowywał się on świetnie w miejsce, w którym miał powstać, czyli w rekreacyjne przestrzenie Parku Wilsona. Niestety, dzisiaj po pawilonie nie ma śladu, możemy go jedynie zobaczyć na planach i kilku zdjęciach – dwie duże sale z galerią zewnętrzną, szereg bocznych pomieszczeń, a na dachu kawiarnia. „Całość – jak donosiła ówczesna prasa – w stylu nowoczesnym, utrzymana w dwóch kolorach, żółtym i popielatym, rzęsiście oświetlona, była bardzo efektowna.”
Na ten efekt trzeba było jednak zarobić. Organizacje kobiece nie posiadały żadnych funduszy, a wiedziały, że nie pozyskają ich z kasy centralnej. Wpadły więc na pomysł… crowdfundingu.
Na ich zlecenie Mennica Państwowa przygotowała dwa żetony o nominałach 1 zł i 5 zł. W swej odezwie do kobiet polskich organizatorki pisały: „Naprawdę nie może znaleźć się ani jedna, któraby wyłamać się chciała spod solidarnego obowiązku uczestniczenia w ten sposób w wystawie. Ileż to groszy wydajemy niepotrzebnie i jak wiele możemy jeszcze oszczędzić! To jedno, a drugie: zarobkujące, walczące o byt niech się poczują do konieczności ofiary. Ona będzie użyteczna; ona wzmoże znaczenie Polski, wzbogaci kraj i objawi Ojczyznę naszą światu, jako organizm mocny, zwarty, zespolony w twórczym wysiłku i zdolny żyć na wieki”.

Ekspozycja pracy kobiet na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, 1929 | foto NAC
Dystrybucją żetonów wśród Polek zajęły się nie tylko organizacje kobiecie i małżonki samorządowców, ale też prasa. W miesięczniku Bluszcz w 1928 roku przeczytać można było wezwanie: „Na całkowite pokrycie kosztów budowy pawilonu potrzeba jeszcze 175.000. Redakcja Bluszczu posiada jeszcze sporo żetonów nierozprzedanych i wzywa swe czytelniczki do rychłego ich wykupienia!”. Podziałało, gigantycznym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym pawilon powstał. „Stoi więc na świadectwo kobiecej twórczości, jej nowego, zwycięskiego pochodu w szrankach współczesnego życia, gdzie kobieta do niedawna jeszcze uchodziła za element mniej wartościowy, niepożyteczny i niepożądany. Dzisiaj fakty niezbite i niezaprzeczalne mówią o potencjach kobiecej pracy może jeszcze niewyzyskanych, może przez nią samą nieznanych w całej głębi, a niezaprzeczalnych” – donosiła poznańska prasa.
Cały budynek podzielony został na jedenaście części, które obrazować miały różne oblicza kobiecej aktywności: organizację gospodarstwa domowego, pracę społeczną, pracę umysłową, czystą sztukę, zdobnictwo, wychowanie fizyczne, emigrację, były też działy pracy zawodowej, historii, przemysłu kobiecego i kobiet na roli. Każda sekcja była świetnie przemyślana, a głównym zadaniem całości było uświadomienie zwiedzającym to, jak wielki jest wkład kobiet w odbudowę Polski i w jak wielu dziedzinach Polki działają. W programie sekcji pracy zawodowej znalazł się na przykład szczegółowy wykaz zawodów, w których kobiety były zatrudnione, określone zostały płace minimalne i maksymalne w konkretnym fachu, podana rozpiętość stanowisk, na których zatrudnianie są kobiety. Przygotowano też wykaz uczelni i liczbę studentek oraz procentowy udział kobiet w związkach zawodowych.
Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że kobietom polskim wystarczył jeden pawilon, by przedstawić swoje dokonania, zasługi i zdobycze. O nie!
Swój budynek, wzorowany na polskim dworku, zorganizowały też ziemianki i włościanki, pod przewodnictwem Jadwigi z Lubomirskich Kwileckiej. One również postanowiły zrzucić się na budowę swojego pawilonu, a dzięki rzutkiej przewodniczącej udało im się pozyskać pomoc finansową od Naczelnej Organizacji Związku Ziemian oraz przemysłu rolniczego. Materiały budowlane, drewno i cegły, ofiarowało ziemiaństwo wielkopolskie. Ale włościanki nie ograniczyły się nie tylko do Rzeczypospolitej – z ulotkami i plakatami informującymi o zbiórkach dotarły do Polonii na całym świecie: od obu Ameryk do Japonii.

Wnętrze Pawilonu Ziemianek i Włościanek na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, 1929 | foto Biblioteka Narodowa
Na wystawie pokazały to, z czego były najbardziej dumne. Na wykresach przedstawiły liczbę imprez społecznych zorganizowanych na terenie całego kraju, listę organizacji i stowarzyszeń, w których działały (imponującą) oraz rozwój kursów specjalistycznych skierowanych do wiejskich kobiet. Opowiedziały o działaniach dla dzieci młodzieży, w tym organizacji kolonii i obozów, zaangażowaniu w działania kulturalne i edukacyjne podczas zaborów czy rozwój Polskiego Czerwonego Krzyża w poszczególnych gminach i powiatach. W ich pawilonie można było obejrzeć dzieła sztuki ludowej i przeczytać czasopisma wydawane przez organizacje kobiece na wsiach. Poza tym podczas trwania całej wystawy odbywały się degustacje żywności, na które z całej Polski przesyłano pieczywa świąteczne, torty, cukierki, wędliny, wyroby z mięsa, wina, nalewki, miody, chleby, kołacze, sery, soki i konfitury.
Do tego w pawilonie przedstawiano nowinki techniczne, na przykład model kuchni ziemiańskiej z bardzo praktycznymi szafkami, zmywakami, suszarkami i innymi drobnymi sprzętami ułatwiającymi prace domowe.
Na wystawie nie zabrakło eksponatów pokazujących intelektualny wymiar pracy kobiet na wsi. „Nade wszystko podziw wzbudzała benedyktyńska iście praca pani Marii Bruchnalskiej ze Lwowa pod tytułem Bibliografia kobiet polskich” – donosił katalog powystawowy. Składało się na nią osiemnaście dużych pudeł, każde zapełnione kartkami, poświęconymi pisarkom polskim. Żeby żadna z kartek nie zginęła, dzieło zamknięto w oszklonej szafie w holu, więc można je było oglądać tylko przez szybę.
W organizację obydwu pawilonów kobiecych podczas PeWuKi, wystawy trwającej cztery miesiące, zaangażowały były tysiące kobiet z całej Polski. To było bezprecedensowe wydarzenie, bo po raz pierwszy mogły one zobaczyć na własne oczy, jak gigantyczną pracę wykonują, nie w skali swojej wsi, regionu czy miasta, ale w skali całego kraju. Dr Helena Waniczek, jedna z organizatorek, pisała w publikacji Echa Powszechnej Wystawy Krajowej: „Intencją organizatorek wystawy pracy umysłowej jest, by ta masa trudu i energii włożona w wystawę, trwającą ledwie kilka miesięcy, nie poszła na marne, lecz by pozostawiła jakiś trwały ślad świadczący o kulturze polskiej wobec innych państw i dokumentujący potężny udział kobiet w życiu umysłowym narodu”.