Polecam Poznań!

Najlepiej odpoczywam spacerując z psem, choćby nad Jeziorem Maltańskim, gdzie ostatnio najczęściej bywam W Tataraku – Igor Bykowski, Wielkopolski Kurator Oświaty.
wysłuchał i zredagował ERYK SZKUDLARZ
Igor Bykowski | foto Michał Sita

POLECAM POZNAŃ!
Cykl, w którym poznaniacy i poznanianki polecają swoje ulubione miejsca i wydarzenia.

Igor Bykowski
– Wielkopolski Kurator Oświaty, nauczyciel dyplomowany, były dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Strykowie. Studiował filozofię, polonistkę i pedagogikę. Jest doktorem nauk społecznych. Pochodzi z Szczecina, mieszka na poznańskich Podolanach.

Kiedy pracowałem jako dyrektor szkoły, wydawało mi się, że Kuratorium Oświaty jest zupełnie niepotrzebne. Dziś piastując urząd kuratora, myślę że kuratorium jest niezbędne. Ta praca jest intensywna i wymagająca, trudno się od niej oderwać. Tym bardziej, że jestem pracoholikiem, lubię mieć wszystko pod kontrolą i wielu rzeczy doglądam osobiście. To o tyle trudne, że bardzo często wyjeżdżam zawodowo i odwiedzam szkoły w całym województwie. Dlatego każdy dzień, gdy jestem w Poznaniu, dokładnie planuję.

Najlepiej odpoczywam spacerując z psem, sznaucerem olbrzymem Tori. Wyprowadzanie psa właściwie organizuje mój wolny czas, ponieważ staram się zapewnić jej jak największy teren do wybiegania się. Spacerujemy po Ostrowie Tumskim, nad Jeziorem Strzeszyńskim, Kierskim i Rusałką, gdzie Tori bawi się na specjalnym wybiegu dla psów. Wyjeżdżamy również do Rogalina i Suchego Lasu. Bardzo lubię spacerować nad Maltą i dalej, aż do Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia. Ostatnio odkryłem tereny na Antoninku, w pobliżu kładki spacerowej w koronach drzew. Jest tam bardzo spokojnie, nie ma wielu ludzi. To ostatnio moje ulubione miejsce w Poznaniu.

Chodzę na basen, zazwyczaj wieczorem, gdy jest niemal pusto. Wybieram Termy Maltańskie lub basen na osiedlu Zwycięstwa. Zimą, w obawie przed przeziębieniem, unikam saun, ale latem chętnie wyjeżdżam do term w Tarnowie Podgórnym. Staram się pozostawać w przyzwoitej kondycji fizycznej, więc czasami odwiedzam siłownię. Znów, wybieram te, gdzie późnym wieczorem nie ma prawie nikogo i spokojnie mogę potrenować.

Jestem domatorem, lubię zaszyć się pod kocem z herbatą i poczytać dobrą książkę lub obejrzeć serial. Ostatnio oglądałem OdwilżLipowo. Zmowa milczenia. Obie produkcje to kryminały, bardzo je lubię. Ale mój ulubiony serial to Mentalista, znów kryminał. Poza serialami sporo oglądam programów telewizyjnych, teleturniejów i reality show. Jestem fanem Szansy na sukces, zdarza mi się obejrzeć The Floor, Jaka to melodiaKoło Fortuny, a ostatnio wróciłem do Ostrego cięcia. Przypuszczam, że gdyby w ramówce ponownie pojawiła się Europa da się lubić, również bym oglądał.

Jeśli idę do kina, to najczęściej do Rialto na Jeżycach. Lubię je za repertuar, którego nie spotykam w multipleksach, choć i do nich niekiedy zaglądam. Często wybieram komedie, ostatnio byli to Teściowie 3, a w sezonie przedświątecznym zawsze oglądam nową część Listów do M.. Poza lekkimi komediami chętnie oglądam filmy historyczne i podejmujące temat Kościoła. W Rialto widziałem między innymi Dwóch papieży oraz Wątpliwość. Jakiś czas temu czytałem Konklawe Roberta Harrisa, na podstawie którego nakręcono film pod tym samym tytułem. Nie skończyłem jej jednak, ponieważ była zbyt przewidywalna.

Igor Bykowski | foto Michał Sita

W domu mam mnóstwo książek, nie potrafię się ich pozbyć. Szczególne miejsce w biblioteczce zajmują Poezye Jana Kochanowskiego z 1899 roku z portretem autora. Od jakiegoś czasu czytam sporo biografii, ostatnio była to książka Netfilx. To się nigdy nie uda. Napisał ją Marc Randolph, jeden ze współzałożycieli platformy, opowiadający o swojej drodze do globalnego sukcesu.

Podobnie jak z książkami, nie potrafię rozstać się z klaserem na znaczki, które zbierałem w młodości i w który wklejone są znaczki zbierane przez mojego ojca. Odkryłem niedawno, że mam w domu całą kolekcję płyt muzycznych, mimo że nawet nie mam na czym ich odtwarzać. To albumy między innymi mojej ukochanej Krystyny Prońko, Ich Troje, Kasi Kowalskiej, Kayah, Marka Grechuty, Budki Suflera, Stanisława Soyki czy Maryli Rodowicz. To tych artystów słucham najczęściej. Jeśli któryś z moich ulubieńców gra koncert, staram się na nim być. Bardzo dobrze wspominam koncerty Macieja Maleńczuka i Justyny Steczkowskiej w Sali Ziemi. Moim największym muzycznym marzeniem jest być na koncercie Coldplay i Céline Dion. Trzymam kciuki, by zdrowie pozwoliło jej wrócić na scenę.

Kiedyś intensywnie odwiedzałem teatry. Bardzo lubię Teatr Polski. Uważam, że ma bardzo dobry poziom i dobrą ekipę aktorską. Szczególnie zapadły mi w pamięć CudzoziemkaŚmierć Chopina. Rzadziej odwiedzam Teatr Nowy, a już w ogóle nie odnajduję się jako widz spektakli operowych. Do Teatru Wielkiego chodzę za to na balet. Podoba mi się ta metaforyczna forma, która pozwala na wielość interpretacji, nie narzuca niczego odbiorcy. Sporo moich uczniów uczęszczało do szkoły baletowej, dlatego dostaję zaproszenia na występy dyplomowe. To miły gest, za który jestem im bardzo wdzięczny. Czasami bywam na występach kabaretowych, szczególnie cenię grupę Hrabi. To jeden z nielicznych kabaretów, który nie odwołuje się do polityki, stawiając na mądre, błyskotliwe poczucie humoru.

Jak już wspomniałem, nie mam imprezowej osobowości, wolę urządzić kolację dla przyjaciół, spotkać się u nich albo wspólnie wyjść na obiad. W restauracjach zamawiam zazwyczaj to, czego nie potrafię zrobić w domu: kaczkę, polędwicę lub inne delikatne mięso. Ostatnio najczęściej odwiedzam W Tataraku tuż przy Jeziorze Maltańskim, gdzie spacerujemy z Tori. Lubię Bar a boo i chętnie bywałem w Złotej Śwince w Kamionkach, która niestety niedawno się zamknęła. Ostatnio wróciłem do Ptasiego Radia, gdzie chodziłem jeszcze w czasach studenckich. Na tapasy polecam El Local na Kościelnej, smaczna jest także Morriña na Świętym Marcinie, gdzie zawsze zamawiam patatas bravas. Obie serwują hiszpańskie specjały, w obu panuje rodzinna atmosfera, która udziela się wszystkim, nawet tym, którzy, jak ja, nie piją alkoholu.

Jeśli nie zdążę zjeść śniadania, co zdarza się niestety zbyt często, idę do knajpek w okolicy budynku Kuratorium Oświaty – Bo., Strony w Domu Książki lub Oldskulowej na Fredry.

Nieraz zaglądam do Pitagorasa na Wawrzyniaka, bo przenosi mnie do ukochanej Grecji, a to mój ulubiony wakacyjny kierunek, szczególnie Grecja wyspiarska, gdzie czas płynie wolnej. Dobrze jest wynająć sobie na kilka dni samochód, żeby zwiedzić taką wyspę wzdłuż i wszerz. Bardziej niż komercyjne Korfu, Rodos czy Santorini polecam te mało znane, jak Thasos, Kefalonię czy Lefkadę. Często wracam do nich myślami, szczególnie w zapracowanym, pochmurnym i szarym zimowym czasie.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!