12 stycznia 2026
kultura fizyczna

Ratownik kombinowany

Przez ostatnich kilkanaście lat nie było mocniejszego pływaka z Poznania. Dziś Kacper Majchrzak radzi sobie w sportowym ratownictwie wodnym jeszcze lepiej niż na igrzyskach olimpijskich.
MATEUSZ KUŹNIEWSKI
Kacper Majchrzak tuż po pobiciu rekordu świata na 200 m z przeszkodami podczas Mistrzostw Świata w ratownictwie wodnym w Gold Coast | foto Steph Dittschar

To opowieść o człowieku, który trzy razy reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich – w 2012 roku w Londynie, w 2016 w Rio de Janeiro i w Tokio w 2021 roku. Ale by zdobyć pierwszy złoty medal ogólnoświatowej imprezy, musiał pojechać do chińskiego Chengdu na World Games. – To zawody porównywalne do oryginalnych igrzysk: też są rozgrywane co cztery lata, też jest wioska olimpijska, a sportowcy z dyscyplin nieolimpijskich traktują World Games jako najważniejsze zmagania – wyjaśnia Kacper Majchrzak.

Wśród dyscyplin, które znajdziemy na World Games są doskonale znane przez kibiców snooker, karate czy lacrosse, ale też sporty zupełnie niszowe, jak biegi na orientację, wyścigi dronów czy tennikoit – gra, w której zawodnicy starają się przerzucić gumowy pierścień przez siatkę na pole przeciwników, trochę jak w ringo, znanym nam dobrze z polskich szkół.

No i jest lifesaving, bo taka jest angielska nazwa sportu, który ma już całkiem sporą tradycję. Jego historia w Polsce sięga 1990 roku.

To dyscyplina pokrewna pływaniu, tylko na basenie używamy dodatkowych elementów, takich jak manekiny ratownicze, pasy czy płetwy. Niektóre konkurencje są stworzone w ten sposób, by częściowo symulować prawdziwą akcję ratowniczą. Liczy się wykonanie zadania i czas. Bazą jest pływanie, dlatego umiejętności nabyte przez lata mogłem z powodzeniem przełożyć na ratownictwo, choć nie jest to łatwe, nie każdy pływak od razu się w tym odnajdzie. Mnie na szczęście się udało – uśmiecha się 33-letni zawodnik z Poznania.

Kacper Majchrzak | foto Michalina Warulik

Pierwszą styczność z ratownictwem sportowym Kacper miał w 2009 roku, kiedy wystartował w zawodach nad morzem. To wyższa szkoła jazdy, jak przekonuje Majchrzak, bo trzeba biegać, pływać kajakiem i na desce. Ale on traktował to wtedy tylko jako zabawę, bo z każdym miesiącem rozkręcała się jego pływacka kariera. Do ratownictwa wrócił po wielu latach, ale skupił się już na basenowej odmianie tego sportu.

Generalnie w Polsce zawodnicy uprawiający ten sport koncentrują się na basenie, bo nie do końca mamy warunki, by skutecznie przygotowywać się do zawodów morskich, gdzie imprezy są rozgrywane nad oceanem, a tam woda to naprawdę poważna sprawa, są silne prądy wsteczne i imponujące fale. Żeby to ogarnąć, trzeba żyć w miejscu, w którym ma się na co dzień dostęp do takich warunków – tłumaczy pływak, który pół życia spędził na basenie, więc w jego wypadku wybór tej odmiany ratownictwa jest czymś zupełnie oczywistym.

Ten rok jest dla Kacpra wyjątkowy. W sierpniu w Chengdu osiągnął coś, co nigdy wcześniej mu się nie udało. Ba! Nigdy nie był nawet blisko, by wygrać rywalizację na tak dużej ogólnoświatowej imprezie.

W karierze pływackiej jego największym sukcesem był brąz na mistrzostwach Europy w Glasgow w 2018 roku, wywalczony w sztafecie 4×100 metrów stylem dowolnym. Sięgał też po medale Uniwersjady czy Światowych Wojskowych Igrzysk Sportowych, ale dopiero na World Games wywalczył pierwsze w swojej karierze złoto międzynarodowych zawodów. „Kacper jest trzeci! Pytanie, co będzie po wybraniu manekina? Tak jest! Wyszedł na prowadzenie…” – emocjonowali się komentatorzy Polsat Sport, gdy polski pływak/ratownik walczył o medal w konkurencji o nieco dziwnej, żeby nie powiedzieć zabawnej nazwie ratownik kombinowany. Kacper wyjaśnia: – Zawodnicy płyną 50 metrów kraulem, robią nawrót koziołkowy, następnie płyną 17 metrów pod wodą już bez wynurzania się. Tam, na dnie, czeka manekin, który waży 40 kilogramów. Musimy go wydostać na powierzchnię i holować do końca dystansu.

Kacper Majchrzak tuż po pobiciu rekordu świata na 200 m z przeszkodami podczas Mistrzostw Świata w ratownictwie wodnym w Gold Coast | foto Steph Dittschar

Holowanie manekina Poznaniak wykonał najsprawniej ze wszystkich zawodników. W efekcie zdobył złoty medal World Games i pobił rekord świata w tej konkurencji (57,64 sekundy). – W tym sporcie liczy się taktyka. Celowo nie rozpocząłem zbyt szybko, bo przecież po pokonaniu 50 metrów trzeba zachować siły na przepłynięcie sporego dystansu pod wodą i ukończenie go już z manekinem. Kluczem do tego rekordu była więc odpowiednia strategia.

Dodajmy, że w dwóch innych konkurencjach Kacper wywalczył srebrne medale. Był drugi w ratownictwie wodnym na 50 metrów oraz razem z kolegami z reprezentacji w sztafecie 4×25 metrów. W klasycznym pływaniu nigdy nie zbliżył się do takich wyników. – Nie ma co się oszukiwać. Konkurencja w pływaniu jest dużo większa i miałem poczucie, że osiągnąłem już pływacki sufit. Ale pływać nadal lubię, dlatego właśnie wciąż startuję w zawodach.

Jego przygoda ze sportem zaczęła się w szkole sportowej na poznańskim Osiedlu Pod Lipami. Nauka pływania w klasach 1-3 była już wtedy normą.

Kacper się wyróżniał, dlatego ostatecznie trafił do klasy pływackiej. Potem była Szkoła Mistrzostwa Sportowego i zmiana klubu z Posnanii na Wartę. To był kluczowy moment, bo właśnie wtedy szesnastoletni Majchrzak przestał traktować pływanie jak zabawę. Ale to nie oznacza, że osiągał wyróżniające się wyniki. Wszystko przez warunki fizyczne. – Owszem, zdarzało mi się wygrywać zawody na szczeblu województwa, ale medale imprez ogólnopolskich pozostawały wtedy w sferze marzeń. Byłem zbyt wątły. Przyjeżdżałem na imprezę, a tam chłopak o trzy głowy wyższy ode mnie, umięśniony, z bródką, a ja wciąż szukałem pierwszego włosa pod pachą – śmieje się Kacper.

Kacper Majchrzak | foto Michalina Warulik

Przełom nastąpił, gdy miał siedemnaście lat i w Oświęcimiu wywalczył swój pierwszy medal mistrzostw Polski: – Nagle wystrzeliłem, poprawiłem się o ponad sekundę na 50 metrów stylem dowolnym. Wcześniej czułem, że jestem niezły, ale dopiero wtedy uznałem, że rzeczywiście warto potraktować to profesjonalnie.

Jak powiedział, tak zrobił. Intensywne treningi na basenie, siłownia i dieta szybko przyniosły efekt. Kacper wywalczył kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Londynie.

I wskoczył do pływackiej elity kraju. Jak sam przekonuje, szczyt formy osiągnął w 2016 roku na igrzyskach w Rio de Janeiro. W Brazylii ustanowił rekord Polski na 200 metrów stylem dowolnym (1:46,30 sek.), ten rezultat wystarczył do zajęcia dziesiątego miejsca. Życiowy sukces, ten pływacki, sportowiec osiągnął w roku 2018. Chodzi o brązowy medal mistrzostw Europy w sztafecie 4×100 metrów stylem dowolnym. Podium czempionatu starego kontynentu przewyższa jego wszystkie inne indywidualne osiągnięcia, w tym medale Uniwersjady w Tajpej czy Światowych Wojskowych Igrzysk Sportowych w Wuhan. – Ten medal z mistrzostw Europy w Glasgow do dziś trzymam schowany w specjalnym pudełku. Czasami zabieram go na spotkania z dzieciakami w szkołach czy inne wydarzenia. Wszyscy wtedy popłynęliśmy na znakomitym poziomie. Trzeba jednak pamiętać, że z tymi medalami jest trochę tak, że zawsze potrzebne jest szczęście.

Polacy popłynęli w Szkocji w mocnym składzie: Jan Świtkowski, Konrad Czerniak, Jakub Kraska i Kacper. Po dwóch zmianach biało-czerwoni zajmowali dopiero siódme miejsce. Na trzeciej genialnie spisał się Kraska, który wyprowadził sztafetę na drugą pozycję. Jako ostatni z Polaków do basenu wskoczył Majchrzak. Miał trudne zadanie, zwyczajowo to najmocniejsi zawodnicy płyną jako czwarci. Poznaniak wytrzymał, dał się wyprzedzić tylko Alessandro Miressiemu z Włoch.

Polacy ostatecznie przegrali tylko z Rosjanami i reprezentantami Italii. Na ten sukces złożyły się przygotowanie, wola walki i wspomniane przez Kacpra szczęście, którego nieraz mu brakowało.

Pamiętam mistrzostwa Europy i wyścig sztafetowy 4×200 metrów, w którym mieliśmy świetny skład. Naprawdę każdy popłynął na maksimum swoich możliwości i było to widać w porównaniu do startów indywidualnych. Do brązu zabrakło nam jednej setnej sekundy! Na igrzyskach olimpijskich w Rio zająłem dziesiąte miejsce, bo zabrakło mi dziewięć setnych sekundy do finału. Podobnie było na innych mistrzostwach Europy. Gdyby szczęście dopisało, dziś tych medali mógłbym mieć trochę więcej. I nie to, że chcę teraz narzekać, bo jestem bardzo zadowolony z osiągnięć, ale czasami jest mi trochę szkoda, że kilka razy tak niewiele brakowało – opowiada Kacper.

Kacper Majchrzak po zdobyciu dwóch złotych medali na Mistrzostwach Świata w ratownictwie wodnym w Gold Coast | foto archiwum Kacpra Majchrzaka

To prawda, nie ma co narzekać. Pływak z Poznania ma mnóstwo powodów do satysfakcji. Wystarczy spojrzeć na tabele z rekordami, które w zawodowym pływaniu są przecież niezwykle ważne. Kacper był posiadaczem rekordu Polski na 200 metrów na długim basenie oraz dwóch rekordów na 100 i 200 metrów, ale na basenie krótkim. Ten ostatni wciąż pozostaje niepobity. Przez lata był czołowym reprezentantem Polski w swoim ulubionym stylu dowolnym.

Dziś wciąż startuje w zawodach, ale ma już inaczej ustawione priorytety. Gdy przychodzi mu wybrać między klasycznymi zawodami pływackimi a tymi w ratownictwie sportowym, wybiera te drugie.

Jestem w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym i tam podstawą są właśnie zawody w ratownictwie wodnym. One stoją na pierwszym miejscu, więc gdy pojawia się kolizja, wybieram ratownictwo – szczerze przyznaje Majchrzak. Jeszcze kilka lat temu taki wybór byłby dla niego nie do pomyślenia.

Ratownictwo wodne to nie tylko dyscyplina sportu, ale także, a może przede wszystkim dziedzina, której celem jest dbanie o bezpieczeństwo, ratowanie zdrowia i życia. – Myślę, że trzeba tę dziedzinę sportu traktować jako część promocji całego środowiska. Ratownicy, których znam, bardzo dbają o kondycję fizyczną, lubią to. Muszą zresztą cały czas być w dobrej formie, żeby skutecznie pomóc tonącej osobie. A mnie startowanie w zawodach nieustannie sprawia wielką przyjemność i staram się od lat cieszyć każdą chwilą na basenie.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!