Ręka na pulsie

Im więcej czasu spędzamy online, tym bardziej tęsknimy za tym, co namacalne. Nic więc dziwnego, że rękodzieło i warsztaty kreatywne zyskują na popularności, również w Poznaniu.
MARTYNA PIETRZAK-SIKORSKA
HELLO calligraphy | foto Joanna Dorszyk/Story Catcher

OPEN MIKE
autorski podcast Mike’a Urbaniaka
o życiu kulturalnym Poznania
Posłuchaj!

Trochę z niego krzywulec, ale to jeden z pierwszych talerzyków, które zrobiłam – mówi Olga, która z nieskrywaną dumą prezentuje zdjęcia własnoręcznie wykonanej ceramiki. – O, a to miseczka, z której codziennie jem owsiankę. Teraz widzę kilka niedoskonałości, ale i tak jest super – dodaje, przesuwając zdjęcia na ekranie. Olga na co dzień pracuje w dziale IT międzynarodowej korporacji, w wirtualnym świecie spędza osiem, a czasem nawet dziesięć godzin dziennie. Bakcyla do ceramiki złapała półtora roku temu, gdy razem z przyjaciółką wybrała się na warsztaty. Od kilku miesięcy uczy się toczyć naczynia na kole garncarskim, które, jak przyznaje, pochłonęło ją bez reszty.

Zwrot w stronę analogowych pasji, prac manualnych oraz życia w trybie offline widoczny jest od kilku ładnych lat, jednak w ostatnim czasie zdecydowanie przybiera na sile. Jak wyjaśnia dr Karolina Appelt, psycholożka z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, jest to pokłosie długotrwałego przebodźcowania i przeciążenia naszych mózgów, które ewolucyjnie nie są przystosowane do zdominowanej przez technologię i dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. – Życie w tak szybkim tempie nie jest dla ludzkiego mózgu naturalne, bo nie jest w stanie przetwarzać tak dużej liczby informacji i bodźców w tak krótkim czasie – wyjaśnia badaczka.

2560 Kulta_okruchylata1500_346
Nami Studio | foto Daria Szczygieł
2560 IMG_2094
Nami Studio | foto Nami Studio

Na początku XXI wieku dopiero co raczkujący internet był dla wielu oknem na świat i formą ucieczki od szarej rzeczywistości. Dziś proporcje się odwróciły, dużą część życia spędzamy w świecie wirtualnym, który bywa męczący i obciążający. Właśnie z tego powodu czujemy coraz silniejszą potrzebę kontaktu z tym, co realne, analogowe i namacalne. – Manualne czynności działają na nas uspokajająco, są balsamem dla układu nerwowego. Powtarzalne ruchy obniżają poziom stresu, spowalniają tempo myśli i oddechu, pozwalają się wyciszyć i odzyskać równowagę – wyjaśnia dr Appelt.

Psycholożka podkreśla również, że prace manualne niosą za sobą szalenie atrakcyjną gratyfikację w postaci namacalnego efektu, którego brakuje w świecie online. – Spędzamy długie godziny przed monitorem, ale nasze działania nie mają konkretnego fizycznego wymiaru. W przypadku zajęć manualnych jest inaczej. Tworzymy coś własnymi rękami, możemy to zobaczyć, dotknąć, użyć, zjeść lub komuś podarować. To daje poczucie sprawczości i satysfakcji, które dla każdego człowieka jest niezwykle istotne – mówi.

Nic więc dziwnego, że coraz większą popularnością cieszą się miejsca, w których można zarówno odkrywać, jak i pielęgnować analogowe pasje. Nie brakuje ich również w Poznaniu.

Zainteresowanie ceramiką stale rośnie. Jeszcze kilka lat temu znałam z imienia prawie każdego ceramika w mieście, dziś już nie nadążam za tym, ile powstaje nowych pracowni – opowiada Elka Kosek, która wraz z partnerem, Pascalem Łotockim, tworzy od dziewięciu lat kameralną markę Nami Studio. Niewielki sklepik z urokliwą witryną i pracownią na zapleczu znajduje się na Wildzie, przy ulicy Prądzyńskiego. Na drewnianych półkach można znaleźć nie tylko zachwycającą, utrzymaną w surowym i minimalistycznym stylu ceramikę, ale również niszowe zapachy tworzone przez zaprzyjaźnioną perfumiarkę, biżuterię poznańskiej marki Gusta oraz książki.

Nami Studio | foto Nami Studio

Elka i Pascal regularnie prowadzą również warsztaty, które cieszą się sporym zainteresowaniem, bo – jak przyznają – kalendarz mają zapełniony na miesiąc, a czasem dwa do przodu. Grupy są małe, bo zależy im na tym, by każdy czuł się zaopiekowany. – Prowadzimy dwa typy warsztatów: lepienie przy stole – one są luźne i rekreacyjne, mamy też warsztaty z koła garncarskiego – na nie częściej przychodzą osoby, które chcą zdobyć konkretne umiejętności – wyjaśnia ceramiczka i dodaje, że dla wielu osób warsztaty są sposobem na zawieranie nowych znajomości lub okazją do spędzenia wartościowego czasu z rodziną czy przyjaciółmi. – Zdarza się, że przychodzi na nie ktoś, kto miesiąc temu przeprowadził się do Poznania i nikogo nie zna. Nagle okazuje się, że jest sąsiadem osoby siedzącej obok, że pracuje z kimś znajomym. Osoby, które poznały się na warsztatach, później przychodzą na nie razem. Fajnie to obserwować – opowiada Elka.

Jak tłumaczą właściciele Nami Studio – popularność ceramiki nie bierze się znikąd. W przeciwieństwie do pracy przy komputerze, która sprowadza się głównie do patrzenia w ekran, praca z gliną uruchamia więcej zmysłów.

Angażując nie tylko wzrok, ale także dotyk i pozwala wrócić do bardziej naturalnego, fizycznego kontaktu z materiałem, co sprawia, że łatwiej się wyciszyć i przełączyć z trybu ciągłego rozproszenia na tryb skupienia. Osoby przychodzące do pracowni na Prądzyńskiego przyciąga też zwykła ciekawość i potrzeba spróbowania nowego. – Ceramika to super sposób na spędzenie wolnego czasu. Jeszcze nie spotkałam osoby, której by się nie spodobała. Atrakcyjnych jest tu wiele aspektów: praca sensoryczna, kreatywna, odłączenie od codzienności. No i masz brudne palce, nie możesz odruchowo sięgać po telefon i scrollować – śmieje się Elka.

Nami Studio | foto Nami Studio

Kiedy działam z gliną, czuję, że mój mózg odpoczywa. Nie myślę o goniących terminach czy piętrzących się zadaniach do wykonania. To moja odskocznia od wiecznego bycia online – opowiada Olga, która regularnie przychodzi do Pascala na warsztaty toczenia na kole. Przyznaje również, że ceramika nauczyła ją cierpliwości, której wcześniej jej brakowało. – To nie jest tak, że dziś coś zrobisz w pracowni, a jutro możesz tego używać. Ceramika musi wyschnąć, trzeba ją wypalić, poszkliwić, później znów wypalić. To proces, który może trwać kilka tygodni – dodaje.

Dobrze jest od czasu do czasu zrobić coś dla siebie. Bez presji, bez oczekiwań, bez porównywania się – mówi Agata Sargalska, założycielka kreatywnej przestrzeni Popołudnie Art Studio położonej na Łazarzu, przy ulicy Sczanieckiej. Pierwsze skrzypce gra tu olbrzymi stół z gdzieniegdzie poustawianymi kubeczkami i skrzyneczkami pełnymi kolorowych kredek, mazaków, flamastrów i pędzli. Na ścianach wiszą rysunki i szkice, z jednego z regałów nieśmiało wygląda niedokończona wyklejanka z wiosennymi kwiatami. – Z czasów dzieciństwa pamiętam, że popołudnie było takim wyczekiwanym, błogim i magicznym czasem. Już po szkole można było robić to, na co ma się ochotę. Stąd pomysł na nazwę. Chciałam, żeby to było miejsce, które przenosi w czasie, które relaksuje, pozwala odpocząć – opowiada Agata.

Jak przyznaje, pomysł na stworzenie kreatywnej przestrzeni zrodził się z tęsknoty za pracami manualnymi (sama jest absolwentką Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu) oraz potrzeby znalezienia przestrzeni na działania, które nie są podporządkowane kultowi produktywności.

W Popołudniu można spróbować różnych form twórczości: od kolażu, przez akwarele, po proste działania manualne, jak tworzenie breloczków i naszyjników z glinki polimerowej. Agata prowadzi także cykl warsztatów Art Reset, które nie są podporządkowane żadnej konkretnej technice. Są przestrzenią na wymianę pomysłów, na spontaniczność i kreatywny odpoczynek. – To trochę odpinanie wrotek – nic nie musisz, wszystko możesz. Takie artystyczne, kreatywne, manualne czynności świetnie czyszczą głowę, dają lekkość, odpoczynek i reset – tłumaczy Agata.

2560 warsztaty_malowania_akwarelami
Popołudnie Art Studio | foto Popołudnie Art Studio
2560 akwarela_wykonana_na_warsztatach
Popołudnie Art Studio | foto Popołudnie Art Studio
2560 warsztaty_akwarela_format
Popołudnie Art Studio | foto Popołudnie Art Studio

Założycielka Popołudnie Art Studio opowiada, że na warsztaty bardzo często przychodzą osoby, które otwarcie przyznają, że ostatnie prace manualne wykonywały na plastyce lata temu, bo choć sprawiały im przyjemność, porzuciły je.

– Mam poczucie, że fantazję i beztroskę zostawiamy dzieciom, a wchodząc w dorosłość automatycznie stajemy się poważni i skupieni na obowiązkach, brakuje nam przestrzeni na robienie czegoś dla siebie z pasji, dla przyjemności, bez presji i oczekiwań. Wszystko jest albo pracą zarobkową, albo innym ważnym zadaniem. Chciałam pokazać, że można inaczej – mówi Sargalska i dodaje, że jej podejście zdecydowanie się sprawdza, bo uczestnicy warsztatów wychodzą z nich usatysfakcjonowani, mimo początkowych obaw o to, czy efekt ich pracy będzie wystarczająco dobry.

Tymczasem, jak zauważa dr Karolina Appelt, prace manualne pozwalają nam na odkrycie własnego potencjału: – Często nie spodziewamy się, że będziemy potrafili zrobić coś własnoręcznie, a potem idziemy na warsztaty i nagle okazuje się, że umiemy tworzyć rzeczy, o które sami byśmy siebie nie podejrzewali. To bardzo buduje i wzmacnia poczucie własnej wartości, sprawia również, że inaczej na siebie patrzymy.

– Żaden zakup nie da nam takiej satysfakcji, jak rzecz, którą wykonaliśmy własnoręcznie. Dziś mamy wszystko produkowane masowo, wszystko na chwilę. Gdy robi się coś samodzielnie, bardzo się to docenia, bo się poznaje trudność powstawania rzeczy. Człowiek nabiera szacunku do rzemiosła – mówi Małgosia Małecka, która od 2012 roku zawodowo zajmuje się kaligrafią. W rozmowie przyznaje, że choć w cyfrowym świecie można zrobić i zaprojektować prawie wszystko, dla niej punktem wyjścia zawsze jest papier i tusz. – One dają kontekst i różnorodność, której nie oddadzą najlepsze cyfrowe narzędzia, jak tablety, rysiki czy piórka. Poza tym pismo to jedna z podstawowych form komunikacji, kluczowa dla rozwoju mózgu – dodaje artystka. W swojej pracowni HELLO calligraphy położonej przy ulicy Głogowskiej, na regularnie organizowanych warsztatach gości osoby, które chcą spróbować obcowania z atramentem i stalówką.

Czeka na nie duży, upstrzony plamami z tuszu blat, a na półkach – atramenty w najbardziej wyszukanych kolorach, wszędzie leżą kartki i stalowe narzędzia.

Ręczne pismo, które dla wielu osób ogranicza się dziś do szybkich notatek, tutaj zyskuje zupełnie inny wymiar. – Wiele osób myśli, że po warsztatach zacznie po prostu ładniej pisać, a to tak nie działa. Kaligrafia to coś zupełnie innego niż codzienne pismo, to dwie różne czynności i techniki, choć kaligrafia oczywiście może pomóc pismo upiększyć – tłumaczy Małgosia i dodaje, że obcowanie z kaligrafią wymaga dużego skupienia, bo ruchy, które się wykonuje, muszą być precyzyjne i przemyślane. – Nie ma czasu na to, by myśleć o problemach, po prostu trzeba tu i teraz być z papierem i wsiąkającym w niego tuszem. To jedna z niewielu czynności, których nie da się przyspieszyć ani wykonywać przy okazji. W czasach permanentnie rozproszonej uwagi, to nie lada wyzwanie – dodaje.

2560 jnowak-20210320-140303
HELLO calligraphy | foto Joanna Nowak
2560 jnowak-20210320-113451
HELLO calligraphy | foto Joanna Nowak

Od uczestników warsztatów Małgosia regularnie słyszy, że spotkanie z kaligrafią było dla nich świetną przygodą, że odpoczęli jak nigdy, że czas minął im w okamgnieniu, że obcowanie z papierem było satysfakcjonujące. – Zawsze przygotowuję zestaw narzędzi i każdy uczestnik zabiera je ze sobą, więc wychodzi się z materiałami, które można rozłożyć sobie w domu i dalej pisać – opowiada artystka.

Jak przekonuje dr Karolina Appelt, analogowe hobby i pasje jak najbardziej uznać można za współczesną formę dbania o higienę psychiczną i troskę o dobrostan.

Osoby, które dużo czasu spędzają w rzeczywistości wirtualnej, tym bardziej powinny dbać o to, by ich zainteresowania, czas wolny czy rozrywka działy się w trybie offline – podkreśla badaczka. Warto więc znaleźć coś dla siebie, tym bardziej że dziś wybór aktywności jest szalenie bogaty. Kluczowe jest odejście od ekranów, otwartość, ciekawość oraz cierpliwość, bo z pewnością pojawią się nieznane dotąd wyzwania – rozmazany tusz, źle rozmieszana farba, miseczka wymagająca długiego szlifowania, zgubione oczka, czy źle odgięty drucik. W zamian otrzymuje się ogromną satysfakcję, poczucie sprawczości, konkretną umiejętność, chwilę dla siebie i większy spokój w głowie, więc chyba warto spróbować.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!