2 lipca 2026
film

Retromania

Tu kino młodych przeplata się z fantazjami dla dorosłych, pełne metraże z miniaturami, historia kina odbija się w telewizji, a twórczość niezależna idzie ręka w rękę z mainstreamem – nadchodzi 19. Festiwal Animator w Poznaniu.
REMIGIUSZ RÓŻAŃSKI
Dziewczynka, która płakała perłami, reż. Maciek Szczerbowski i Chris Lavis | foto mat. pras.

19. Międzynarodowy Festiwal
Filmów Animowanych ANIMATOR
4-12 lipca 2026 | Poznań

 

POZA KADREM
autorski podcast Darii Sienkiewicz
o filmowym życiu Poznania
Posłuchaj!

Według amerykańskiego filmoznawcy Johna Beltona „przepowiednie o śmierci kina towarzyszą nam od jego zarania”. Na przestrzeni lat wiązano ją z przełomami technologicznymi – od synchronizacji dźwięku, przez 3D, po generowanie obrazu; z nowymi modelami dystrybucji – od kaset wideo do platform streamingowych; wreszcie z praktykami odbiorczymi – choćby wieszczonym przez Susan Sontag zanikiem kinofilii. Żadne z tych „zagrożeń” dotychczas kina nie pogrzebało.

Mimo tego, narracje o śmierci dziesiątej muzy przybierają na sile. Pożywką dla nich są przede wszystkim wszędobylska sztuczna inteligencja oraz zalewające internet krótkie formaty wideo. Owe lęki wybrzmiewają w filmie Light Pillar Xu Zao, w którym niedaleka przyszłość przynosi śmierć kina. W 2033 roku turystyka kosmiczna to rozrywka nie tylko dla Bezosów tego świata. W cieniu postępu technicznego upada studio filmowe, gdzie niegdyś kręcono chińskie superprodukcje. Trudno się dziwić, skoro marzenia z ubiegłowiecznych filmów science fiction albo się ziściły, albo są możliwe do odtworzenia w wirtualnej rzeczywistości – „fabryki snów” przestały być potrzebne. Grube warstwy kurzu na rekwizytach i murszejące dekoracje odzwierciedlają stan medium zepchniętego na margines przez nowe formy rozrywki i sztuki.

Elegijny film Xu Zao jest jedną z premier tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych „Animator” – wydarzenia, które od niemal dwóch dekad zaznajamia publiczność z różnymi formami sztuki animacji: od poklatkowych miniatur, przez rysunkowe fabuły i dokumenty, po eksperymenty z dziedziny kinomalarstwa.

Wrażenie schyłkowości pobudza nostalgię. Ta, zakotwiczona w przeszłości, stanowi spokojną przystań z dala od niechcianych przemian. Pewnie dlatego internauci wpadli w szał, gdy opublikowano zwiastun piątej części Shreka, a w nim zmodyfikowane, choć nie radykalnie, projekty postaci. Nostalgia, mająca zazwyczaj wymiar sentymentalny, uczula na wszelkie próby podkopywania fundamentu wspomnień.

Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych ANIMATOR | foto Maciej Zakrzewski

Spoglądanie wstecz nie musi być jednak wyłącznie ucieczką w wyidealizowane kiedyś. Jak twierdzi Filip Kozłowski, główny specjalista ds. programu Animatora, ważnym elementem tegorocznego festiwalu jest właśnie element retromanii, objawiającej się w powrotach do klasycznych tytułów z lat 90. i dwutysięcznych. Te z kolei mogą stanowić pretekst do krytycznego spojrzenia: poszukiwania nowych sensów oraz prześwietlania wpływu, jaki miały na współczesność. W ramach pokazów plenerowych na ulicy Quadro, między Galerią Arsenał a Wielkopolskim Muzeum Wojskowym, wyświetlone zostaną między innymi Shrek i Batman: Maska Batmana. Pierwszy wyznaczył kierunek, w którym na początku milenium podążyło studio DreamWorks, ówczesny główny konkurent Pixara na polu animacji 3D. Drugi, wraz z poprzedzającym go serialem, stał się wzorcem dla produkcji z Człowiekiem-Nietoperzem. Jego echa pobrzmiewają między innymi w niedawnym serialu Batman: Mroczny mściciel oraz filmie Batman Matta Reevesa.

Jedną z przyczyn śmierci kina miała być też telewizja, która na przełomie lat 40. i 50. stała się dominującą formą rozrywki w Stanach Zjednoczonych. Na przestrzeni kilku lat, liczba telewizorów w amerykańskich gospodarstwach domowych wzrosła z kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów!

Strach przed telewizją dzisiaj tylko śmieszy, a gośćmi tegorocznego Animatora są między innymi John R. Dilworth, pomysłodawca Chojraka – tchórzliwego psa oraz Greg Grabianski, współscenarzysta Beavisa i Butt-Heada. Dziś nikt przy zdrowych zmysłach nie traktuje twórców o telewizyjnej proweniencji jako jeźdźców apokalipsy, zwiastujących koniec kina. Przecież media te potrafią współistnieć, co więcej, nieraz dochodzi między nimi do ożywczego przepływu inspiracji.

2560 DillyDali2014
John R. Dilworth | foto wikimedia commons
8243_05_04_08_11_48_18-215x300
Chojrak – tchórzliwy pies | foto mat. pras.

W serialu o tchórzliwym psie z miasteczka Nigdzie, Dilworth czerpał garściami z dorobku horroru literackiego i filmowego, bawiąc się motywami z klasycznych monster movies i science fiction lat 50. Tymczasem Grabianski, pisząc kanapowe perypetie pary zidiociałych obiboków, ocierał się o ekstremum konwencji utrwalonej przez Wspaniałą przygodę Billa i Teda. Nawiasem mówiąc, Kurt Anderson z magazynu Time nazwał niegdyś Beavisa i Butt-Heada „najodważniejszym serialem, jaki kiedykolwiek wyemitowano w ogólnokrajowej telewizji”.

Z kolei The Buggles byli przekonani, że Video Killed the Radio Star. Teledysk do utworu tego brytyjskiego bandu był pierwszym wyemitowanym na antenie nowo powstałej MTV, stacji, która w latach 90. stała się platformą dla bezkompromisowych kreskówek. Nie tylko Beavisa i Butt-Heada, lecz także antologii Liquid Television, w której pierwsze kroki stawiali animatorzy, tacy jak Dilworth.

Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych ANIMATOR | foto Maciej Zakrzewski

To właśnie dzięki odwadze MTV i temu, że stacja dała przestrzeń twórcom, takim jak Peter Chung, John Dilworth, czy Mike Judge, aby w nieskrępowanej, nieoczywistej formule prezentowali swoje najbardziej dzikie i nieprzewidywalne pomysły, telewizja miała niezaprzeczalny wpływ na rozwój animacji. Zanim w 2001 roku wystartował Adult Swim, wieczorny blok programowy Cartoon Network i przejął segment animacji dla dorosłych, to właśnie MTV była oazą, w której szalone, niegrzeczne i wymykające się schematom projekty mogły rozkwitać – wyjaśnia Filip Kozłowski i dodaje: – To, że na antenie MTV mogła zaistnieć animacja skierowana do dojrzałego widza, było niezwykle istotne, ponieważ pozwoliło się jej przebić do mainstreamu. Dzięki produkcjom pokroju Aeon Flux, Beavisa i Butt-Heada czy The Maxx widzowie, którzy wcześniej nie mieli większego kontaktu z kinem animowanym, mogli przekonać się, że nie musi być ono wyłącznie rozrywką dla najmłodszych – dodaje.

I tu od razu trzeba dodać, że na Animatorze nie zabraknie też produkcji dla dzieci. Poznański festiwal od lat jest miejscem spotkania między formatami nieraz znajdującymi się na antypodach.

Stąd kino młodych przeplata się z fantazjami dla dorosłych, pełne metraże uzupełniają miniatury, historia kina odbija się w telewizji, a twórczość niezależna idzie ręka w rękę z mainstreamem. To ostatnie połączenie jest szczególnie nieoczywiste, w końcu komercjalizacja sztuki filmowej była przedmiotem niejednego larum, przewidującego odejście dziesiątej muzy do lamusa. W wypadku animacji sytuacja rysuje się jednak inaczej niż w filmach żywego planu.

Chris Lavis i Maciek Szczerbowski, twórcy „Dziewczynki, która płakała perłami” | foto Lou Scamble

Może się wydawać, że animacje komercyjne są robione od sztancy i nie ma w nich miejsca na twórcze podejście. To jednak pozór, bo wiele z nich sięga po bardzo nietuzinkowe rozwiązania formalne. Twórcy animacji komercyjnej często starają się prezentować to, co odkrywają twórcy niezależni w swoich eksperymentalnych filmach, a ci niezależni nieraz w sposób niezwykle intrygujący reinterpretują popularne klisze i klasyczne konwencje – mówi Kozłowski, tłumacząc wyzwania programowe: – Tworząc festiwal, staramy się znaleźć balans. Najważniejsze jest możliwie jak najszersze zaprezentowanie dorobku animacji artystycznej, zaznajomienie publiczności z utworami oryginalnymi, pionierskimi, poddającymi ciekawej refleksji rzeczywistość wokół nas. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie można odwracać wzroku od popkultury. Chcemy ją umieścić w szerszym kontekście, dzięki czemu publiczność może dostrzec piękno zarówno artystycznych, awangardowych produkcji, jak i tytułów obecnych na platformach streamingowych – dodaje.

Wystarczy zresztą spojrzeć na listę gości, by zrozumieć, że te światy mogą się do siebie zbliżać, a czasem nawet mieszać. Maciek Szczerbowski, tegoroczny gość festiwalu i laureat Oscara za Dziewczynkę, która płakała perłami, ma więcej wspólnego z Johnem R. Dilworthem, niż mogłoby się wydawać. Obaj szukają piękna w dziwacznym i osobliwym, obaj eksplorują poetykę surrealizmu.

Chojrak Kurczak z kosmosu Dilwortha uznawany jest za kanoniczne dzieło horroru dziecięcego. Można przypuszczać, że niejeden miłośnik wszelkiej maści strachów i dziwów, który dziś wybiera się na Koszmarynki, sekcję filmów grozy Animatora, wychował się właśnie na przygodach fioletowego kundelka.

Tegoroczna edycja obfituje w podróże przez nocne koszmary, czy też szerzej – krainę fantazji. Jak wyjaśnia Filip Kozłowski: – Animacja jest dziedziną kinematografii nastawioną na pełną kreację, bo nie dotyczą jej ograniczenia związane z fotograficzną rejestracją rzeczywistości. Dzięki temu nieskrępowana wyobraźnia może znaleźć swoje ujście. Jej kwintesencją jest nieprzetłumaczalny na żaden inny język sztuki filmowej element twórczego szaleństwa, objawiający się swobodą w ekspresji nadrealnych wizji i brawurowym podejściem do snucia opowieści.

Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych ANIMATOR | foto Maciej Zakrzewski

Mathias Clasen, badacz literatury grozy, twierdzi, że styczność z horrorami niesie za sobą różnorodne korzyści: dostarcza wiedzy o ciemnych stronach rzeczywistości i mrocznym spektrum własnych emocji oraz daje przestrzeń do poznawania siebie, wytyczania emocjonalnych granic i oswajania lęku. Mierzenie się z własnymi strachami w bezpiecznej przestrzeni sali kinowej zdaje się szczególnie pomocne w czasach, które cechują się niestabilnością i nawarstwiającym się poczuciem niepokoju. Co ważne, jest ono możliwe nie tylko poprzez kino grozy.

Żyjemy w trudnych, naznaczonych konfliktami czasach, dlatego w bloku programowym To Be Human chcemy przyjrzeć się temu, w jaki sposób podstawowe wartości są rozumiane i komunikowane przez animatorów. Prezentujemy filmy, które próbują odpowiedzieć na pytania, jak wyglądają nasze relacje, z jakimi emocjami mierzymy się na co dzień, jakie trudności pojawiają się na naszej drodze – tłumaczy Kozłowski. Warto odpowiedzi na nie poszukać na Animatorze wspólnie.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!