9 października 2026
kultura fizyczna

W drużynie siła

W Poznaniu pojawił się nowy klub z ambicjami, Fort Poznań, który od razu zacznie od występów w siatkarskiej I lidze.
MATEUSZ KUŹNIEWSKI
Fort Poznań | foto Jakub Matyka

– Siatkówka to nasz sport narodowy i to w żaden sposób nie jest ryzykowne stwierdzenie – zapewnia mnie były siatkarz i trener Marek Jankowiak. Wtóruje mu Grzegorz Hałasik, dziennikarz sportowy Radia Poznań: – Sukcesy reprezentacji powodują, że kibice śledzą mecze biało-czerwonych, dobrze znają przepisy, interesują się tą dyscypliną. W efekcie nikogo nie trzeba jej uczyć. Ostatni finał mistrzostw Europy miał w telewizji lepszą oglądalność niż występy naszych piłkarzy.

Polacy stanowią absolutną czołówkę światową. Są aktualnymi mistrzami Europy po niedawnym zwycięstwie z Francją 3:1. Dwa lata temu, na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, biało-czerwoni przełamali wieloletnią niemoc i wywalczyli srebro, przegrywając dopiero w finale, również po meczu z Francuzami przegranym 0:3. Tauron Liga jest jedną z najsilniejszych na świecie. Polskie kluby regularnie awansują do najlepszej czwórki w Lidze Mistrzów FIBA.

Nie ma w kraju drugiej dyscypliny drużynowej, w której moglibyśmy się pochwalić sukcesami choćby zbliżonymi do tych w siatkówce. Tymczasem Poznań przez lata był siatkarską pustynią, na której co jakiś czas pojawiały się oazy.

– Warta Poznań była pierwszym powojennym mistrzem Polski w siatkówce kobiet – przypomina Hałasik. Potem na początku XXI wieku pojawił się jeszcze AZS AWF Poznań grający pod szyldem Dantera. Siatkarki z naszego miasta zdołały wtedy wywalczyć wicemistrzostwo Polski, a gwiazdą drużyny była Katarzyna Skowrońska. To właśnie występy w Poznaniu wywindowały ją prosto do narodowej reprezentacji, z którą później dwukrotnie sięgnęła po wicemistrzostwo Europy. Skowrońska na fali sukcesów szybko odeszła do ligi włoskiej, a historia Dantera kilka lat po tym transferze się zakończyła. Pałeczkę w Poznaniu przejęły wówczas siatkarki Energetyka, ale bez większych sukcesów, bez awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Ale u kobiet i tak nie jest źle, szczególnie, jeśli spojrzeć na sytuację w męskiej siatkówce.

Fort Poznań | foto Jakub Matyka

Hałasik: – Przez lata w Poznaniu rząd dusz zdobywała koszykówka, były wielkie sukcesy Lecha Poznań w tej dyscyplinie. Palce w baskecie maczała też Warta, która wychowała wielu znakomitych zawodników z Eugeniuszem Kijewskim na czele. Do tego dodajmy Olimpię czy AZS. Tych klubów było sporo i młodzi, wysocy chłopcy nie mieli w naszym mieście problemów, żeby uprawiać koszykówkę. Sekcji siatkarskich było dużo mniej. Pamiętam, że w budowlance przy Rybakach działał zmarły niedawno trener Marian Malak, który od czasu do czasu wyszkolił jakąś grupę, ale byli to juniorzy. Niemniej, jeżeli ktoś kilkadziesiąt lat temu grał w Poznaniu w siatkówkę, robił to z całą pewnością u Malaka.

Jednym z takich zawodników był Marek Jankowiak: – Zacząłem późno, bo miałem już piętnaście lat. Marian Malak był nauczycielem wuefu i jednocześnie trenerem siatkówki. Potem trafiłem do kadry juniorów młodszych, następnie juniorów i w końcu przejęły mnie poznańskie kluby, między innymi Posnania. To właśnie Posnanii udało się awansować w latach 80. do męskiej ekstraklasy – jedyny raz w historii naszego miasta.

Fort Poznań | foto Jakub Matyka

Ekipa prowadzona przez Wiesława Kwieka i Romualda Czyżewskiego spisywała się znakomicie w rozgrywkach II ligi. W drużynie, która przystąpiła do ekstraklasy [wtedy I ligi] występowali między innymi późniejszy szef Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji Zbigniew Madoński oraz mój rozmówca Marek Jankowiak: – Gdy Posnania walczyła o awans, grałem jeszcze w Siemianowicach Śląskich. Dopiero potem wróciłem do Poznania. Kiedy moi koledzy bili się o najwyższą klasę rozgrywkową, musieli się mierzyć z wieloma przeszkodami. W grudniu 1981 roku został wprowadzony stan wojenny, więc liga nie działała normalnym rytmem, ale nie przeszkodziło to Posnanii w awansie.

Problem polegał na tym, że gdy już zespół z Poznania awansował do ekstraklasy, okazało się, że nie jest w stanie rywalizować z przeciwnikami jak równy z równym.

Zaczęło się dobrze, nasi siatkarze wygrali pierwszego seta w debiucie z Legią Warszawa, ale wojskowi grający w składzie z Tomaszem Wójtowiczem i Wojciechem Drzyzgą i tak zwyciężyli 3:1. Kolejne mecze przyniosły kolejne porażki Posnanii i mnożyły się problemy: – Pieniądze posiadane przez klub, związane przede wszystkim z ówczesnymi spółdzielniami mieszkaniowymi, były zbyt małe, by dokonać konkretnych wzmocnień kadrowych, bo zawodnikom nie odpowiadały proponowane warunki finansowe – wyjaśnia Jankowiak.

Fort Poznań | foto Jakub Matyka

Posnania zdołała wygrać dosłownie kilka spotkań z Hutnikiem Kraków, Płomieniem Sosnowiec czy Resovią. O spadku po jednym sezonie gry w elicie zadecydowały porażki z innym zagrożonym zespołem, Chełmcem Wałbrzych. – Przed sezonem w meczach sparingowych z nimi wygrywaliśmy. W lidze natomiast nie byliśmy w stanie urwać im choćby jednego seta. Byliśmy bezradni – dodaje Jankowiak. W 1990 roku siatkarska sekcja Posnanii została rozwiązana i potem już nigdy żaden zespół siatkarzy z naszego miasta nie awansował do ekstraklasy.

Jeżeli kiedykolwiek Poznań dotknął siatkarskiej wielkości, to za urodzonego w 1941 roku Huberta Jerzego Wagnera, późniejszego trenera reprezentacji Polski, z którą wywalczył olimpijskie złoto oraz mistrzostwo świata.

Ten znany z surowości szkoleniowiec szybko niestety opuścił nasze miasto, nie widząc w nim perspektyw na dalszy rozwój. Czy ciąży więc nad nami siatkarskie fatum? Niekoniecznie. Jest bowiem szansa, że tę indolencję w końcu przełamać, bo pojawił się zupełnie nowy klub, Fort Poznań, który z marszu wykupił licencję od Astry Nowa Sól, dlatego swoją historię rozpocznie od razu od występów w I lidze. Jak doszło do jego powstania?

Bartosz Witkowski, prezes Fortu Poznań | foto Fort Poznań

Prezes Fortu, Bartosz Witkowski: – Politechnika spadła z I do II ligi, akurat wtedy, kiedy zacząłem studia w Poznaniu. Dołączyłem do tego zespołu, który po roku się rozwiązał i nie było w mieście innej męskiej siatkówki. Zebrałem wtedy chłopaków z sekcji uniwersyteckiej, zaczęliśmy grać od najniższej ligi i po kilku latach dostaliśmy się nawet do baraży o II ligę. Niestety w drodze na te baraże zginął w wypadku trener Tomasz Zajączkowski. Był to początek końca naszej przygody.

Na szczęście miłość do siatkówki Witkowskiemu nie minęła: – Przez tych kilkanaście lat skupiłem się na rozwoju zawodowym, wiedząc, że nie będę już profesjonalnym siatkarzem. Jednak zawsze miałem w głowie myśl, że jeżeli nadarzy się okazja, chętnie wspomogę ukochany sport. Wróciłem do niego z powodu moich synów – uśmiecha się Witkowski.

Taki był początek jego zaangażowania w trenowanie dzieci w Tarnowie Podgórnym i późniejszej współpracy z Energetykiem w Poznaniu. Bartosz wgryzł się w ten świat, dostrzegł, co działa dobrze, a co niekoniecznie.

Dzisiaj mówi tak: – W Wielkopolsce jest kilka klubów, które wykonują naprawdę dobrą pracę w szkoleniu młodzieży. Jedynka Poznań, Energetyk, do tego dochodzą silne ośrodki, jak w Pile. Rywalizacja w regionie jest bardzo zacięta. Mamy natomiast ogromny problem przy przeskokach pomiędzy kategoriami wiekowymi: z młodzika do kadeta, z kadeta do juniora, z juniora do seniora. Dzieci się wykruszają, bo nie widzą perspektyw na przyszłość, co najbardziej rzuca się w oczy przy juniorach, z których niewielki procent kontynuuje przygodę, a mówimy o zawodnikach, którzy zajmują wysokie miejsca w mistrzostwach Polski.

Fort Poznań | foto Jakub Matyka

Witkowski już wcześniej starał się doprowadzić do połączenia męskich drużyn Tarnovii Volleyball z Energetykiem Poznań, by stworzyć z nich pierwszoligowy zespół. Z planów nic jednak nie wyszło, więc zdecydował się ze współpracownikami stworzyć nowy klub, a wraz z nim solidne podstawy siatkówki w Poznaniu, korzystając z zasobów województwa. Fort postanowił nawiązać współpracę z innymi drużynami: Krispolem Września, Tarnovią Volleyball, UKS Jedynką Poznań i wspomnianą Astrą Nowa Sól.

– Chcemy wykorzystać potencjał tkwiący w regionie i zbudować pomost między siatkówką młodzieżową i tą dla seniorów. Nie mamy zamiaru budować siły klubu tylko najemnymi zawodnikami. Łączymy siły z ośrodkami wokół Poznania, żeby zbudować okręt flagowy, solidną drużynę, która będzie nas godnie reprezentować w Tauron Lidze, czyli w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju – opowiada z dumą prezes Fortu. W Wielkopolsce jest pięć zespołów grających w II lidze, które stanowią doskonałą podstawę, by to zrobić. Ci najzdolniejsi zapewne poradzą sobie również w I lidze.

Dyrektorem sportowym Fortu Poznań został Damian Lisiecki, wieloletni trener AZS UAM Poznań, drużyny, która w przeszłości na jeden sezon zdołała awansować do I ligi.

Warto też zwrócić uwagę na nowego szkoleniowca, którym został Mateusz Grabda. Pracował wcześniej w kobiecych zespołach Stali Mielec i Sokoła Mogilno oraz męskich ekipach z Kielc i Siedlec. Pracował też z młodzieżowymi reprezentacjami Polski. Gdy w kwietniu pojawił się w klubie, przyznał szczerze, że jest w Poznaniu po raz pierwszy w życiu. Oby na długo.

Fort Poznań | foto Jakub Matyka

Grzegorz Hałasik z Radia Poznań wierzy, że ten projekt może odnieść sukces: – Wchodzą do I ligi z konkretnym pomysłem i częściowo zbudowanym systemem, opierającym się na współpracy z innymi klubami. Pozostają w dobrych kontaktach z władzami miasta, dobrze to też wygląda od strony finansowej. Z pomysłów związanych z budowaniem sportu, które ostatnio pojawiły się w Poznaniu, ten wydaje mi się najlepiej przygotowany.

Fort otrzymał z Miasta Poznania dofinansowanie na sezon 2026/27 o wysokości 750 tysięcy złotych, a mecze rozgrywane są w hali UAM przy ulicy Zagajnikowej. Zapotrzebowanie na siatkówkę w Poznaniu jest duże, debiut Fortu w I lidze obejrzał komplet publiczności. A dlaczego Fort? – Chcieliśmy nazwy, która będzie utożsamiana z czymś wielkopolskim i jednocześnie oddawała charakter naszego działania, naszą determinację w budowaniu nowych, solidnych struktur. Fortyfikacje poznańskie od początku wydały nam się idealne – wyjaśnia Bartosz Witkowski. I robi to przekonująco.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!