22 maja 2026
muzyka
zabawa

Czas pobrykać

Juwenalia łączą dzisiaj wszystkie poznańskie uczelnie i nie zapominając o studenckiej tradycji, nie boją się nowoczesnego rozmachu.
REMIGIUSZ RÓŻAŃSKI
Juwenalia Poznań | foto arch. organizatora

POZGŁOS
autorski podcast Remigiusza Różańskiego
o życiu muzycznym Poznania
Posłuchaj!

Pytam znajomych, z czym kojarzą im się juwenalia. Ktoś odpowiada, że z frywolnym studenckim życiem i powolnym wkraczaniem w dorosłość, kto inny mówi o wolności, upuście emocji i luzie. Dla jednych to świetne źródło wiedzy o tym, czego się słucha i kogo wypada śledzić, dla drugich to zbiorowisko uśmiechniętych studentów wypełniających bimbę, szybka rozgrzewka na akademikach oraz śpiewanie Chryzantem złocistych w drodze. Wszystkie te spostrzeżenia i wspomnienia układają się w spójny obraz juwenaliów jako wydarzenia radosnego i na wskroś rozrywkowego, ściągającego pielgrzymki studentów ze wszystkich uniwersytetów. W maju przychodzi czas, by brykać.

Juwenalia stanowią ważną część studenckiego folkloru. Ich temperatura zmieniała się na przestrzeni dekad, ale zabawowy i młodzieńczy charakter jest stały.

W końcu młodość tkwi w samej nazwie wydarzenia utworzonej od łacińskiego iuvenis. W co drugim tekście o juwenaliach pisze się o starożytnych korzeniach imprezy, rzuca się Neronem i jego igrzyskami. Tymczasem więcej sensu ma powoływanie się na późniejszy rodowód. W XV wieku po europejskich akademiach rozprzestrzeniały się zwyczaje otrzęsin oraz październikowych zabaw, które można traktować jako zapowiedź współczesnych juwenaliów. Żacy wywracali hierarchię, przejmując na krótko władzę na uczelni, wybierali własnego króla i wychodzili na ulice, aby hucznie świętować. Tych kilka dni w roku mieli w poważaniu obowiązki studenta, ich uwagę zaprzątała zabawa – homo ludens jak się patrzy.

Dzieje współczesnych juwenaliów są nierozerwalnie związane ze stolicą Małopolski. To właśnie w Krakowie w 1954 roku odbyły się Igrce Żakowskie, jeszcze nieoficjalne święto studentów, które dwa lata później przybrało publiczną formę (nazwa imprezy wyszła od Floriana Nieuważnego, profesora UJ). Ich obchodom towarzyszyły: symboliczne przekazanie kluczy do miasta, kolorowe korowody oraz wybory Miss Juwenaliów.

CYRYL_41_1_2_0134 2560
Zabawy studentów na Starym Rynku podczas juwenaliów, Poznań, 1967 | foto Jerzy Nowakowski | cyryl.poznan.pl
CYRYL_41_1_2_0165 2560
Przebrani studenci na rondzie Kopernika (obecnie rondo Kaponiera), w tle hotel Merkury, Poznań, 1967 | foto Jerzy Nowakowski | cyryl.poznan.pl
CYRYL_41_1_6_0033 2560
Przemarsz przebierańców ulicą Kraszewskiego podczas juwenaliów „Igry Żakowskie”, Poznań, 1966 | foto Jerzy Nowakowski | cyryl.poznan.pl
CYRYL_41_1_2_0222 2560
Prezentacja i przemarsz grup przebierańców na Starym Rynku podczas juwenaliów, Poznań, 1967 | foto Jerzy Nowakowski | cyryl.poznan.pl

Na fali odwilży październikowej podobne wydarzenia zaczęto organizować w innych ośrodkach akademickich. W 1957 roku w Poznaniu odbyły się Studenckie Koziołki. Dwudniowe święto oferowało mnóstwo atrakcji: jam session, całonocne zabawy taneczne, występy zespołów studenckich czy kino letnie. Jak głosił afisz, „wszelkie »przywileje« w czasie Koziołków przysługują jedynie studentom posiadającym przebranie”. Co ciekawe, to właśnie kostiumy i rekwizyty okazały się kością niezgody między młodzieżą a władzą ludową. Część uznano za niepoprawne politycznie, więc urzędnicza podejrzliwość pogrzebała Studenckie Koziołki na niemal dekadę.

Czy współczesne Juwenalia mają cokolwiek wspólnego z imprezą z lat 50.? Odpowiedź kryje się na wspomnianym afiszu, na którym napisano: „Studenci! Sami zadecydujemy, jakie będzie nasze święto, sami musimy je zorganizować!”.

Po latach ta idea jest aktualna, o czym przekonuje Wojciech Szalbierz, prezes Fundacji Jeden Uniwersytet, odpowiedzialnej za produkcję wydarzenia. – Juwenalia tym różnią się od festiwali robionych przez profesjonalne agencje, że działają przy nich młodzi ludzie, którzy dopiero uczą się organizacji imprez. Jako fundacja bierzemy odpowiedzialność za ich pracę, ale też za to, żeby to właśnie studenci tworzyli imprezę studencką.

Istotność osób zakasujących rękawy za kulisami podkreśla proste, ale trafne hasło tegorocznej edycji, które brzmi „Tworzą ludzie”. – Za juwenalia odpowiada niemal pięćset osób. Są wśród nich przedstawiciele Porozumienia Samorządów Studenckich Uczelni Poznańskich, spośród których wybierani są koordynator i team liderzy oraz ponad trzystu pięćdziesięciu wolontariuszy. Większość z nich jest studentami, niektórzy nimi dopiero zostaną, a reszta to absolwenci. Co ważne, są to ludzie z różnym doświadczeniem, reprezentujący różne uczelnie i realizujący się na wiele sposobów – wyjaśnia Karolina Brauntsch, koordynatorka główna tegorocznych Juwenaliów Poznań.

2560 -,pic1,1016,255377,446559,with-ratio,16_9
Juwenalia Poznań | foto arch. organizatora
7206-Adrian Wykrota-Juwenalia 2019 2560
Poznańskie Juwenalia 2019 | foto Adrian Wykrota | Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
2560 513252544_10163285995407154_1900075779577391097_n
Juwenalia Poznań | foto arch. organizatora
2560 482208531_1177638080470331_1290259475504659319_n
Juwenalia Poznań | foto arch. organizatora

Studenci biorący udział w organizacji wydarzenia nabierają cennego doświadczenia zawodowego. Każdy z liderów może liczyć na wsparcie mentora z ramienia Jednego Uniwersytetu. Brauntsch i Patrycja Handke, specjalistka ds. sponsoringu w fundacji, śmieją się, że są niemal nierozłączne. W końcu tworzenie festiwalu to telefony od rana do wieczora, setki mejli i niezliczone spotkania. – Nie możemy zapominać, że dla uczestników juwenalia trwają trzy dni, ale dla nas to są miesiące pracy, która nie kończy się po imprezie. Działamy dalej, mając tematy, które trzeba dopiąć, rozliczyć i omówić ze studentami – tłumaczy Handke.

Organizatorzy rzucają się w wir obowiązków z entuzjazmem, ponieważ nagrodą jest nie tylko satysfakcja płynąca z tworzenia wizytówki studenckiego Poznania, lecz także znajomości i przyjaźnie nawiązane w międzyczasie.

Najwspanialszym momentem jest after po zakończeniu imprezy. Wyjątkowo ciepło wspominam ten sprzed dwóch lat. Po trzech dniach pracy od popołudnia do późnej nocy, dziesiątkach tysięcy kroków i setkach zadań, wszyscy są zmęczeni. Pierwsze, o czym człowiek myśli, to powrót do domu, a jednak na tamtym afterze zostali niemal wszyscy. Z tym wiąże się największa gratyfikacja: współtworzenie wspólnoty. Widzisz, że ludzie nie chcą, żeby to się skończyło – mówi koordynatorka juwenaliów.

7156-Adrian Wykrota-Juwenalia 2019 2560
Poznańskie Juwenalia 2019 | foto Adrian Wykrota | Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
7148-Adrian Wykrota-Juwenalia 2019 2560
Poznańskie Juwenalia 2019 | foto Adrian Wykrota | Uniwersytet im. Adama Mickiewicza

W Poznaniu studenci trzymają sztamę. O ile w Warszawie konkurują ze sobą uniwersyteckie jUWenalia i politechniczne Varsonalia, o tyle w stolicy Wielkopolski uczelnie publiczne i niepubliczne grają do jednej bramki, angażując się w tworzenie hucznej imprezy, choć nie zawsze tak było.

Jeszcze dwie dekady temu osobne wydarzenia organizowano na stadionie AZS-u przy Pułaskiego oraz nad Wartą. Pierwsze było gratką dla fanów rocka, drugie przyciągało klubowiczów oraz słuchaczy popu. W końcu w 2007 roku studenci postanowili połączyć siły, organizując „największe poznańskie Juwenalia w XXI wieku”. – Nasza impreza łączy. Nie ma żadnych przepychanek między uczelniami czy samorządami studenckimi. To właśnie integracyjny charakter jest ważnym aspektem festiwalu, ma jednoczyć ludzi wokół kultury akademickiej i studenckiej – tłumaczy Szalbierz.

Juwenalia od samego początku eksponowały kulturę studencką, rozumianą nie tylko jako zwyczaje i tradycje, ale również twórczość. W latach 60. w Poznaniu gościły talenty ówczesnego ruchu studenckiego: Wojciech Młynarski, Jonasz Kofta i Krzysztof Cwynar. Obok nich występowali lokalni artyści, jak Urszula Sipińska, zespoły teatru studenckiego Nurt czy kabaretów Dwururka i Klops, z którego po latach wyrósł legendarny Tey.

Organizatorzy poznańskich juwenaliów starają się pielęgnować tę tradycję, zapraszając studentów na Małą Scenę. To właśnie tam odbywa się przegląd wschodzących gwiazd.

Lineup Małej Sceny wyłaniamy w konkursie. W tym roku znowu zgłosiło się ponad sto kapel. Warunkiem udziału jest obecność w składzie co najmniej jednego studenta. Nie ma zmiłuj. Chodzi o kulturę studencką, więc nie może być tak, że student nosi graty, tylko musi faktycznie występować na scenie – wyjaśnia prezes Jednego Uniwersytetu. Duet Bass Astral i Igo dwukrotnie wystąpił na Małej Scenie, zanim został headlinerem imprezy i stałym punktem festiwali muzycznych w kraju.

Juwenalia zresztą od dawna są niczym innym niż pełnoprawnym festiwalem. W tym roku wystąpią między innymi: Jan-Rapowanie (dwa dni później zahaczy o OWF), Kosma Król (rok temu rozbujał Open’er), Kacperczyk (powrócą na Letnich Brzmieniach) czy Zalia (ledwie miesiąc temu została twarzą Męskiego Grania). Dorzućmy White’a 2115, Natura2000, Huberta, Grubsona, a nawet braci Golec i wyjdzie z tego skład najbardziej wziętych nazwisk sezonu, zadziornych newcomerów i lubianych weteranów – mieszanka, której żaden popularny festiwal w Polsce by się nie powstydził.

Juwenalia Poznań | foto arch. organizatora

Głównym kryterium doboru artystów są preferencje studentów sondowane wewnątrz samorządów i na uczelniach. – Staramy się urozmaicać lineup, żeby juwe nie przypominały festiwalu rapowego, bo od tego jest Rap Stacja, ani nie udawały małego BitterSweeta. Jeżeli spojrzysz na harmonogram imprezy, każdy dzień ma bardzo różny vibe – mówi Brauntsch. – To jest festiwal studencki, ale chcemy, żeby każdy mógł się na nim pojawić, bez względu na to, ile ma lat, czy słucha rapu czy jedynie popu. Zależy nam na otwartości. Chcemy pokazać wszystkim mieszkańcom, że warto do nas przyjść – dodaje Handke.

Juwenalia, co już ustaliliśmy, nie odbiegają od innych festiwali klasą wykonawców. Nie ustępują im również skalą. – W 2007 roku, kiedy robiliśmy juwenalia nad Jeziorem Maltańskim, były największym festiwalem w Poznaniu. Pamiętam, jak przez lata wszyscy do nas dzwonili, aby dowiedzieć się, kiedy będą juwe, bo bali się cokolwiek w tym czasie planować. To wciąż jest ogromna impreza, ale konkurencja urosła. Zmieniły się też standardy i oczekiwania uczestników. Kiedyś wystarczyło postawić scenę, aby ludzie przyszli. Teraz mamy tony sprzętu, multimedia, SFX-y, strefy partnerskie i animacyjne – mówi Szalbierz.

Na terenie juwenaliów postawiony zostanie również escape room oraz strefa wellness, gdzie będzie można wziąć udział w sesji masażu czy zajęciach z pilatesu.

Na ekranie akustycznym przy pętli tramwajowej na osiedlu Sobieskiego przez kilka lat widniał napis: „Student jest żartem w złym guście”. Nie od wczoraj utyskuje się na studencką brać, że gnuśna, że ogólnie nie taka, jak kiedyś. Krzysztof Skiba powiedział w jednym z wywiadów: „My też robiliśmy kawały, ale kiedyś juwenaliom towarzyszyło zaangażowanie polityczne, którego brakuje współczesnym studentom”. Poznańscy studenci zadają temu wszystkiemu kłam, choćby poprzez organizację Forum Juwe, podczas którego odbywają się prelekcje oraz panele ze specjalistami na temat współczesnych problemów społecznych i wyzwań przyszłości. Nie trzeba jednak istnienia juwenaliów w żaden sposób usprawiedliwiać. Od swego zarania były przede wszystkim okazją do dobrej zabawy. I bardzo dobrze.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!