Duma na sztandarze

Przedstawiciele rad osiedli z całego miasta tworzą chorągwie reprezentujące własne fyrtle, by podczas Świętowianków dumnie popłynąć z nimi Wartą.
ERYK SZKUDLARZ
Julia Kromolicka i Krystyna Lipka-Czajkowska | foto Marcin Sokalski

Nie, to trzeba wyszyć z koralików! – słyszę z drugiego pomieszczenia i wiem, że sprawa jest poważna. Mimo, że jest piękne, niedzielne południe, w pracowni krawieckiej przy Grobli praca wre. Na stołach piętrzą się kolorowe tkaniny, słychać stukot maszyn do szycia, szczękają nożyczki i brzęczą rozsypywane koraliki. Przez otwarte szeroko okna wpada wiosenne światło, a osoby pochylone nad stołami pracują, nie zawracając sobie głowy moją obecnością. Jest jeszcze zbyt wiele do zrobienia, by przejmować się tym, że ktoś patrzy na ręce. Tu jest Poznań, tu praca jest najważniejsza!

Przez pracownię przewija się mnóstwo ludzi. Ciągle ktoś wchodzi i wychodzi, pomiędzy stołami biegają dzieci, gwar rozmów przerwany jest wybuchami śmiechu, a przelewowy ekspres do kawy jest nieustannie w użyciu. Trwają warsztaty z przygotowywania sztandarów do tegorocznej Parady Sobótkowej, która odbędzie się w ramach Świętowianków. Przedstawiciele rad osiedli z całego miasta wykonują chorągwie reprezentujące własne fyrtle, by podczas obchodów święta dumnie popłynąć z nimi Wartą i przemaszerować jej brzegiem. Na jednej ze ścian pracowni powieszono duży arkusz, na którym rozrysowano szkice wszystkich projektów.

Powstanie ich łącznie dwadzieścia sześć: wszystkich rad osiedli i organizacji biorących udział w projekcie oraz jeden wspólny dla całej parady. Julia Kromolicka i Krystyna Lipka-Czajkowska, autorki projektu Opowieści tekstylne – sztandary, mają nad czym pracować.

Pierwszym etapem projektu była przygotowana przez nie ankieta Tożsamości osiedla, która pozwoliła określić najważniejsze dla mieszkańców symbole i opowieści związane z ich fyrtlami. – Ankieta pełniła funkcję łącznika między doświadczeniem mieszkańców a formą artystyczną – mówi Julia Kromolicka. Kolejnym etapem pracy były wspólnie przygotowane mapy myśli, szkice na papierze i na końcu – szkice na tkaninach. – To bardzo ważny etap, ponieważ nie wszystko, co działa na papierze, sprawdza się w materiale. Wprowadzamy uczestników w świat tkaniny artystycznej, która od wieków jest nośnikiem lokalnych historii – dodaje Kromolicka. Artystki wspierają warsztatowiczów w doborze tkanin, kolorów, a na koniec zszywają wszystkie przygotowane przez nich elementy w całość, usuwając pozostałości kleju, dodają drzewce oraz ramy. Dbają, aby sztandary prezentowały się na najwyższym poziomie. A stworzyć taki sztandar to nie jest prosta sprawa, tym bardziej, że umiejętności krawieckie, kiedyś powszechne, dziś są już rzadkością.

Wianki-10
Szycie sztandarów do Parady Sobótkowej | foto Marcin Sokalski
Wianki-9
Szycie sztandarów do Parady Sobótkowej | foto Marcin Sokalski

Podczas warsztatów, można więc nie tylko nabyć lub odświeżyć tę wiedzę, ale również wzmocnić więzi sąsiedzkie. – Sztandary mają być pretekstem do rozmów o lokalnym dziedzictwie, to jest najważniejsze. A to, czy ktoś potrafi szyć, to sprawa drugorzędna – wyjaśnia Lipka-Czajkowska. Pierwsze z dwóch warsztatowych spotkań skupiło się w całości na obmyśleniu koncepcji, miało pomóc opracować projekt chorągwi, pozwolić uczestnikom przemyśleć, co chcieliby nią przekazać. Osiedlowym społecznikom oczywiście pomysłów nie brakowało.

Niektórzy podeszli do zadania twardo stąpając po ziemi, inni bardziej metaforycznie, a wszystko po to, by oddać charakter, klimat i historię dzielnicy.

Na sztandarze Woli w centrum kompozycji pojawił się wyszyty haftem krzyżykowym pegaz. – Koń ze skrzydłami jest symbolem swobody, wolności, czyli woli. Haftowałam go wieczorami przez blisko miesiąc, martwiąc się, że nie zdążę! –śmieje się Agnieszka Jankowska, zastępczyni przewodniczącej zarządu Rady Osiedla Wola. Oprócz pegaza na sztandarze pojawią się: podkowa, czterolistna koniczyna oraz tory kolejowe. Nad całością błyszczy złoty pocztówkowy napis, który Jankowska wycięła ze swojej starej sukienki.

Sztandar do Parady Sobótkowej | Foto Marcin Sokalski

– Nasz sztandar będzie przedstawiał drzewo życia – wyjaśnia Jolanta Przytuła, sekretarzyni Miejskiej Rady Seniorów. Razem z Haliną Owsianną i Wiesławą Spradą reprezentują na warsztatach blisko sto czterdzieści tysięcy starszych mieszkańców Poznania. – Chcemy umieścić na nim sentencję „Doświadczenie siłą wspólnoty”. Drzewo oznacza dla nas połączenie młodości z doświadczeniem właśnie, bo składa się ze starych korzeni i młodych, zielonych listków. Chcemy łączyć pokolenia, naszą wiedzę z energią młodych ludzi. Dlatego zaproponowaliśmy, by w paradzie brała udział również Młodzieżowa Rada Miasta – opowiada pełna energii seniorka.

Na sztandarach pojawiają się także odniesienia do legend miejskich i lokalnych historii, o których czasem zapominamy.

Julia Kromolicka tłumaczy: – Mieszkańcy Kiekrza tworzą bardzo ciekawą kompozycję, w której wszystko dynamicznie wiruje wokół jeziora, na którego dnie podobno znajduje się zatopiony samochód „maluch”. Stare Miasto wspomina kasztanowce, noszące imiona nadane im przez dzieci, które je sadziły. Natomiast Antoninek-Zieliniec-Kobylepole odnalazły w mapie swojego osiedla kształt oryginalnego motyla. Wszyscy mocno angażują się w to, by swe historie opowiedzieć za pomocą tkaniny.

515509328_1129004839253433_1834591932791658088_n
Poznańskie Wianki | foto Ewelina Jaśkowiak
515930329_1129093919244525_1770503518230485326_n
Poznańskie Wianki | foto Ewelina Jaśkowiak
I miejsce — Dębiecki Manhatann (Dębiec),
Poznańskie Wianki | foto Ewelina Jaśkowiak
514325734_1126979652789285_1352519146470007757_n
Poznańskie Wianki | foto Ewelina Jaśkowiak

Prowadzące przyznają, że mimo powszechnego zabiegania, społecznicy znaleźli czas na wspólne wyszywanie. Mało tego, niektórzy zabierali pracę do domu i angażowali do pomocy sąsiadów. – Przetwarzanie lokalnych historii na wizualne kody jest dla mnie najciekawsze. Te nasze opowieści tekstylne w formie osiedlowych sztandarów stały się przykładem kolektywnego, miejskiego street artu – mówi Krystyna Lipka-Czajkowska.

Prace, które mieszkańcy tworzą żartując i opowiadając sobie najróżniejsze historie, to miejska sztuka ludowa.

Niektórzy myślą o swoich sztandarach jak o manifestach potrzeb i sukcesów. Wojciech Dobski, przewodniczący Rady Osiedla Stare Winogrady mówi: – Centralnym punktem naszego sztandaru będzie kiść winogron. Pojawił się również pomysł, aby w niektórych owocach wyszyć symbole, które kojarzą się z naszym osiedlem, jak abakany z Cytadeli, piłka do rugby, czy samochód L-ka. Ponieważ szkoły dla kierowców są utrudnieniem w naszej codziennej komunikacji, chcieliśmy zasygnalizować ten problem. Ostatecznie, koncepcja się zmieniła i w owocach pojawią się symbole osiedlowych szkół.

Aktywistyczny wymiar przygotowywanych prac pojawiał się już w poprzednich edycjach święta, gdy mieszkańcy tworzyli proporce i instalacje, które spływały rzeką. „W 2016 roku rady osiedli Naramowice i Umultowo we współpracy z Moraskiem, niezależnie od siebie przygotowały makiety tramwajów z wizerunkami prezydentów Poznania. Instalacje były swoistym apelem mieszkańców i przypomnieniem włodarzom miejskim o potrzebie budowy trasy tramwajowej w tym rejonie Poznania. Pięć lat później marzenia mieszkańców się ziściły” – czytamy w publikacji Wianki. Żywe obrazy autorstwa Katarzyny Wali, którą wydało Poznańskie Centrum Dziedzictwa, inaugurując przy tym serię książek o niematerialnym dziedzictwie miasta.

Publikacja przygotowana przez etnolożkę i animatorkę kultury podsumowuje ponad 150-letnią tradycję poznańskich Wianków. To właśnie Wala w 2016 reaktywowała imprezę.

„Miejski zwyczaj puszczania wianków początkowo był praktykowany na rogatkach miast przez młodzież mieszkającą w podmiejskich wsiach. Z biegiem lat zabawa gromadziła coraz liczniejszą publiczność i nabrała miejskiego charakteru, zyskała huczną oprawę i zainteresowanie mieszczan” – czytamy we wspomnianej publikacji.

Początkowo w miastach przesilenie letnie świętowano na dwa niezależne sposoby: oddzielnie obchodzono Wianki oraz Sobótki. Noc Kupały, przez chrześcijaństwo przekształcona w Noc Świętojańską, w swojej dawnej słowiańskiej tradycji jest związana z dwoma żywiołami. Utożsamianej z energią życiową, płodnością i kobiecością wodzie przeciwstawiano ogień – związany ze słońcem i energią męską.

Ogień celebrowano po jednej stronie Warty, paląc ogromne ogniska, tak zwane sobótki. Za to na wysokości Ogrodu Szeląg wypuszczono na wodę wianki.

Nie tylko te splecione z polnych kwiatów, które w nadziei na wróżby matrymonialne wypuszczały młode dziewczyny, również – jak pisze Wala – „młodzież męska z cechów rzemieślniczych, przygotowywała wianki cechowe. Pokaźnych rozmiarów wieńce zawierały atrybuty danego rzemiosła”.

Krystyna Lipka-Czajkowska i Julia Kromolicka | Foto Marcin Sokalski

Na biletowane trybuny w szelągowskim Ogrodzie Strzeleckim ściągały tłumy Poznaniaków, by oglądać główną atrakcję wieczoru – korowód barwnie przystrojonych i oświetlonych łodzi oraz pokazy „żywych obrazów”. Tak było do czasu zaborów, władze pruskie wprowadziły bowiem liczne utrudnienia w organizowaniu święta, zakazując choćby śpiewania po polsku. Mieszkańcy stali wówczas w milczeniu, wpatrując się w ciemną rzekę.

Wianki obchodzono w Poznaniu do schyłku lat 70. XX wieku i w tym czasie zachodziło w ich świętowaniu wiele zmian, dodawano kolejne elementy, inne zaś wymierały. Od 1924 roku organizowano konkurs na dekoracje łodzi, wprowadzono pokazy kaskaderskie (wskakiwano do rzeki z płonącego okrętu lub z mostu w płonący na wodzie wianek), pokazy lotnicze czy jeździeckie.

Najodważniejsi pływacy przepływali Wartę z pochodniami w ręku, a pewna kobieta rzucała się nawet do rzeki, naśladując legendarną Wandę, co nie chciała Niemca.

W 2016 roku, dzięki konkursowi Centrum Warte Poznania oraz determinacji Katarzyny Wali, wodniaków i społeczników, wianki wróciły do kalendarza poznańskich imprez. – Od zawsze wierzyłam w ten projekt. Jest niewiele momentów w roku, gdy mieszkańcy mogą się spotkać ponad wszelkimi podziałami. Dzieje się tak niemal wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy skupieni wokół przyrody. Parada Sobótkowa łączy mieszkańców oraz najróżniejsze organizacje i instytucje w pięknej wspólnocie – cieszy się Wala. W pierwszej edycji wydarzenia wzięło udział siedem rad nadwarciańskich osiedli, w 2023 roku było ich już ponad dwadzieścia, a teraz zgłosiły się dwadzieścia cztery osiedla z całego miasta plus Miejska Rada Seniorów i Młodzieżowa Rada Miasta.

Wianki-3
Szycie sztandarów do Parady Sobótkowej | foto Marcin Sokalski
Wianki-14
Szycie sztandarów | foto Marcin Sokalski

W tym roku Parada Sobótkowa, już pod nową nazwą Świętowianki, obchodzi dziesięciolecie i organizowana jest przez Estradę Poznańską. – Jesteśmy zaangażowani w organizację poznańskich wianków od kilku lat, ale po raz pierwszy wydarzenie odbędzie się w takiej skali. Jubileuszową edycję chcielibyśmy przygotować w bardziej rozbudowanej niż dotychczas formie, dlatego impreza potrwa dwa dni – mówi Jadwiga Troczyńska, zastępczyni dyrektorki Estrady Poznańskiej. – Widzimy, ile radości sprawiają wszystkim Świętowianki, ile wyzwalają pozytywnej energii, więc chcemy je rozwijać, pamiętając o ich społecznikowskim, oddolnym wymiarze. To mieszkańcy sami decydują, ile sił, czasu i serca chcą włożyć w ten projekt. I w tym widzimy największą wartość.

W przedostatni weekend czerwca nad Wartą, w okolicy tak lubianych przez Poznaniaków Mostów Berdychowskich spotkają się cztery żywioły: ogień (pokazy pirotechniczne), ziemia (warsztaty kulinarne), powietrze (plenerowe koncerty) i oczywiście woda (przepłynięcie i przemarsz z sztandarami wykonanymi przez przedstawicieli osiedli). Lepiej nie przespać tej najkrótszej nocy w roku.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!