Gorąca rywalizacja

Historia hokeja na lodzie w Poznaniu to opowieść o wzlotach i upadkach. Był nawet czas, kiedy zespół z naszego miasta zdobył mistrzostwo Polski. A jak jest dzisiaj?
MATEUSZ KUŹNIEWSKI
Hokeiści Warty Poznań na początku lat 30. XX wieku | foto Archiwum Klubu Sportowego Warta Poznań | cyryl.poznan.pl

Rozdział pierwszy, to czas dwudziestolecia międzywojennego. Wtedy w Poznaniu pojawił się hokej na lodzie w profesjonalnym wydaniu. I to od razu z sukcesami. W 1931 roku poznański Akademicki Związek Sportowy zdobył brązowe medale mistrzostw Polski i dwa lata później powtórzył ten sukces. W 1934 roku cieszył się już z tytułu najlepszej drużyny w kraju i to jest do dziś największy sukces w historii poznańskiego hokeja na lodzie.

AZS podczas finałowego turnieju rozgrywanego we Lwowie sensacyjnie wygrał wszystkie mecze – z Czarnymi Lwów, Lechią Lwów i Legią Warszawa. – W składzie poznańskich akademików grał wtedy Witalis Ludwiczak, reprezentant kraju i dwukrotny olimpijczyk. To najwybitniejszy przedstawiciel tej dyscypliny w naszym mieście. Nie przypadkiem od 2014 roku lodowisko Chwiałka nosi właśnie jego imię – przypomina były zawodnik i hokejowy działacz Michał Sieradzki.

I rzeczywiście Witalis Ludwiczak był postacią wyjątkową, można by rzec – człowiekiem renesansu. Był świetnym hokeistą.

W reprezentacji Polski rozegrał czterdzieści siedem meczów, w których zdobył trzy bramki. Pięć razy wystąpił na mistrzostwach świata i grał na dwóch turniejach olimpijskich: w 1932 roku w Lake Placid oraz cztery lata później w Garmisch-Partenkirchen. Te drugie igrzyska organizowała III Rzesza. Ludwiczak na własne oczy widział jak Adolf Hitler wykorzystał sport, by wysłać w świat wiadomość, że jego Niemcy to przyjazny i tolerancyjny kraj.

CYRYL_171_0_0_7_0003
Hokeiści Klubu Łyżwiarskiego Poznań przed meczem z AZS Poznań o mistrzostwo okręgu poznańskiego, rozegranym 29 stycznia 1928 roku na stawie na Przepadku | foto Archiwum Klubu Sportowego Warta Poznań | cyryl.poznan.pl
CYRYL_171_0_0_7_0004
Mecz Klubu Łyżwiarskiego Poznań z AZS Poznań o mistrzostwo okręgu poznańskiego, rozegrany 29 stycznia 1928 roku na stawie na Przepadku | foto Archiwum Klubu Sportowego Warta Poznań | cyryl.poznan.pl

Co ciekawe, Witalis Ludwiczak grał nie tylko w hokeja. Taka była wtedy kolej rzeczy, że sportowcy rzadko koncentrowali się na jednej dyscyplinie. Młody Witalis był więc bramkarzem w piłkarskiej drużynie juniorów Warty, a potem sprawdzał się jako lekkoatleta i wioślarz. W 1933 roku zdobył nawet tytuł Mistrza Polski w czwórkach bez sternika, a w okresie wojennym zapisał się na kartach historii współtworząc jenieckie igrzyska obozowe. Po wojnie grał jeszcze w hokeja, ale miał inne zajęcia, bo został… profesorem. Michał Sieradzki: – Ludwiczak został profesorem prawa na Uniwersytecie im. Adam Mickiewicza. Naprawdę nieprzypadkowo wybrano go patronem naszego lodowiska, bo była to postać nietuzinkowa. Co roku organizujemy również Memoriał Witalisa Ludwiczaka.

Po latach wojennych hokej na lodzie w Poznaniu powoli gasł. Lechia Poznań dwukrotnie zajęła jeszcze czwarte miejsce w mistrzostwach Polski i potem było tylko gorzej.

Z czasem prym przejęła Warta, ale bez większych sukcesów. Ostatecznie w 1959 roku sekcję rozwiązano. Bez odpowiedniego sprzętu oraz sztucznego lodowiska nie dało się kontynuować hokejowej przygody. Ale to nie był koniec tej historii.

Rozdział drugi to biało-czerwoni na Bogdance. W 1967 roku Poznań doczekał się w końcu obiektu z prawdziwego zdarzenia. Przy ulicy Północnej, w okolicy Wzgórza Świętego Wojciecha, powstało lodowisko, którego nazwa wzięła się od przepływającej nieopodal rzeki Bogdanki. Obiekt został uruchomiony na zapleczu rzeźni, co miało swoje konsekwencje: – Doznania zapachowe były, jakie były. Wystarczyło, że zawiało od rzeźni i od razu czuliśmy się pobudzeni – śmieje się Michał Sieradzki, który jako dziecko był na otwarciu Bogdanki. Na własne oczy widział jak reprezentacja Polski w hokeju na lodzie mierzyła się na tafli poznańskiego lodowiska z Niemiecką Republiką Demokratyczną.

To było duże wydarzenie, które zgromadziło kilkutysięczną publiczność, mimo że pogoda nie sprzyjała hokejowej rywalizacji.

Witalis Ludwiczak, 1932 | foto NAC

Sypał śnieg. Mecz trzeba było przerywać, żeby na taflę lodowiska, które oczywiście nie było zadaszone, wbiegali ludzie z szuflami. Tylko dzięki temu zawodnicy mogli kontynuować rywalizację. Spotkanie budziło duże zainteresowanie nie tylko kibiców, ale też mediów –opowiada Sieradzki. Polska ostatecznie przegrała ten mecz 0:3. Potem obie reprezentacje jeszcze dwa razy zmierzyły się ze sobą w Poznaniu. Co jednak najważniejsze, stolica Wielkopolski wreszcie miała lodowisko z prawdziwego zdarzenia, co tworzyło możliwość, by hokej gościł u nas nie tylko od święta.

Zawodnicy, którzy wcześniej musieli się zadowolić grą „na dziko” na tafli stawów w Parku Sołackim czy na amatorskim lodowisku utworzonym na kortach przy ul. Noskowskiego, wreszcie znaleźli miejsce, gdzie mogli poważnie rywalizować.

Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku wokół lodowiska wyrosło w Poznaniu kilka klubów: – Była Cybina, była też Bogdanka, która potem przerodziła się w Tarpana, który grał w drugiej lidze. Niestety hokej w Poznaniu dekadę później znów się skończył. I co ciekawe, było to powiązane z powstaniem Solidarności. Zakłady Tarpana finansowały wtedy hokej, a jego związki zawodowe uznały niestety, że szkoda im pieniędzy na sport.

Hokeiści z AZS Poznań. Stoją od lewej Zdzisław Kasprzak, Staph, sędzia Witalis Ludwiczak, Zbigniew Kasprzak, Józef Stogowski, Krzyżagórski, Kazimierczak, Olejniczak, Janusz Patrzykont. 1937
Hokeiści AZS Poznań w 1937 roku. Stoją od lewej: Zdzisław Kasprzak, Staph, sędzia Witalis Ludwiczak, Zbigniew Kasprzak, Józef Stogowski, Krzyżagórski, Kazimierczak, Olejniczak, Janusz Patrzykont | foto NAC
AZS Poznań - Warta Poznań w Poznaniu 1938
AZS Poznań i Warta Poznań podczas spotkania w Poznaniu w 1938 roku | foto NAC
AZS Poznań - Warta Poznań w Poznaniu 1938 2
AZS Poznań i Warta Poznań podczas spotkania w Poznaniu w 1938 roku | foto NAC
Polonia Bydgoszcz - Warta Poznań i Warta Poznań przed meczem 1934
Drużyny Polonii Bydgoszcz i Warty Poznań przed meczem w 1934 roku | foto NAC

Ostatni ligowy mecz w hokeju na lodzie w XX wieku odbył się w 1982 roku. Lodowisko Bogdanka dalej jednak funkcjonowało. Stało się miejscem wręcz kultowym, do którego ustawiały się długie kolejki, bo chętnych, by pojeździć na łyżwach nie brakowało. Ostatecznie lodowisko zostało zamknięte w 1994 roku. Wszystko przez amoniak, który chłodził obiekt, a którego wycieku się obawiano. Lata później obiekt reaktywowano, ale w bardziej amatorskiej formie. Wtedy, w latach 80., nadzieja na powrót hokeja w naszym mieście na jakiś czas umarła, bo to taki sport, że jak nie ma porządnego obiektu, to nie ma porządnego grania.

W miejscu lodowiska rośnie dzisiaj nowoczesny kompleks Muzeum Powstania Wielkopolskiego, którego otwarcie zaplanowano na 27 grudnia 2027 roku.

Rozdział trzeci to odrodzenie hokeja w XXI wieku. Nad Jeziorem Maltańskim powstało lodowisko, a właściwie ślizgawka, bo obiekt nie był specjalnie duży. Ale wraz z jego pojawieniem się, wróciła nadzieja. Michał Sieradzki: – Razem z kolegami, którzy przed laty grali w Poznaniu w hokeja, zaczęliśmy się zdzwaniać. Chcieliśmy skorzystać z okazji i po prostu pograć. Doszło nawet do tego, że zorganizowaliśmy tam zajęcia dla dzieci. Coś się ruszyło.

By podjąć kolejne kroki, trzeba było stworzyć stowarzyszenie. W ten sposób powstała organizacja, która do dziś odpowiada za rozwój hokeja na lodzie w Poznaniu, czyli Poznańskie Towarzystwo Hokejowe. – Pisałem wtedy mnóstwo pism do lokalnych polityków. Z niektórymi nawet się spotykałem. Zdarzało się, że słyszałem absurdalne argumenty i pytania, po co w Poznaniu lodowisko, skoro nie mamy nawet drużyny hokejowej. Mieliśmy założyć drużynę i grać na murawie stadionu Lecha? – pyta ironicznie Sieradzki.

Hokeiści Warty Poznań przed meczem, 1958 | foto Archiwum Klubu Sportowego Warta Poznań | cyryl.poznan.pl

Sprawa jednak w końcu ruszyła, gdy projekt uwiarygodnił Mariusz Czerkawski, jeden z dwóch Polaków, którzy zagrali w NHL, najlepszej lidze świata. Sieradzki: – Napisałem mejla do Boston Bruins, czyli klubu, w którym Czerkawski wtedy grał. Odpowiedź nie nadeszła. Ale kiedy przyjechał do Europy, by zagrać dla reprezentacji, udało mi się dodzwonić do hotelu, w którym mieszkali nasi kadrowicze. Wtedy Czerkawski postanowił nam pomóc.

Gdy najsłynniejszy polski hokeista przybył do Poznania obserwować turniej tenisowy Porsche Open, przedstawiciele PTH zaprosili go do siebie, by opowiedzieć o pomyśle odbudowy hokeja w naszym mieście.

Odbyła się konferencja prasowa, na której pojawili się Czerkawski i ówczesny prezydent Poznania Ryszard Grobelny, który ubrał się w hokejową koszulkę z napisem „Czerkawski” na plecach. Atmosfera wokół pomysłu budowy lodowiska z prawdziwego zdarzenia robiła się coraz lepsza. Działacze z PTH zapraszali nawet lokalnych polityków z dziećmi na hokejowe zajęcia nad Maltą, by pokazać jak ciekawy i wartościowy to sport. W końcu w sezonie zimowym 2009/2010 lodowisko powstało, a trzy lata później zyskało zadaszenie. To był kluczowy moment, dzięki któremu hokej w Poznaniu to już nie tylko wspomnienia, a teraźniejszość.

Do Poznania przyjechałem po to, by studiować. Byłem już po zakończeniu przygody ze sportem w Bydgoszczy, bo tam z kolei upadło lodowisko – wspomina Paweł Mateja, który dziś pełni funkcję członka zarządu PTH i jest jednocześnie kierownikiem ośrodka Chwiałka należącego do Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji. W tej historii Paweł pojawia się dlatego, że w ostatnich latach to on na odcinku hokejowym w naszym mieście działał zdecydowanie najprężniej. – Mozolnie budujemy naszą strukturę. Dziś mamy grupy mini-hokeja do lat dziesięciu, żaka młodszego do lat dwunastu, żaka starszego do lat czternastu i młodzików do lat szesnastu – wylicza Mateja. Łącznie dzieci trenujących pod skrzydłami PTH jest około dwustu, większość w kategorii do lat dziesięciu. – Mamy też drużynę kobiecą. Poznańskie Kozice od kilku lat grają w Ekstraklasie kobiet. Wychowaliśmy przez ten czas sporo reprezentantek Polski, również na seniorskim poziomie – dodaje dumnie Paweł. Trzy lata temu Kozice odniosły największy sukces w swojej krótkiej historii.

Wywalczyły czwarte miejsce w mistrzostwach Polski, a po drodze wygrały mecze z przedstawicielkami uznanych hokejowych klubów, jak Cracovia czy GKS Atomówek Tychy.

PTH Koziołki rywalizowała o awans do finału o tytuł Mistrza Polski U14. Mecz rozgrywany był 07.03.2025 na Lodowisko Chwiałka przeciwko UKS Zagłębie Sosnowiec. #PokażROGI
PTH Koziołki w meczu o awans do finału mistrzostw Polski U14 przeciwko UKS Zagłębie Sosnowiec, rozegranym 7 marca 2025 roku na lodowisku Chwiałka | foto PTH Koziołki
Autorem zdjęcia jest Miłosz Leśniewski ml-design
Trener Paweł Mateja (trzeci od prawej w dolnym rzędzie), sezon 2020/21 | foto Miłosz Leśniewski ML Design | PTH Koziołki

A jak poznaniacy spisują się w męskim hokeju? Tu jest niestety trochę trudniej. – Przez jeden sezon PTH Koziołki Poznań grały w I lidze, obecnie jesteśmy jednak na poziomie II ligi. Wszystko ze względu na to, że im wyższa klasa rozgrywkowa, tym wyższe koszty. W tym przypadku dziesięciokrotnie wyższe, a pieniędzmi musimy zarządzać rozsądnie – tłumaczy Mateja.

Hokej na lodzie to jedna z tych dyscyplin, których popularność ogranicza się tylko do niektórych regionów Polski. Tam gdzie dużo kibiców, tam znajdziemy drużyny, które odnoszą sukcesy.

Tychy, Katowice, Oświęcim, Nowy Targ czy Kraków – to miasta żyjące hokejem, a rywalizacja na lodzie znajduje się w czołowej trójce najważniejszych dyscyplin. W Poznaniu o czymś takim hokeiści mogą na razie pomarzyć. Ale i tak są duże powody do satysfakcji. Paweł Mateja: – To, co jest najfajniejsze, to powstanie naprawdę dużego środowiska sympatyków hokeja. Namnożyło się nam amatorskich drużyn, które uprawiają ten sport. Mamuty, Krokodyle, Wilki… długo by wymieniać wszystkie. To jest grono około dwustu osób, które po prostu lubią grać w hokeja. I jest to duży potencjał!

W Poznańskim Towarzystwie Hokejowym zdają sobie sprawę, że miarą rozwoju dyscypliny i klubu zawsze jest liczba wyszkolonych dzieci.

Chętnych nie brakuje, ale zawsze może być ich więcej. W powszechnej opinii pewną barierę mogą stanowić koszty, ale to mit:
Profesjonalne łyżwy dla seniorów kosztują co prawda kilka tysięcy złotych, ale w przypadku dzieci to wydatek rzędu kilkuset złotych. Natomiast chciałbym z całą siłą podkreślić, że zajęcia naborowe dla najmłodszych dzieci prowadzimy nieodpłatnie. Opłacamy lodowisko, opiekunów i trenerów. Jedyny koszt to wypożyczenie łyżew, jeżeli dziecko takowych nie ma. A jeśli zapali się do hokeja, to do dwunastego roku życia jesteśmy w stanie wyposażyć je w sprzęt, bo takim dysponujemy. To też robimy nieodpłatnie. A zatem pozostaje tylko kwestia składki członkowskiej i dziecko może trenować – zaprasza Mateja.

Lodowisko Witalisa Ludwiczaka na Chwiałce | foto POSiR

W Polsce homologowanych lodowisk, na których można grać w hokeja jest niewiele. W samej Wielkopolsce Chwiałka jest jedynym takim obiektem.

Siłą rzeczy robi się na niej naprawdę tłoczno, szczególnie że obok hokeja, prężnie rozwija się też inna dyscyplina, do uprawiania której niezbędny jest lód – łyżwiarstwo figurowe. Trzeba więc iść na ustępstwa i dzielić się lodowiskiem.

Michał Sieradzki, bez którego Chwiałki z pewnością by nie było, dodaje z uśmiechem: – Mieszkam przy Dolnej Wildzie i mam widok na lodowisko. Niektórzy śmieją się, że były prezes PTH specjalnie wybudował sobie obiekt tuż pod domem, ale zapewniam, że to przypadek. Obok lodowiska im. Witalisa Ludwiczaka powstała niedawno nowa zadaszona ślizgawka. „Widzimy ogromne zapotrzebowanie na lodowiska i tę formę rekreacyjnego spędzania czasu. Wielką wartością nowej hali jest jej wielofunkcyjność, gdyż po sezonie zimowym będzie wykorzystywana na potrzeby innych dyscyplin” – mówił na łamach poznan.pl Marcin Gołek, zastępca prezydenta Poznania, któremu podlega obecnie sport. Ale póki co trwa mroźna zima – idealny czas, by odkurzyć łyżwy i spróbować swoich sił na lodowej tafli.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!