17 sierpnia 2026
film

Hasta la vista, baby!

Zbliża się pierwsza edycja Portal Film Fest, święta kina science fiction i fantasy, którego gwiazdami będą E.T., Terminator i Conan Barbarzyńca.
REMIGIUSZ RÓŻAŃSKI
„Zakazana planeta” | foto mat. pras.

I Portal Film Fest
21-23 sierpnia 2026
Kino Muza, Pawilon
i pasaż Quadro w Poznaniu

 

POZA KADREM
autorski podcast Darii Sienkiewicz
o filmowym życiu Poznania
Posłuchaj!

O ile rozbicie box office’u nie zawsze jest równoznaczne z pierwszorzędną jakością filmu, o tyle niewątpliwie świadczy o jego popularności. Przeglądając listę najbardziej kasowych produkcji ostatniej dekady, można dojść do wniosku, że wyobraźnią kinomanów zawładnęły rozmaite formy fantastyki: od międzygwiezdnych wojaży bohaterów Gwiezdnych wojen i Avatara, przez niekończącą się krucjatę superbohaterów przeciw złu, po podróże przez barwne dzielnice Zwierzogrodu.

Każdy z tych filmów zawiera w sobie elementy niezwykłe, wytyczające wyraźną granicę między światem rzeczywistym a fantastycznym i obrazuje pojemność fantastyki, do której przyporządkować można rozliczne gatunki: science fiction, historię alternatywną, fantasy, utopię, horror. Dzieła fantastyczne wyróżnia wyobraźnia wykraczająca poza to, co zwyczajne.

Poszukiwanie protoplastów gatunku wiąże się z uproszczeniami, wynikającymi ze stosowania współczesnych definicji w odniesieniu do przeszłości. Przecież Verne, pisząc Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi, nie myślał o tym, że jest to fantastyka naukowa. W Wielkiej Brytanii jego powieści klasyfikowano jako romanse naukowe (wówczas słowo „romans” stało bliżej opowieści przygodowych niż harlekinów). Tego samego terminu używali na początku XX wieku polscy krytycy, zanim pojawienie się Stanisława Lema pociągnęło za sobą konieczność zrewidowania etykiet gatunkowych oraz wyodrębnienia „fantastyki naukowej”.

Przymierzając współczesne kategorie do pionierskich dzieł sztuki filmowej, można stwierdzić, że kino bawiło się fantastyką, gdy jeszcze raczkowało.

Prekursorem był iluzjonista kina Georges Méliès, który począwszy od 1896 roku nakręcił ponad pięćset miniatur. Rezydencja diabła (1896), Kopciuszek (1899) i Podróż na Księżyc (1902) pretendują kolejno do miana pierwszego filmu grozy, fantasy i science fiction. Eksploracja Pandory i Coruscant nie byłaby możliwa, gdyby Méliès nie nauczył filmowców sięgać gwiazd.

Ruszający właśnie Portal Film Fest jest – jak wskazuje nazwa – przejściem do wymiaru fantazji. Na trzy dni Kino Muza, Pawilon i pasaż Quadro na Starym Rynku zamienią się w miejsca celebracji historii filmowego fantasy i science fiction.

Data pierwszej edycji poznańskiego festiwalu jest nieprzypadkowa, przypada bowiem na rok obchodów 250-lecia polskiej fantastyki. Za cezurę przyjęto wydanie Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków Ignacego Krasickiego, pierwszej rodzimej utopii.

I znowu, wyłanianie prekursorów bywa zwodnicze, stąd są tacy, którzy źródeł gatunku doszukują się w Rozmyślaniach przemyskich i tacy, którzy za właściwy początek uznają utwory przełomu XIX i XX wieku. Wtedy ukazała się między innymi Trylogia Księżycowa Jerzego Żuławskiego, którą w latach 70. przełożył na język kina jego stryjeczny wnuk Andrzej. Na srebrnym globie (1987) było jednym z najambitniejszych przedsięwzięć nadwiślańskiej kinematografii, a zarazem sumą kryzysów budżetowych, osobowych i politycznych. Na Portal Film Fest obok filmu Żuławskiego wyświetlony zostanie znakomity dokument Ucieczka na srebrny glob (2021) Kuby Mikurdy, przybliżający kulisy feralnej produkcji.

KADRp-2016-12-05-19h25m51s654 2560
„Milcząca Gwiazda” | foto mat. pras.
Golem_15_gallery 2560
„Golem” | foto mat. pras.
Na_srebrnym_globie_06_gallery 2560
„Na srebrnym globie” | foto mat. pras.
Na_srebrnym_globie_23_gallery 2560
„Na srebrnym globie” | foto mat. pras.

Decyzja ówczesnego wiceministra kultury o zamknięciu planu Żuławskiego dobrze koresponduje ze specyfiką peerelowskiej fantastyki, będącej fenomenem wyraźnie upolitycznionym. W pierwszych latach po wojnie jej kształt wyznaczała doktryna realizmu socjalistycznego, zgodnie z którą pisano rodzime utopie komunistyczne, w tym debiutancką powieść Lema Astronautów. Nie bez powodu to właśnie ona stała się kanwą fabuły pierwszego polskiego filmu science fiction, uwzględnionej w programie poznańskiego festiwalu Milczącej gwiazdy (1960) Kurta Maetziga. Jej powstanie samo w sobie było aktem politycznym, w końcu mowa o ambitnej koprodukcji polsko-enerdowskiej, owocu współpracy państw Bloku Wschodniego.

Gdy Milcząca gwiazda zajaśniała, wolny od wytycznych socrealizmu Lem kończył pisać Solaris. Opowiadania i powieści najsłynniejszego polskiego futurologa zdominowały rodzimą fikcję spekulatywną, jak Przebudzenie mocy (2015) światowy box office.

Okres lemowski zakończył się w połowie lat 70. XX wieku, przesłonięty przez fenomen literacki, jakim okazała się fantastyka socjologiczna. Nurt reprezentowany między innymi przez Janusza A. Zajdla, Edmunda Wnuka-Lipińskiego i Macieja Parowskiego wyróżniała krytyka społeczno-polityczna PRL-u oraz alternatywnych systemów totalitarnych, ukryta za woalem konwencji gatunkowych science fiction.

Strategia literatów przeniknęła do kinematografii, czego przykładem jest wybitna tetralogia Piotra Szulkina. „Można by je nazwać filmami s.f., ale te filmy są wierszami. To, że one nie dzieją się w konkretnym świecie, nie świadczy, że mają na sobie jakiś płaszczyk – ani science, ani fiction. Bo one nie są ani naukowe, ani nie są fikcyjne. One już są bardziej socjologiczne” – mówił reżyser. Portal Film Fest uchyli drzwi do pierwszych dwóch części tetralogii: Golema (1979) i Wojny światów–następnego stulecia (1981), stanowiących aluzję do inżynierii społecznej i aparatu propagandowego państw komunistycznych.

Stanisław Lem, 1966 | foto Wojciech Zemek | Wikimedia Commons

Jak sugeruje tytuł, Wojnę światów–następne stulecie zainspirował kanoniczny „romans fantastyczny” Wojna światów Herberta George’a Wellsa. Brytyjską powieść wielokrotnie ekranizowano, po raz pierwszy na początku lat 50. Adaptacja Byrona Haskina była jedną z najważniejszych produkcji złotego wieku amerykańskiego science fiction, okresu dużego zainteresowania gatunkiem oraz artystycznych i komercyjnych sukcesów.

Na przestrzeni dekady nakręcono ponad dwieście filmów mieszczących się w ramach fantastyki naukowej, znaczną część za psi grosz. Pełniły funkcję barometru społecznego niepokoju, podsycanego przez zimnowojenny wyścig zbrojeń i świadomość niszczycielskiej siły broni jądrowej.

Lęki narastające w czasach niepewności uzewnętrzniały się pod postacią opowieści o inwazji kosmitów, ataku napromieniowanych potworów czy porywaczy ciał. Wyjątkowym dziełem, bo rozgrywającym się poza Ziemią i przedstawiającym nieklasyczne zagrożenie, była Zakazana planeta (1956). Nakręcona z wykorzystaniem technologii CinemaScope i Eastman Color stanowi feeryczny obraz, którego żal nie zobaczyć na wielkim ekranie podczas PFF.

Science fiction lat 50., w zgodzie z kodeksową tendencją do dydaktyzmu, przestrzegało przed klęską ludzkości, dając jednocześnie nadzieję, że do niej nie dojdzie. Odmienne przesłanie płynęło zazwyczaj z filmów postapokaliptycznych, eksponujących wizję świata po globalnym kataklizmie i końcu cywilizacji. Oba nurty wyrosły z powszechnych lęków – w wypadku postapo wywoływanych przeważnie groźbami konfliktu nuklearnego, katastrof naturalnych czy pandemii.

00403027 2560
„Łowca androidów” | foto mat. pras.
Small_Mad_Max_1979_H_DD_KA_TT_2880x2160_300dpi_EN 2560
„Mad Max” | foto mat. pras.

Choć filmem postapokaliptycznym jest też Golem, serce miłośników gatunku na Portal Film Fest zabije z pewnością szybciej na pokazach Mad Maksa (1979) i Mad Maksa 2: Wojownika szos (1981). To właśnie cykl George’a Millera zdefiniował prawidła postapo. Jak tłumaczy Adam Horowski w Leksykonie filmów postapokaliptycznych: „[Mad Max] rozpalił wyobraźnię widzów na całym świecie i przy okazji ustalił dominujący paradygmat konstruowania postapokaliptycznej rzeczywistości, od tamtego momentu składającej się przede wszystkim z bezkresnych pustkowi, przecinających je zmotoryzowanych gangów, quasi-punkowej ikonografii oraz uwikłanego w historię antybohatera”.

Fantastyka naukowa częściej poświęcona jest zagrożeniom niż szansom, optymistyczny solarpunk nigdy nie doczekał się należytej eksploracji.

Trudno się dziwić, skoro pęd technologiczny wyprzedza zazwyczaj tempo wprowadzania regulacji, zostawiając tym samym przestrzeń do nadużyć. Zresztą nie trzeba być luddystą, by zblednąć z przerażenia, czytając manifest Palantira. To właśnie o technologicznie zaawansowanym, choć zdegradowanym, podporządkowanym interesom elit i rozwarstwionym świecie opowiadały utwory cyberpunkowe.

Podczas poznańskiego święta fantastyki zaprezentowane zostaną kamienie milowe gatunku – Łowca androidów (1982) i Terminator (1984). Pierwszy to filmowa zagadka, posthumanistyczna refleksja nad istotą człowieczeństwa, drugi zaś to rasowy technologiczny dreszczowiec, niepokojąco aktualne ostrzeżenie przed daleko idącym wykorzystaniem SI w wojskowości. Warto zobaczyć, zanim Grok po raz kolejny mianuje się MechaHitlerem.

Portal Film Fest | foto mat. pras.

Filmy postapokaliptyczne i cyberpunkowe stanowiły przejawy ożywczego fermentu w kinie gatunkowym przełomu lat 70. i 80. O ile fantastyka nieraz sondowała kondycję społeczeństwa, uwypuklając niepokojące tendencje i palące problemy, o tyle wewnątrz gatunku nie brakowało miejsca dla utworów stricte rozrywkowych. W czasie, gdy hollywoodzcy producenci usilnie zabiegali o powrót do kin widzów, których telewizja zdążyła podkraść w latach 50. i 60., wyłonił się nurt Kina Nowej Przygody.

Jak pisał Jerzy Szyłak w monografii Kino Nowej Przygody: „Najistotniejsze cechy nowej formuły kina to komercyjność, widowiskowość, zwrot ku gatunkom popularnym, uważanym dotąd za pozbawione prestiżu i wartości, odwołanie się do wzorców dawnego kina popularnego i towarzysząca temu obecność pastiszu”.

Było to więc kino wartkiej fabuły, ściskających za gardło zwrotów akcji i charyzmatycznych protagonistów, czego przykładem mogą być prezentowane w Poznaniu Powrót do przyszłości (1985) i E.T. (1982).

Filmy Spielberga, Lucasa i Zemeckisa budziły dziecięcy zachwyt. Fantastyka, nawet jeśli dystopijna, zawsze fascynuje. W końcu przybliża miejsca, postaci i wydarzenia niezwykłe, pozwala przenieść się do alternatywnego świata, który może okazać się zarówno odbiciem naszej rzeczywistości, jak i jej całkowitym zaprzeczeniem. Podczas Portal Film Fest sala kinowa staje się więc wehikułem wyobraźni, a my, widzowie, możemy wybrać, dokąd nas zaprowadzi i co z tej podróży wyniesiemy. Tylko nie zapomnijcie przed wyruszeniem w drogę zebrać drużyny!

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!