Nowe pieścidełko

Z okazji niedawnych 150-urodzin Teatr Polski funduje sobie kurację odmładzającą. Co zmieni się w gmachu o tak wielkim znaczeniu dla miasta?
JAKUB GŁAZ
Teatr Polski w Poznaniu | foto Adam Ciereszko | visitpoznan.pl

MIASTOTWÓRCY
autorski podcast Jakuba Głaza
o architekturze i przestrzeni miejskiej Poznania
Posłuchaj!

„Cackiem” i „pieścidełkiem” nazwała czule poznański Teatr Polski prasa tuż po jego otwarciu 21 czerwca 1875 roku. Był to drugi poznański przybytek dramatyczny, po Teatrze Miejskim uruchomionym w 1804 roku na placu Wilhelmowskim (dziś Wolności). Gdy Polski otwierał swe podwoje, Niemcy nie kryli zazdrości, bo budynek Polakom się udał, a Teatr Miejski, zasadniczo niemiecki, sypał się, był od roku zamknięty i przeznaczony do rozbiórki.

Dopiero w 1879 roku powstał jego następca, jednak daleki od oczekiwań niemieckiego mieszczaństwa (gmach ten, przebudowany na początku XX wieku, to dzisiejsza Arkadia). Nowy Miejski powstał przy tym ze wsparciem funduszy publicznych, o których Polacy – poddani nasilającemu się Kulturkampfowi – mogli jedynie pomarzyć. Choć, paradoksalnie, u zarania „wojny o kulturę”, Niemcy wydali w 1869 roku ogólnokrajowy akt, który pozwalał na wystawianie sztuk w języku innym niż niemiecki, bez wymaganej dotąd każdorazowo zgody lokalnych władz. Polacy skorzystali z tej szansy i rok później utworzyli komitet budowy polskiego przybytku.

Założyli spółkę akcyjną, uruchomili sprzedaż akcji i społeczną zbiórkę, także w innych zaborach, a nielichą gażę za występy w Paryżu przekazała komitetowi sama Helena Modrzejewska.

Wizja teatru głoszącego polskie słowo otwierała portfele i kieszenie, ale nie tylko. Porośniętą ogrodem działkę ofiarował także hrabia Bolesław Potocki. Znajdowała się ona na ówczesnych peryferiach Poznania, przy ulicy Królewskiej (dziś Libelta), stąd też do 1925 roku placówka nazywała się symbolicznie „Teatr Polski w ogrodzie Potockiego w Poznaniu”.

Teatr Polski w Poznaniu w dawnym Ogrodzie Potockiego | foto Polona

Symbolicznie, bo pierwotna lokalizacja nie była prestiżowa. Raz, że obok rezydowało wojsko i działały ogrody rozrywkowe. Dwa, że Polakom zależało na demonstracyjnej lokalizacji przy jednej z głównych ulic. Ogród Potockiego sprzedano więc, by od budowniczego Stanisława Hebanowskiego kupić częściowo zabudowaną parcelę przy ulicy Berlińskiej (dzisiaj 27 Grudnia). Adres znacznie lepszy, choć trudny, bo w ciasnej, ulicznej zabudowie.

Teatr ulokowano w głębi działki za jednopiętrową frontową kamienicą. Od początku planowano bowiem, by wynajmowany komercyjnie front zarabiał na teatr położony na tyłach.

Projektowanie gmachu powierzono Hebanowskiemu, który stworzył budynek zgrabny i elegancki, w neorenesansowym typie. Poprzedzono go kameralnym, zazielenionym później dziedzińcem, który był namiastką publicznego placu. Sprawiał też, że oglądany jedynie z bliskiej odległości niewielki teatr wydawał się monumentalny. Projekt zaopiniował pozytywnie znany budowniczy teatrów z Wiednia i Drezna, Gottfried Semper.

Widownia Teatru Polskiego w Poznaniu, 1925 | foto NAC

Znawczyni dziewiętnastowiecznej architektury Poznania, prof. Zofia Ostrowska-Kębłowska, pisała kilka dekad temu, że sensownie zaplanowane i dość nowoczesne wnętrze teatru znalazło się za „plastycznie opracowaną fasadą [która] silnie sugerowała przestrzenność budynku” ukrytą między oficynami. Wskazywała też na „zupełny brak dekoracji i stosowanie podziałów czysto architektonicznych”, tworzących silne i dynamiczne napięcia między partiami fasady. Ta zaś, zasobna we „włoskorenesansową loggię” zamiast „władczego” kolumnowego portyku miała nadawać budynkowi charakter „misteryjno-świątynny”. Przyziemne było za to blisko pół miliona marek, które wydano na budowę, znacznie powyżej kosztorysu.

Obciążony długami teatr był zatem od początku pod kreską, co zmieniło się dopiero w 1893 roku, po zastąpieniu niskiej, frontowej kamienicy, szerszym, znacznie wyższym dochodowym budynkiem według projektu Zygmunta Gorgolewskiego.

Nad przejazdem bramnym pojawiły się napisy „Teatr Polski” oraz „Hotel Victoria” , bo taką funkcję pełnił pierwotnie dom. Dopiero wtedy znalazł się na teatrze słynny napis „Naród sobie”, który miał również widnieć na kamienicy, na co nie zgodziły się niemieckie władze. Warto tu zaznaczyć, że – wbrew popularnemu mitowi – to nie Niemcy przesłonili teatr, tylko praktyczni Poznaniacy. Od tego czasu Polski był już finansowo stabilny.

Zespół Teatru Polskiego w Poznaniu, sezon 1913/1914 | foto Polona

Teatr i kamienica współistniały tak, z drobnymi zmianami, przez ponad pół wieku. W 1928 roku powiększono front Polskiego o parterową przybudówkę z tarasem na dachu. Wnętrza teatru w praktyczny sposób zmodyfikowali Niemcy podczas okupacji, a krótko po wojnie zrujnowaną w 1945 roku kamienicę Gorgolewskiego rozebrano. Odtąd niezniszczony na szczęście teatr był widoczny z ulicy, ujęty w ramy zachowanych po obu stronach kamienic. Wyburzono je w roku 1977, by zrobić miejsce pod modernistyczną i nigdy niezrealizowaną zabudowę.

Na przełomie lat 70. i 80. powstał jedynie szeroki, pieszy pasaż z dwoma rzędami platanów. Te, które przetrwały do dziś, bardzo się rozrosły, zasłoniły wyrwę w zabudowie i nadały ulicy przyjazny charakter.

Sam teatr uległ większym zmianom dopiero w tym stuleciu. Najpierw, w roku 2011 zmodernizowano dawną malarnię ze sceną kameralną (proj. ARPA Jerzy Gurawski). Wtedy też powstało niewielkie foyer między nią a głównym gmachem. W 2016 roku zakończyła się z kolei dyskretna nadbudowa Sceny Malarnia o nowe piętro dla administracji (proj. Trabendo).

Fasada Teatru Polskiego w Poznaniu od strony dzisiejszej ulicy 27 Grudnia, ok. 1905 | Mirabilium Collectio | Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu

Po zeszłorocznych obchodach 150-lecia Teatru Polskiego, nadszedł czas niezbędnego generalnego remontu, na który teatr zdobył 50 milionów złotych z unijnego programu FEnIKS, którym operuje w Polsce resort kultury. Resztę potrzebnych funduszy, a całość ma kosztować 77 milionów brutto, dokłada Urząd Miasta Poznania. Prace na podstawie koncepcji pracowni TOYA Design powinny ruszyć za kilka miesięcy, by zakończyć się w roku 2028. Podczas remontu Polski będzie grał w przestrzeniach rozsianych po całym mieście. Jak sam zapowiada, często nieoczywistych i zaskakujących.

Jak zapowiada się remont? Wiele ma się zmienić, by wyglądało niemal tak samo. Niemal, bo z zewnątrz do budynku przylegać będzie przeszklony pion z windą na dziedzińcu między głównym gmachem a Malarnią.

Takiego udogodnienia dla widzów nigdy wcześniej w teatrze nie było, bo nie dało się go sensownie wygospodarować w zabytkowym budynku. Z zewnątrz gruntowna renowacja czeka też wszystkie elewacje oraz dach, który zyska nowe miedziane poszycie. Jego niewidoczną z dołu część okryją panele fotowoltaiczne. Odnowiony zostanie również mocno sfatygowany plac przed wejściem.

W środku remont zacznie się od wielkiego patroszenia. Do wymiany pójdą wszystkie możliwe techniczne instalacje, a teatr wzbogaci się o pełną mechaniczną wentylację oraz klimatyzację, której nie ma do dzisiaj. Nie zmienią się za to układ widowni i liczba miejsc (243, wliczając krzesła na trzecim balkonie), ale tam, gdzie to możliwe, powstaną udogodnienia dla osób ze szczególnymi potrzebami (szersze przejścia i likwidacja stopni).

Fot. Adam Ciereszko
Teatr Polski w Poznaniu | foto Adam Ciereszko | visitpoznan.pl
Fot. Adam Ciereszko
Teatr Polski w Poznaniu | foto Adam Ciereszko | visitpoznan.pl

Po remoncie usiądziemy w tych samych, ale odrestaurowanych fotelach. Inaczej niż dziś, wszystkie siedzenia parteru da się w przyszłości łatwo zdemontować. – Obecnie można tak zrobić jedynie z pierwszymi sześcioma rzędami. Po remoncie będzie prościej i elastyczniej – mówi dyrektor Teatru Polskiego Marcin Kowalski.

A co zmieni się w obrębie sceny? Dyrektor zapowiada nowy system oświetlenia z elektrycznie sterowanymi reflektorami. – Z szacunku dla tradycji zachowamy jednak odnowione, ręcznie obsługiwane sztankiety do dekoracji. Uruchomimy również po długiej przerwie historyczną, obsługiwaną siłą ludzkich mięśni obrotową scenę, choć wzbogacimy ją o mechaniczny napęd – wyjaśnia dyrektor, zapowiadając również przywrócenie pełnej cykloramy, czyli półkolistego tła sceny. Nowy będzie także system nagłośnieniowy, wzbogacony o pętle indukcyjne dla osób z aparatami słuchowymi.

Gruntowna renowacja czeka oczywiście foyer, bogato dekorowane wnętrze widowni, garderoby, rekwizytornie, charakteryzatornie, pokoje gościnne oraz podziemia, w których nadal ma działać bar i trzecia, najmniejsza scena, przeznaczona na rozrywkę.

Projekt oświetlenia budynku Teatru Polskiego w Poznaniu | arch. Teatru Polskiego w Poznaniu

Projekt oświetlenia budynku Teatru Polskiego | arch. Teatru Polskiego

Odnowy doczekają się też toalety, niestety bez zwiększenia metrażu, bo na więcej nie ma po prostu miejsca. Podobnie jak na dodatkowe pomieszczenia dla pracowników czy magazyny. Polski jest zwyczajnie za mały na takie zmiany, dlatego w dłuższej perspektywie dyrekcja myśli o rozbudowie. Dwa lata temu, podczas konsultacji społecznych, wstępną koncepcję takiej rozbudowy przedstawiał architekt z TOYA Design. Nowe skrzydło mogłoby stanąć na miejskiej działce po wschodniej stronie – w głębi, między Polskim a kamienicami przy ulicy 3 Maja.

Znalazłyby się w nim tak potrzebne magazyny i pomieszczenia techniczne, a do tego gastronomia na parterze, sala prób oraz dodatkowe toalety.

Będzie wspaniale, jeśli uda się zrealizować te zamiary. Na razie skupiamy się na remoncie tego, co jest – mówi dyrektor Kowalski, zastrzegając jednocześnie, że przedstawione dwa lata temu pomysły to jedynie koncepcja, a nie gotowy i zatwierdzony projekt. Nie bez powodu. Propozycja współczesnej elewacji nowej części, spotkała się z raczej chłodnym przyjęciem dyskutantów. Jak słusznie zauważa dyrektor: – Rozpoczęcie prac nad bardziej szczegółową koncepcją będzie zresztą możliwe dopiero po zmianie obowiązującego dziś miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszaru między Arkadią a Okrąglakiem.

teatr polski toya  - 20
Projekt charakteryzatorni Teatru Polskiego w Poznaniu | wizualizacja TOYA Design
teatr polski toya  - 19
Projekt Garderoby Teatru Polskiego w Poznaniu | wizualizacja TOYA Design
teatr polski toya  - 16
Projekt Foyer Teatru Polskiego w Poznaniu | wizualizacja TOYA Design

O nowym planie było ostatnio dość głośno, bo jego proponowany kształt prezentowała mieszkańcom pod koniec maja Miejska Pracownia Urbanistyczna. To już kolejny pomysł na tę przestrzeń, ogołoconą przed półwieczem z zabudowy. Pierwszym były wspomniane już modernistyczne budynki w kilku różnych wariantach – jeden przewidywał wieżowiec naprzeciw Arkadii. Drugim był konkurs urbanistyczno-architektoniczny z 1986 roku, którego uczestnicy przywracali gęstszą, pierzejową zabudowę o postmodernistycznych formach – w grze było nawet szklane zadaszenie ulicy 27 Grudnia. Z kolei po ustrojowym przełomie, na fali powrotu do przeszłości, urbaniści nakazali w miejscowym planie zagospodarowania z 2002 roku odtworzenie pierzejowej zabudowy, cofniętej nieznacznie w stosunku do linii dawnych kamienic.

Dopuścili przy tym zabudowę przedpola teatru budynkiem z szeroką bramą, możliwie wiernie odwołującą się do dawnej kamienicy Gorgolewskiego.

Od tamtego czasu ogłaszano kilka koncepcji zabudowy ulicy, ale bez rezultatów, między innymi ze względu na przemieszaną strukturę własności: cześć działek jest miejska, część prywatna. Od końca lat dziesiątych miasto jest już właścicielem większości parcel z wyjątkiem jednej, bliżej Okrąglaka, ma więc dużą swobodę w kształtowaniu tej przestrzeni. Stąd też procedowana właśnie zmiana planu.

Wstępna koncepcja przestrzenna placu przed głównym budynkiem Teatru Polskiego w Poznaniu | foto Trabendo Pracownia Architektoniczna

Urbaniści proponują kompromis między nakazaną dziś gęstą zabudową, a postulowanym kilka lat temu przez teatr przekształceniem przedpola placówki w obszerny skwer z otwartym amfiteatrem. Nacisk na zieleń i uzupełnienie niezbyt intensywną zabudową kładło także wielu uczestników publicznych konsultacji sprzed dwóch lat.

Teraz Miejska Pracownia Urbanistyczna pokazała wariant, w którym teatr jest odsłonięty i ujęty w ramy nowej, sześciokondygnacyjnej zabudowy. Z jednej strony przylega ona do ślepych ścian kamienic przy ulicy 3 Maja, z drugiej – zasłania oficyny domów w pobliżu Okrąglaka.

Linia zabudowy biegałaby mniej więcej na osi symetrii Arkadii (wzdłuż granicy parkingu przy 3 Maja), znacznie dalej od ulicy, niż dopuszcza to obowiązujący plan. W ten sposób zostałby zachowany dość szeroki pas zieleni między przeznaczonym do zabudowy parkingiem a pasażem z platanami. Kulminacyjnym punktem całości jest zaś fasada teatru z jego otwartym przedpolem.

Trochę żałuję, że planiści nie zostawili więcej wolnego miejsca, ale i tak jest znacznie lepiej – komentuje dyrektor Kowalski, chwaląc jednocześnie zapisy pozwalające na rozbudowę teatru i dogodny dojazd od strony ulicy 27 Grudnia.

O tym, czy takie właśnie będą zapisy planu, zdecydują ostatecznie radni. W najbliższym czasie odbędzie się rozpatrywanie uwag do tego projektu, które mieszkańcy mogli zgłaszać po niedawnej publicznej prezentacji. Jednak niezależnie od tego, jak potoczy się sprawa planu, jednego można być niemal pewnym – po remoncie pieścidełko znów będzie cackiem.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!