22 lutego 2025
lajfstajl

Polecam Poznań!

Uwielbiam eksplorować nasze miasto, jestem nim nieustannie zafascynowany. Dlatego weekendy rzadko spędzam w domu – MARIUSZ PAPLACZYK
wysłuchał i zredagował ERYK SZKUDLARZ | foto MICHAŁ SITA

POLECAM POZNAŃ!
Cykl, w którym poznaniacy i poznanianki polecają swoje ulubione miejsca i wydarzenia.

Mariusz Paplaczyk
– adwokat, partner w kancelarii Wiza Paplaczyk, jest m. in. prezesem Zrzeszenia Prawników Polskich i wiceprezesem Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. Za swoją działalność został odznaczony przez prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Urodziłem się na Starym Grunwaldzie, mieszkałem na Piątkowie, odwiedzałem babcię na Jeżycach, a mieszkam na Woli. Zmieniając miejsca, obserwowałem, jak na przestrzeni lat zmieniał się Poznań. To przyglądanie się miastu w ruchu, ciągła fascynacja jego strukturą, dynamiką, determinuje mój czas wolny. Uwielbiam eksplorować nasze miasto, jestem nim zafascynowany. Dlatego weekendy rzadko spędzam w domu, to czas dla mnie i moich bliskich, staram się być wtedy offline.

Zazwyczaj zaczynam dzień od aktywności fizycznej. Co sobotę spotykam się z trenerem na siłowni, dbam o formę. Być może nie spędzam tam wielu godzin, ale cieszę się, że udaje mi się choć tyle wygospodarować na fitness. Za to dużo czasu spędzam na rowerze. Kiedy tylko pogoda na to pozwala dojeżdżam nim do pracy, ale i w dni wolne urządzam rowerowe przejażdżki na mniejszych i większych dystansach. Poznań ma bardzo dobrą infrastrukturę rowerową, która pozwala na wygodne przemieszczanie się z parku do parku i rozkoszowanie słonecznymi dniami. Zawsze mam wtedy ze sobą koc, książkę i urządzam postoje na drobne pikniki, czy to w Parku Sołackim, Parku Wilsona czy nad Wartą.

Wiosną i latem bardzo lubię wpaść na dziedziniec zamkowy do Lokum Stonewall i stamtąd dalej ruszam w trasę. Często korzystam też z świetnych połączeń Kolei Wielkopolskich, które umożliwiają przewóz rowerów — tak najchętniej zwiedzam region.

Dobrze nastrajam się od rana dzięki ciekawym audycjom i dobrej muzyce. Lubię słuchać Radia 357 i Radia Poznań, które ma świetnych dziennikarzy i doskonały warsztat merytoryczny. Nie mam w domu telewizora, staram dystansować się od nadmiaru informacji polityczno-gospodarczych.

Na zakupy wyprawiam się weekendowo na Jeżyce, z przystankiem na kortach Olimpii, gdzie moja córka ma treningi tenisa. Na Rynku Jeżyckim uwielbiam kupować świeże owoce i warzywa na straganach. To nie tylko wsparcie lokalnego handlu, ale też miłe rozmowy i podtrzymywanie więzi z drugim człowiekiem. W dobie komunikatorów i ciągłego bycia on-line, miło porozmawiać z żywym człowiekiem. Na Jeżycach kupuję też w ulubionych miejscach pieczywo — pierwszym jest Szama Słodycz, drugim piekarnia Rawa. Zwykle kupuje żytni razowy, ale lubię od czasu do czasu eksperymentować w tej materii.

Kolejnym stałym punktem moich sobotnich spacerów była restauracja Święty na Kraszewskiego, której powrotu po tragicznym pożarze wciąż wyczekuję i myślę, że nie jestem jedyny. Na szczęście na brak kawiarni Jeżyce nie mogą narzekać, szczególnie okolice skrzyżowania WawrzyniakaSzamarzewskiego, gdzie panuje największa kulinarna różnorodność. To właśnie tam można zjeść słynne portugalskie ciastko i wypić espresso w De Nata, objadać się świetną kuchną grecką w Pitagorasie albo spróbować azjatyckich smaków w BankCooku, Tashi Momo czy Thanh Ha lub wypić hiszpańskie wino w kameralnym tapas barze El Calamar.

To ostatnie miejsce, prowadzone przez Juana z Walencji, jest esencją hiszpańskiego myślenia o dobrej knajpie, która nie musi mieć instagramowego wnętrza, tylko świetną kuchnię i atmosferę. Bardzo chętnie odwiedzam to miejsce.

W Poznaniu nie brakuje dobrych knajpek, jak choćby Mitte na Strzeleckiej czy Sanszajn na Ratajczaka. Mimo tego brakuje mi miejsc, do których w tygodniu można wyjść na lunch. Kiedyś był nim Hotel Rzymski, a dzisiaj to dla mnie głównie Concordia Taste z bardzo ciekawym menu. Chef opiera kartę lunchową na polskiej kuchni regionalnej i zmienia ją co dwa tygodnie. Dzięki temu, w centrum Poznania można w tej samej restauracji zjeść świetne dania z Kaszub, Podhala czy naszej Wielkopolski.

Wolne wieczory spędzam nie tylko przy tapasach w El Calamar, ale zaglądam chętnie do innych poznańskich winiarni. Jestem oddany wrażeniom, jakie daje wino, fanem tego wszystkiego, co w winie możemy znaleźć. Moim ulubionym miejscem na winne degustacje i dobrą zabawę jest Winobramie na Jackowskiego z pięknym ogródkiem, który współdzieli z sąsiadującą Twoją Winą. Lokal oferuje nie tylko świetny wybór win, ale i doskonałą kuchnię, do której właściciel bardzo chętnie zaprasza szefów z innych poznańskich restauracji, organizując ich weekendowe, gościnne gotowanie. Jestem też pełen podziwu dla Mielżyńskiego – winiarni w City Parku, że przez tyle lat przetrwała na trudnym i wymagającym poznańskim rynku. Miejsce to oferuje też czynny cały weekend skład, w którym można zaopatrzyć się w butelkę czy dwie do domu.

Choć wiem, że oferta koktajlbarów w mieście jest duża, nie korzystam z niej, również bardzo rzadko tańczę. Być może dlatego, że nie znalazłem miejsca, które odpowiadałoby moim potrzebom. Przy muzyce na żywo spędzam za to to bardzo dobrze czas w Blue Note, które oferuje szeroką gamę koncertów i jam sessions. Muzycznych wrażeń dostarcza mi także Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus. Chociaż orkiestra nie jest już prowadzona przez Agnieszkę Duczmal, pozostała w dobrych rękach jej córki, Anny Duczmal-Mróz. Nie odwiedzam za to naszej filharmonii, wolę Filharmonię Berlińską, w której jestem regularnie, co dwa tygodnie: albo na żywo, albo w ramach transmisji internetowych. Domowy projektor służy mi również oczywiście do wyświetlania filmów, choć najchętniej oglądam je w Kinie Muza. Oprócz zwykłych seansów, jestem tam zawsze na Tygodniu Kina Hiszpańskiego.

Jeśli filmowy streaming, to głównie seriale, choćby Zabijaj uważnie czy Rywale – to wyjątki od mojej reguły nieoglądania filmów i seriali z wątkiem sądowym w tle.

Trudno jednak, będąc prawnikiem, jest się oderwać się od prawniczej perspektywy. Było tak na przykład przy spektaklu Woyzeck w reżyserii Zdenki PszczołowskiejTeatrze Nowym, kiedy chyba zbyt poważnie potraktowałem zbrodnię będącą głównym tematem dramatu. Prawniczej perspektywy nie mogłem też porzucić oglądając przedstawienie Delivery Heros. Bohaterowie na wynos w reżyserii Konrada Marka CichoniaTeatrze Polskim, opowiadające tak naprawdę o dehumanizacji zawodu, robiąc to w happeningowy sposób. Teatr Polski, który pamiętam jako teatr lektur, naprawdę świetnie radzi sobie z współczesnymi problemami, nie zapominając jednocześnie klasyce literatury, na co dowodem jest Cudzoziemka Marii Kuncewiczowej w reżyserii Katarzyny Minkowskiej. Cieszy mnie również, że podobnie jak Teatr Polski, odżył Teatr Muzyczny, który z trącącej myszką operetki stał się świetną musicalową sceną, na co najnowszym dowodem jest lutowa premiera Avenue Q w reżyserii Łukasza Brzezińskiego – udane połączenie aktorów i lalek, co potwierdzają nieustanne salwy śmiechu widowni.

Coraz ciekawsze stają się także poznańskie muzea. Począwszy od Centrum Szyfrów Enigma, które łączy w sobie trudne, matematyczne i naukowe sprawy z ciekawą historią i świetną zabawą, po bardzo dobrze zorganizowane wystawy w Centrum Kultury Zamek. Ostatnia prezentowana tam ekspozycja Iluzje wszechwładzy. Architektura i codzienność pod okupacją niemiecką kuratorowana przez Aleksandrę Paradowską wywarła na mnie wielkie wrażenie. Bardzo podobają mi się również wystawy czasowe w Muzeum Narodowym. W pamięci utkwiła mi ta, dotycząca przedwojennych awangardzistów oraz Światło i cisza, poświęcona malarstwu Vilhelma Hammershøia.

Zajmując się zawodowo sprawami trudnymi, nieraz tragicznymi, traktuję sztukę jako odskocznię, zyskując przy okazji dzięki niej szerszy horyzont i lepsze zrozumienie świata. Chyba najbardziej pomaga mi w tym literatura. Czytam zarówno reportaże, jak i literaturę piękną. Niejednokrotnie kilka książek jednocześnie, obecnie to Rok, w którym narodził się diabeł peruwiańskiego autora Santiago Roncagliolo oraz klasyka – Komu bije dzwon Ernesta Hemingwaya (wszystkie dzieła tego pisarza wydaje pięknie Wydawnictwo Marginesy).

Książki kupuję najczęściej w mojej ulubionej księgarni – Składzie Kulturalnym na Jeżycach.

W czasach studenckich dorabiałem jako przewodnik zagranicznych wycieczek. Zaczynałem wędrówkę po Poznaniu od tarasu widokowego Collegium Altum. Pamiętam dokładnie tamten widok – pstrokatego i zaniedbanego miasta. Dziś pokazuję przyjezdnym przyjaciołom Poznań zadbany, przyjemny, pełen znakomitych instytucji kultury i knajpek. To także Poznań z przesuwającym się coraz bardziej za zachód centrum – dla mnie są nim ukochane Jeżyce.

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!