Polecam Poznań!

Wiele ciekawych rzeczy dzieje się w miejscach niepozornych. Między innymi w Zinku, małym offowym lokalu w bramie na Świętym Marcinie – Martyna Olszak-Bachora
wysłuchał i zredagował ERYK SZKUDLARZ
Martyna Olszak-Bachora | foto Michał Sita

POLECAM POZNAŃ!
Cykl, w którym Poznaniacy i Poznanianki opowiadają o swoich kulturalnych zainteresowaniach i spędzaniu wolnego czasu w mieście.

Martyna Olszak-Bachora
założycielka i dyrektorka artystyczna agencji kreatywnej Easy, Tiger Agency; razem z zespołem współpracowała z markami takimi, jak BitterSweet, Kubota czy Jakdojade; prelegentka wydarzeń branżowych, prowadzi warsztaty, panele, spotkania autorskie; mieszka na Wildzie

Miałam wspaniałe dzieciństwo, dorastając w niewielkiej miejscowości z dwoma kościołami i czterema lumpeksami. Wiedziałam, że chcę od życia czegoś więcej, dlatego dzisiaj żyję bardzo kolorowo – jestem ekspresyjna i chcę traktować życie jak zabawę. Widać to szczególnie w moim domu. Z mężem staramy się prowadzić dom otwarty, ciągle można u nas kogoś spotkać. Dużo czasu spędzam w kuchni, uwielbiam gotować, solo i z bliskimi. Zawsze, gdy odwiedzają nas goście, oprowadzam ich po mieszkaniu i opowiadam, skąd pochodzą meble i dekoracje.

W mieszkaniu roi się od przedmiotów, którymi uwielbiam się otaczać. Kolekcjonuję ceramiczne tygrysy, których mam już ponad trzydzieści. Kocham dizajn, najbardziej ten w wydaniu vintage, space age – dlatego sporo u mnie mebli z drugiego obiegu. Dosyć często je wymieniam, buszuję po pchlich targach. Bardzo polecam jeżycki Burdel na kółkach, poznańskie sklepy internetowe Picco The FinderRetronauci oraz lokalnych projektantów, takich jak Dumin, realizujących moje szalone wizje.

Mamy w mieście dużo dobrego dizajnu, widać to w mieszkaniach, sklepach i knajpach.

Kocham się stroić i przebierać, kolekcjonuję ubrania, biżuterię, okulary przeciwsłoneczne. Ciuchy kupuję na Vinted, w lumpeksach i sklepach vintage. Zaglądam do Archiwum Vintage przy ulicy Polnej, gdzie sprzedają bardzo dobrze wyselekcjonowane ubrania – to prawdziwy vintage store, nie lumpeks z wysokimi cenami. Z przyjemnością kupuję podczas różnych gościnnych targów, szczególnie Vintage Market Uściski.

Biżuterię lubię taką, która jest stara, odnaleziona, zrecyklingowana, zrobiona własnoręcznie. Bardzo podoba mi się to, co tworzą nasze poznańskie dziewczyny: Aria Piechocka z MAGMA i Aleksandra Górecka SAVVY. Jestem miłośniczką perfum, dlatego regularnie odwiedzam Dziwne Wody, niszową perfumerię, w której można znaleźć naprawdę dziwne zapachy, od tych owocowych po zapach palonej folii.

W domu mam sporą kolekcję płyt winylowych, ponad trzysta egzemplarzy. Słucham ich na retro sprzęcie z lat 80. Płyty kupuję najchętniej w Łoki Toki, kawiarni połączonej ze sklepem z winylami. Właściciel Piotr Wiśniewski ma świetny gust muzyczny i można u niego kupić prawdziwe perełki. Zna już dobrze mój gust, czasem proszę go, by wybrał mi coś w ciemno.

Nigdy się nie zawiodłam. Mam fioła na punkcie wydawnictwa Polish Jazz, ostatnio dostałam w prezencie piękne dwupłytowe wydanie najlepszych utworów wydanych w tej serii. Gratką były wydruki okładek płyt, na których się ukazały. Klasa!

Słucham dużo funku, jazzu, rapu i rocka. Gdy chcę posłuchać muzyki na żywo, wychodzę do Blue Note. To magiczne miejsce z niepowtarzalnym klimatem. Największe wrażenie robią na mnie jam sessions w każdy pierwszy czwartek miesiąca. Stoją do nich długie kolejki. Warto też zaglądać na Jazz Room, cykl prelekcji poświęconych konkretnym zagadnieniom związanym z historią i kulturą jazzu. Ostatnia, na której byłam, dotyczyła roli kobiet w jazzie. Redaktorka muzyczna i wokalistka Krystyna Stańko najpierw poprowadziła miniwykład, a później wspólnie słuchaliśmy najważniejszych jazzowych muzyczek. Czekam już na kolejne spotkanie.

Martyna Olszak-Bachora | foto Michał Sita

Ostatnio byłam na świetnym koncercie w Ślinie, gdzie grał berliński zespół rockowy Musseldog. W Pawilonie, w którym otworzył się niedawno Fuzz, zapowiada się wiele bardzo ciekawych wydarzeń. Na razie w ramach projektu Fuzz w Pawilonie odbył się jeden występ, grali Red Scalp i Daffodil Pill. Słyszałam, że właściciele Fuzza planują zapraszać muzyków z nurtów dark, synth, psychodelic czy surf, będą to więc nieco mocniejsze brzmienia.

Poza muzyką słucham podcastów. Moje ulubione to Dwie lewe ręce, PodcastexO zmierzchu Marty Niedźwieckiej. Słucham ich zwykle robiąc inne rzeczy, na przykład spacerując z Tajsonikiem, moim buldogiem angielskim, po Parku Jana Pawła II czy biegając.

Gdy nie umiem zdecydować, jak chcę spędzić czas, zawsze dobrym wyborem jest Centrum Kultury Zamek. Codziennie dzieje się tam mnóstwo ciekawych wydarzeń. W tym samym miejscu można pójść na koncert, do kina, trafić na spotkanie autorskie, dyskusję, warsztaty lub świetną wystawę, na przykład trwającą właśnie AIAlgorytmy Iluzji. To wspaniałe, że mamy miejsce, które jest tak aktywne, różnorodne i na tak dobrym poziomie.

Gdy mam wolny dzień, odwiedzam Galerię Miejską Arsenał na Starym Rynku. Warto też regularnie zaglądać do prowadzonej przez młodych artystów i artystki galerii Szczur, Łęctwa oraz Pani Domu. W mojej pracy znajomość popkultury jest niezwykle ważna. Dlatego spędzam mnóstwo czasu na wertowaniu albumów, chodzeniu na koncerty, czytaniu książek, oglądaniu filmów i seriali.

Jestem na bieżąco z lokalnymi artystami – uwielbiam prace Somearta, Dumina oraz ceramikę z pracowni HadakiNami Studio, gdzie byłam kilka razy na warsztatach.

W wolnej chwili czytam, zawsze mam przy sobie książkę. Ostatnio najchętniej wybieram opowiadania. W świecie intensywnych bodźców, łatwo przyswaja się taką formę, która motywuje do dalszego czytania. Polecam dwa świetne zbiory: Być człowiekiem autorstwa Nicole Krauss, wydany w wybitnej serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne oraz Trudne miłości Italo Calvino. To przepiękna, subtelna i ironiczna książka. W dodatku wydana w małym formacie, więc idealnie mieści się w torbie.

Czytam intensywnie, zazwyczaj kilka książek naraz. Na wakacjach nie mogę się od nich oderwać, za to na co dzień staram się wprowadzić rutynę czytania przed snem. Podczas lektury dużo notuję, podkreślam, zdarza mi się zagiąć róg strony. Książki przeczytane pożyczam lub oddaję znajomym. Zawsze wybieram wersje papierowe, kupuje je w księgarni Bookarest, na wprost kawiarnii Vandal, gdzie często bywam.

Na kawę wpadam także do Łyku na Garbarach. Paweł Brzózka, właściciel lokalu, zna się na rzeczy. Organizuje warsztaty z nauki parzenia kawy, współprowadzi podcast Podwieczorek. W swojej kawiarni dodaje do wody specjalne minerały, by miała odpowiednie właściwości.

W Poznaniu mamy mnóstwo miejsc z bardzo dobrą kuchnią. Choć ostatnio na Jeżycach jest coraz więcej turystów, przez co dzielnica traci na autentyczności, nie mogę odebrać jej tytułu lidera świata gastronomicznego. Niemal na każdym rogu jest tam restauracja serwująca pyszne jedzenie.

Regularnie jem w Thank Ha, restauracji ze wspaniałą, autentyczną kuchnią wietnamską i niskimi cenami oraz w Twojej Winie, jednej z najlepszych poznańskich restauracji. Uwielbiam podawane tam owoce morza, mule z gorgonzolą i śmietaną – śnią mi się po nocach! Na kuchnię włoską wychodzę do It.JeżyceCarli. Najlepszą w mieście kuchnię indyjską serwują z kolei w Hatti, ale zazwyczaj zamawiam ją do domu. Za to najlepsze dania koreańskie znajduję w Masiso przy Piekarach.

W samym centrum, na Starym Rynku, odwiedzam Salony ze świetnym stosunkiem jakości do ceny. Obiad kosztuje tam mniej więcej tyle, ile w barach mlecznych, które ubóstwiam. Kocham wątróbkę w kultowym Schaboszczaku od Dziadka. Dobrze i niedrogo można zjeść na Placu Wielkopolskim w tak zwanej „pizzy u Włocha”, czyli Pansa Piena. To niepozorny kiosk, który serwuje na wynos placki z sosem pomidorowym i dodatkami. Są bardzo smaczne, a zjedzone pośród okolicznych kwiaciarni smakują najlepiej.

Gdy mam ochotę na proste śniadanie, wybieram bistro Rex na Łazarzu. Za to, gdy chodzi mi po głowie coś bardziej szalonego, wybieram Cyrk na Młyńskiej. Po wypieki warto zaglądać do Masełka. Na wyjście wieczorne sprawdza się Szkło, winebar z genialną kuchnią. Chciałabym tam w końcu pójść w czwartek na Meet and Sip! Co tydzień przy dużym stole spotyka się pięć nieznajomych osób, które rezerwują kolację w ciemno. To żywy odpowiednik aplikacji Timeleft, dzięki której można poznać nowych znajomych i wyjść ze swojej bańki.

Martyna Olszak-Bachora | foto Michał Sita

Po sąsiedzku ze Szkłem w Domu Książki jest Strona, gdzie chętnie wpadam na kolację lub popracować. Jednak najbardziej lubię spędzać wieczory w domu z bliskimi, relaksując się przy muzyce i książce. Do wyjścia na miasto musi zachęcić mnie dobre wydarzenie.

Poznań nie jest imprezowym miejscem, nie ma tu gdzie potańczyć. Najczęściej więc wybieram Rewiry, gdzie imprezy, które organizuje Łukasz Kowalka, główny booker klubu, są zawsze gwarantem świetnej zabawy. Łukasz ściągnął za konsolę między innymi Fisza czy Naked Relaxing. Latem polecam wyskoczyć do barów nad Wartą. Najczęściej wybieram Nurt ze świetnym programem muzycznym i Ogród Szeląg. Kiedy remontowałam mieszkanie, wynajęłam na kilka dni jeden z Domów Na Wodzie i Ogrodzie.

W ten sposób odkryłam urok staycations – wakacji we własnym mieście. Zaciszny, a bliski centrum Szeląg nadaje się do tego doskonale!

Jestem fanką kina, szczególnie starego. Najchętniej wybieram Kino MuzaKino Rialto. Lubię je za klimat, a w Muzie wybieram salę, w której ogląda się filmy na kanapach. W domu oglądam też seriale. Kocham Rodzinę Soprano, jestem chyba największą fanką tego serialu. A teraz oglądam nowy sezon Euforii, który wzbudza wiele kontrowersji.

W Poznaniu rzadko trafiam na ciekawe spektakle teatralne. Ostatnio podobały mi się Niebezpieczne związki, które w Teatrze Nowym grało Studio Sztuki Teatralno Aktorskiej STA, gdzie występowała Paulina Łysoń. Polecam wycieczkę do Gdyni, by zobaczyć w tamtejszym Teatrze Muzycznym sceniczną interpretację Wiedźmina. Byłam pod wrażeniem tego, w jaki sposób zrealizowano spektakl! Podobne emocje wzbudził we mnie musical Piękna i bestia z poznańskiego Teatru Muzycznego.

Wiele ciekawych rzeczy dzieje się w miejscach niepozornych. Między innymi w Zinku, małym offowym lokalu w bramie na Świętym Marcinie. Można trafić tam na dobry set didżejski lub imprezę z sitodrukiem. Niesamowitym miejscem jest POCZTA Workspace, pomiędzy biurami znajduje się tam wiele pracowni artystycznych, organizowane są wystawy, a podczas Next Fest odbył się koncert Meza. Ostatnio brałam tam udział w przeglądzie filmowym 5×5 Film Festival. Warto mieć to miejsce na oku!

Polecamy również

Chcesz wiedzieć o wszystkim, co najważniejsze w poznańskiej kulturze?
O wydarzeniach, miejscach, ludziach, zjawiskach, trendach?
Zapisz się do naszego piątkowego dynkslettera!